=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Życie po śmierci.
Autor Wiadomość
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-04-15, 17:40   Życie po śmierci.

Bez względu na rodzaj wyznawanej religii i jej liczne odmiany wszyscy wierzycie w życie po śmierci.
Pytanie me brzmi: Czym to życie miałoby się charakteryzować, aby hipotetyczny obserwator miał jakąkolwiek możliwość jego dostrzeżenia, zdiagnozowania?
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2015-04-15, 22:57   

Zapewne czymś zupełnie innym niż życie tutaj na ziemi, czymś czego wcześniej nie mógł tutaj zaznać i doświadczyć. Nie wiem, mnie osobiście nie napawa lękiem myśl, że moje życie skończy się na ustaniu procesów fizjologicznych, dlatego nie mam potrzeby snuć marzeń o wiecznej szczęśliwości czy jakiejkolwiek innej formie ponownego życia. Nie musi przyświecać mi taki "cel", żeby nie uznawać życia tutaj za pozbawionego sensu. Jego bezsens sam w sobie nie jest dla mnie powodem, by rzucić się w wir rozpaczy i rwąc sobie włosy z głowy, pytać "po co to wszystko".

...a może nic się nie kończy, tylko trwa w kółko, i wciąż, i na nowo, i tak samo, i bez przerwy, niezliczoną ilość razy, bez możliwości zauważenia tego, i tak przez calutką wieczność wciąż to samo; przyznam, że lubię tę wizję, jest absurdalnie piękna i ciut przerażająca. :crazy:
_________________
Toż to absurd.
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2015-04-15, 23:17   

Ciężko jest mi sobie wytłumaczyć życie po śmierci głównie z jednego powodu.
Motyw wieczności jest dla mnie po prostu przytłaczający. Kompletnie go nie ogarniam.

Jeśli chodzi o samo pytanie:

The man napisał/a:
Czym to życie miałoby się charakteryzować, aby hipotetyczny obserwator miał jakąkolwiek możliwość jego dostrzeżenia, zdiagnozowania?


To nie jestem pewien czy je dobrze zrozumiałem. Czy chodzi tu o rzeczy typu duchy czy wizje?

Cóż.
Wierzę, że dusza ludzka istnieje i jest nieśmiertelna.
Jeśli chodzi o sposoby jej dostrzeżenia... hmmm ... nie ważne w sumie co bym tu napisał bo i tak całość właściwie opiera się na moim przekonaniu, ale jeśli już muszę podać jakieś przykłady to chociażby wizje świętych lub świadectwa ludzi po śmierci klinicznej.
Wiem, że oba z nich można logicznie wytłumaczyć i właściwie nie jest to namacalnym dostrzeganiem, ale dlatego własnie wcześniej wspomniałem o wierze.
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-04-21, 13:59   

V napisał/a:
ale jeśli już muszę podać jakieś przykłady to chociażby wizje świętych lub świadectwa ludzi po śmierci klinicznej.
Wiem, że oba z nich można logicznie wytłumaczyć i właściwie nie jest to namacalnym dostrzeganiem, ale dlatego własnie wcześniej wspomniałem o wierze.


Życie doczesne ma zdolność do lokalnego zapobiegania entropii, samoreplikacji i pobierania energii z otoczenia. Można je zdiagnozować. Życie pośmiertne nie podlega tej klasyfikacji - na jakiej zatem podstawie nazywać życiem coś, co nie ma szans nim być? Teistyczne życie wieczne to nic innego jak wieczne bezżycie.

unreal napisał/a:
...a może nic się nie kończy, tylko trwa w kółko, i wciąż, i na nowo, i tak samo, i bez przerwy, niezliczoną ilość razy, bez możliwości zauważenia tego, i tak przez calutką wieczność wciąż to samo; przyznam, że lubię tę wizję, jest absurdalnie piękna i ciut przerażająca.


Ciut przerażająca to jakie musiałoby być dla Ciebie życie ze świadomością definitywnego końca :crazy: Znam kilku ateistów u których rodzi taka świadomość lekką traumę. Ale kto powiedział, ze ma być łatwo i przyjemnie? Gorzki smak nieuchronnosci nie jest do końca gorzki. Obok goryczy mozna wyczuć subtelną nutkę pikanterii. A nawet poczuć się jak bohater romantyczny. Co byś nie zrobił, nie ma nikogo, kto wyzwoli Cię od nicości i samotności, choć mniej srogiej, niż byronowskiej, bo nieświadomej, kiedy już się pojawi.

Czekam na odpowiedź w stylu "czyli jednak uważasz ,że religia niesie ukojenie' :crazy:
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2015-04-22, 19:51   

The man napisał/a:
unreal napisał/a:
jest absurdalnie piękna i ciut przerażająca.
-> Wychodząc z założenia, że życie po śmierci miałoby być lepsze, bo zazwyczaj takim nadziejom towarzyszą właśnie krzepiące myśli, a jeśli ciągle mielibyśmy powtarzać swoje życie w identycznie beznadziejny sposób, z każdym bólem i cierpieniem, to mimo wszystko, taka myśl może nieco osłabić. :crazy: Choć dużo gorzej byłoby mieć tego świadomość i rodzić się na nowo, wiedząc, że spotka nas dokładnie to samo.
The man napisał/a:
Ciut przerażająca to jakie musiałoby być dla Ciebie życie ze świadomością definitywnego końca Znam kilku ateistów u których rodzi taka świadomość lekką traumę.
Oj, pisałam wyżej, że nie mam problemu z myślą, że definitywny koniec nastąpi wraz z wyłączeniem wszystkich funkcji w moim organizmie, pewności co do tego nigdy nie ma, ale godzę się. :crazy:
_________________
Toż to absurd.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2015-07-29, 22:43   

Wiesz co, The man, kiedys myslalam ze w tym wszystkim mozna znalezc sens, ze moze to bedzie wlasnie ten cel czy ukryte dno, ale powiem Ci ze to wszystko o kant dupy rozbic, za przeproszeniem :crazy:

Tak powazniej. Dalej jestem na etapie roztrzasania czy moja 'wiara' w zycie po smierci jest faktyczna wiara czy tylko potrzeba. I czy smierc, co teraz bedzie absurdalne, ma znaczenie. W sensie, jesli to hest potrzeba, to rzecz jasna pytanie dosc glupie, ale chodzi mi raczej o pare roznych perspektyw...czyli smierc kogos (niekonoecznie bliskiego) moze tworzyc potrzebe wiary w zycie po smierci, a jednoczesnie mozna zalozyc, bo dlaczego nie, ze istnieje 'zycie', istnieja byty dla ktorych granice i poszczegolne, niezbyt ekscytujace poczatki typu smierc czy zycie nie maja szczegolnego znaczenia w perspektywie ich trwania :-P

Wiem, brzmi niezmiernie prosto. I juