=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Szczęście.
Autor Wiadomość
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-07-08, 13:54   Szczęście.

No właśnie. Czym jest dla Was szczęście ? Co oznacza być szczęśliwym?

Czy fakt wygrania wycieczki albo samochodu sprawia ,że jesteście szczęśliwi? Mówi się o ludziach, którzy wygrywają miliony w totolotka ,że'w tej chwili są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie'. Czy jednak nie jest to tylko zwykła euforia , chwilowe podniesienie endorfin? A prawdziwe szczęście wiąże się dla Nas bardziej z życiem wewnętrznym, z uczuciami, z pogodzeniem się z samym sobą? Czy zaspokojenie potrzeb w ogóle daje szczęście? Według mnie na pewno eliminuje przykrość/nieprzyjemne odczucie wywołane przez brak zaspokojenia jakiejś potrzeby, ale czy to już jest szczęście?


Przyznaję się ,że mam duży problem ze zrozumieniem czym to jest. Czy szczęście to po prostu odpowiedni poziom serotoniny i wszystko co pozwoli nam go podwyższyć jest dobre. Czy po prostu nasza egzystencja opiera się na byciu nieszczęśliwym i wszystko do czego dążymy to wyimaginowany zarys szczęścia?


Tak wiele 'czy' tak mało 'odpowiedzi' :crazy:
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1446
Wysłany: 2015-07-08, 23:59   

Szczęściem jest wbić flagę ze swoim logo na szczycie piramidy Maslowa.
A prawdziwym szczęściem jest dostąpić po tym zbawienia. :crazy:

Sądzę, że nic poza miłością nie jest w stanie uczynić człowieka naprawdę szczęśliwym.
A już na pewno tam, gdzie nie ma miłości, nie może być prawdziwego szczęścia (oczywiście chodzi mi o miłość chrześcijańską, a nie taką erotyczną, której owoce znamy doskonale z autopsji filmów pornograficznych :crazy: )
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
Bonda 
Kumpel
Kla wróciła !



Bananów: 12
Wiek: 23
Dołączyła: 14 Maj 2014
Posty: 297
Wysłany: 2015-07-09, 08:49   

Zaczęłam pisać to wczoraj, ale byłam zmuszona przerwać. Wchodzę dziś czytam dokładnie to:
Borcejn napisał/a:
Szczęściem jest wbić flagę ze swoim logo na szczycie piramidy Maslowa.
A prawdziwym szczęściem jest dostąpić po tym zbawienia.
i stwierdzam, że nie tylko mi takie durne przekonania wpajano ;D ale skończę może to co zaczęłam ;D a więc...



Bardzo podoba mi się ten temat. !

Szczęście? Nie wiem co to.
Jedyne to co przychodzi mi do głowy to piramida Maslowa. Jeżeli nie zaspokoimy potrzeb niższego rzędu, to nie mamy na co liczyć, że zaspokoimy te wyższego rzędu, co prowadzi do braku "samorealizacja" czyli dupa - brak samorealizacji = brak szczęścia.

Osobiście, nie rozumiem ludzi, którym szczęście dają rzeczy materialne. Bo rzecz na pewno nie jest szczęściem. Może być nagrodą, za ciężką pracę, lub po prostu bonusem od życia w przypadku wygranej.

Jestem za tym, że szczęście daje rodzina, poczucie bycia kochanym i możliwość kochania innych. Kochający mąż, dzieci, spokojne życie wśród bliskich. Ale wiadomo, ze nie jest tak kolorowo w życiu. Za dużo problemów, kłopotów, kłótni. Ale na tym chyba życie polega. I może właśnie ta zwyczajna codzienność jest szczęściem. Bo przecież po mimo kłótni są chwile, gdy np. rodzic mówi "jestem z Ciebie dumny" lub żona/narzeczona/dziewczyna budząca się u boku swojej miłości myśląca "i znowu cham będzie mnie wkurwiał cały dzień... jak ja go kocham" :crazy: i to są najszczęśliwsze i najpiękniejsze momenty w życiu.

Podejrzewam, że dla "naszej" Moni jednym z najszczęśliwszych momentów w życiu było po raz pierwszy zobaczenie swojego synka, możliwość przytulenia go, pocałowania. Czy kobieta, która widzi po raz pierwszy swoje dziecko nie jest szczęśliwa?

Mój kuzyn jest w tym momencie też najszczęśliwszym człowiekiem, bo wynaleźli lekarstwo na jego chorobę, co pozwala mu mieć na dzieję na dalsze życie.

Dla mnie właśnie takie "niezwykle zwyczajne" rzeczy to szczęście.
_________________
Karma działa następująco:
Akcja - reakcja.
Zbierzesz to, co posiałeś.
Wyjmiesz to, co włożyłeś.
Otrzymasz w zamian to, co dałeś.
 
     
aniulek 



Bananów: 38
Wiek: 24
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1269
Wysłany: 2015-07-09, 18:30   

Szczęście?
Miłość, rodzina.
Uśmiech mojego Mężczyzny kiedy widzi, że jego niespodzianka mi się podoba. I ten uśmiech daje więcej szczęścia niż jakakolwiek rzecz.
Łzy w oczach przy pierwszym tańcu na weselu.
Święta w mieszkaniu, w którym unosi się zapach pierniczków, słychać śmiech dzieci i mojego Mężczyzny ubierających choinkę.
Spacer w ciepłym deszczu, skakanie po kałużach pod wielkim parasolem, w kolorowych kaloszach.
Szczęście to pierwsze przytulenie malucha, pierwsze słowa, kroki.
Pierwsza piątka w szkole, pierwsza nagroda na zakończenie roku.

Wszystko to, co pozostawia w głowie wspomnienia, które można potem komuś przekazać. Wsparcie najbliższych, poczucie, że jest się dla kogoś ważnym.

Rzeczy materialne owszem, cieszą, ale to tylko chwilowa radość, która szybko minie.
_________________
Va'esse deireádh aep eigean, va'esse eigh faidh'ar.
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2015-07-16, 20:03   

Być może mój post będzie pozbawiony sensu ze względu na moją skłonność do dramaturgii.

Mam wrażenie, że nie czuję jak inni ludzie.
Moje uczucia są jakby przyćmione, przymglone, jakbym "czuł" przez kogoś innego lub zza jakiejś niewidzialnej ściany.
Gdyby uczucia były jakimś fizycznym gazem, ja będąc za szklaną ścianą próbuję je wdychać przez małe otwory.

Szczęście jest jednym z tych uczuć, które myślę że zawsze widziałem, ale nigdy nie dane mi było prawdziwie poczuć.
Zawsze gdy pojawiało się na horyzoncie, gdy widziałem że się zbliża, wtedy też pozostawało w oddali.
Jakby ono nie należało do mnie. Jakbym stał obok i tylko je obserwował.
Czułem je tylko skrajnie krótkimi, pojedynczymi momentami, gdy uderzało niespodziewanie, gdy znikało równie szybko jak się pojawiało.
Było to tak jakbyś zauważył, że trzymasz coś w ręku, ale w chwili zaskoczenia upuszczasz to w przepaść.


Pragnę czegoś prawdziwego.
Właśnie to byłoby moim szczęściem.
Cokolwiek to znaczy.
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
Moniazgwiazdka
Starszy Kumpel



Bananów: 9
Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 380
Wysłany: 2015-07-18, 15:12   

Bonda, szczerze, to z perspektywy czasu, to tak, był to wyjątkowy, magiczny i piękny dzień. Ale wtedy był to horror. I jak już go urodziłam, to byłam wykończona, w innym świecie i owszem, szczęśliwa, ale że wydobyłam w końcu tego kloca z siebie. I co najlepsze, nie był to jakiś długi czy ciężki poród. Wszystko przebiegło sprawnie, szybko, bez problemów. Rodziłam tylko 5 godzin, a parłam 10 minut, więc dużo osób marzy o takim porodzie. Ale w czasie porodu miałam okropne myśli i na pewno nie byłam szczęśliwa :crazy: to nie tak jak w filmach :) Nie było też łez i wielkiej miłości od pierwszego wejrzenia. Było dziwnie :P

A teraz to rodzina jest moim największym szczęściem. Chciałabym wkrótce kolejne dziecko, żebyśmy wszyscy byli zdrowi, kochali się i szanowali. Żeby jakoś nam się układało i obym nie zwariowała :crazy: . Myślę, że zdrowie jest najważniejsze, bo bez niego nie ma nic. I chciałabym zwiedzić jeszcze trochę świata.
Miłość ogólnie jest szczęściem, bez niej ciężko być w pełni szczęśliwym.
Masło maślane jak zwykle mi wyszło. Masz ci los, nigdy ładnie nie pisałam.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2015-07-30, 22:39   

Monia, moj porod trwal prawie 20 godzin, a odczucia te same, nic nie stracilas :crazy:

Jej, ile ja sie naszukalam tego calego szczescia. Chwilowo wychodzi na to, ze to niejako poczucie bezpieczenstwa i pewnosc, ze masz to czego do tej pory ci brakowalo. Zeby nie bylo ze to takie proste, to przewaznie lazisz, szukasz i bladzisz, bo na dobra sprawe to nie wiesz czego ci brakuje :crazy:

A to rzecz jasna jedynie malenka czastka, reszty elementow szukam dalej. A o szczesciu pozwala mi mowic przekonanie, ze nawet jesli nie znajde wszystkich jego elementow, to jest w sumie wystarczajaco ich duzo w moim zyciu.

Takze no, jak juz ja tak mowie to sie chyba jednak da :crazy:
_________________
arytmia uczuć
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2015-08-01, 23:40   

Wydaje mi się, że dużym krokiem do poczucia szczęścia jest życie teraźniejszością. W tym sensie, aby przestać postrzegać szczęście, jako coś, co dopiero nas czeka, dopiero się wydarzy i do czego się dąży całymi latami, a zacząć postrzegać je, jako coś, co może być w tej chwili. Dla mnie szczęście to zadowolenie z życia, harmonia, zgoda, dostrzeganie piękna, skupienie się na życiu "tu i teraz" i czerpaniu z niego, ile się da. To są, kurde, banały w stylu carpe diem, zdaję sobie z tego sprawę :crazy: , ale cholernie sprawdzają się w mojej rzeczywistości. Wszystko zaczyna się w głowie, poczucie szczęścia również. Mogę być szczęśliwy, bo nie mam powodów do bycia nieszczęśliwym, albo właśnie je mam, ale je ignoruję, mogę być szczęśliwy, bo szkoda mi czasu na smutek, a mogę być szczęśliwy, bo dlaczego by nie? Życie jest za krótkie, aby szczęście odsuwać w czasie i przekładać je na "kiedyś". Szczęście jest utkane z drobnych chwil, to te małe rzeczy w stylu zachodu słońca i pięknych widoków, wspólnych wspomnień i śniadań, to codzienne pierdoły, które kolorują nam każdego dnia życie i na które często się nie zwraca uwagi, bo są przyćmione wizją szczęścia oblepionego kupą forsy, piątką dzieci i willą z basenem, i ogólnie czymś, co sprawia, że jest niemal nieosiągalne. A szczęście może być takie proste.


Ale ze mnie mówca motywacyjny. :crazy:
_________________
Toż to absurd.
 
     
cjelzurr 
Forumowy ekspert
ten



Bananów: 32
Wiek: 25
Dołączył: 13 Lut 2014
Posty: 692
Wysłany: 2015-08-08, 23:18   

Nie wiem czym jest szczęście, mogę za to stwierdzić, ze odróżniam je od radości, które rozumiem jako krótkie chwile spędzone na przyjemnych czynnościach, będące krótkotrwałymi.
_________________
Dokąd jedzie ten tramwaj?

Indya napisał/a:
To, że media kłamią i manipulują jest tak oczywiste jak to, że Polacy noszą skarpetki do sandałów

Amb napisał/a:
zna milion języków, ale nie wiem po co mu tyle, skoro jedyne słowa na wyrażenie tego, co zazwyczaj ma na myśli brzmią: "kurwa mać"
 
gg
 
     
Laurelin 
Indywiduum



Bananów: 1
Wiek: 24
Dołączyła: 05 Sie 2015
Posty: 31
Wysłany: 2015-08-09, 01:41   

Szczęście jest kontrowersyjne? Raczej subiektywne.
Raz byłam szczęśliwa, tak prawdziwie, jak osiągnełam mój największy cel.
Zazwyczaj jestem po prostu radosna.
_________________
"Fuzzy Wuzzy was a bear. Fuzzy Wuzzy had no hair. Fuzzy Wuzzy wasn't very fuzzy was he."
 
gg
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2015-08-09, 10:16   

Bonda napisał/a:
Jedyne to co przychodzi mi do głowy to piramida Maslowa. Jeżeli nie zaspokoimy potrzeb niższego rzędu, to nie mamy na co liczyć, że zaspokoimy te wyższego rzędu,

Może marny przykład, ale nieraz zdarza mi się zapomnieć o (przyjmijmy, że).. żarciu, gdy się realizuję. :mialem_dynamit_w_paszczy: Przeważnie wtedy przestaję odczuwać jakiekolwiek potrzeby poboczne, przynależności i inne pierdoloty. Z pewnością każdy człowiek tak ma, gdy naprawdę się czymś pasjonuje.

Wiecie co.. bardzo się cieszę z tego, co tutaj wyczytuję. Szczególnie dziewczęta bardzo trafnie ujmują to, co chciałabym przekazać. Unreal w końcu się odezwała i trafiliśmy na jej literacki polot. :crazy:
Dzisiaj, zaraz po przebudzeniu, gdzieś z zakątków mojego mózgu [?] odezwał się głos, który podyktował mi odpowiedź na pytania tutaj postawione.

Jestem szczęśliwa przede wszystkim dlatego, że nie boję się tego czuć. Nie zastanawiam się czego mi brakuje, czy moje życie się do tego nadaje. Wyznaczam sobie cele właśnie po to, by na bieżąco swój stan podsycać. Nie stać w miejscu, przeżywając wyłącznie chwilowe spełnienia. Nie czekać, nie miarkować, jest tak na 9, bo 10 zostawię sobie na później. Nie.
Chcesz być szczęśliwy? Wkomponuj sobie dychę już teraz, dawaj z siebie 100%, nie odkładaj pełni zadowolenia na potem, po co? Od kiedy to szczęściu wyznacza się granice? Od kiedy szczęście jest tylko wtedy, gdy...? Życie to nie schemat filmowy, gdy po godzinie grozy nagle bohaterowie wychodzą z opałów i żyli długo i szczęśliwie. Co, dopiero teraz? Dopiero, gdy nastąpiło w ich życiu poważne tsunami? Ty też tego potrzebujesz, żeby docenić to teraz? Wiem, to nie jest proste, ale jakże błogie. Przemyśl to.

Wychodzę z założenia, że człowiek nie do końca szczęśliwy, równie nie do końca potrafi się realizować. Nie daje od siebie wszystkiego, bo ma potem. Inni to wyczuwając, nie do końca angażują się i reagują. W ten sposób wzajemnie się nie do końca napędzają. I wydaje mi się być głównym problemem poczucia nie-do-końca-szczęścia.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
knyss 
Przyjęty



Bananów: 3
Wiek: 25
Dołączył: 08 Sty 2015
Posty: 69
Wysłany: 2015-08-11, 20:48   

W 100% nie da się zaznać szczęścia (tak, jak i nieszczęścia). Można się jedynie gibać po tych obszarze - dlatego też jedni ludzie są bardziej szczęśliwi niż nieszczęśliwi, a drudzy na odwrót. Zależy, co sobie obiera człowiek za cel i zależy też czy negujemy piramidę Maslowa. Wiele osób podawało tutaj miłość, pojawiało się też bezpieczeństwo, a to przecież jej niższe poziomy. Można to interpretować w ten sposób, że większość jest mniej wymagająca albo też że miłość i inne uczucia są samorealizacją i uznaniem jednocześnie (a więc tymi wyższymi poziomami). Owszem, miłość jest formą bycia docenionym przez innego człowieka i też wiąże się z rozwojem i postawieniem kroku na przód, ale to samo w sobie to nie wszystko. Również trzeba mieć na uwadze, że trzeba się w pewien sposób starać dla partnera/dziecka, także dlatego, żeby zapewnić im dobry byt. Wiem, że ktoś może napisać, że to jest tak oczywiste, że nie trzeba tego dodawać, ale dla mnie wygląda to na sugestię typu "już odniosłem/am sukces, większego raczej nie zaznam, to mi wystarczy, reszta przyjdzie z czasem (lub nie)".
 
     
ciasteczko 
Kumpel
ciasteczko



Bananów: 2
Dołączyła: 05 Mar 2014
Posty: 226
Wysłany: 2015-08-12, 09:50   

Szczęście,to pojęcie względne i dla każdego ma inne znaczenie.Niektórym do szczęścia brakuje miliona,a innym zdrowia. I właśnie mieć zdrowie,to oznacza być bardzo szczęśliwym,bo do wszystkiego innego można potem dojść samemu. Po co mi są potrzebne pieniądze, kiedy nie ma się zdrowia? Kulczyk miał miliardy i czy to coś mu dało? chyba tylko to, że żył beztrosko, ale zostawił ogromny majątek i poszedł tam,gdzie kiedyś i my będziemy.Smutne,ale jakże prawdziwe.
_________________
Co mnie nie zabije,to mnie wzmocni
 
     
pokrzywka 
Przybysz



Dołączyła: 10 Gru 2015
Posty: 5
Wysłany: 2015-12-28, 10:51   

od jakiegoś czasu mam pod górę, więc dla mnie szczęście to od jakiegoś czasu brak problemów.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-12-28, 20:02   

A od jakiego czasu jesteś upośledzona? :crazy:
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna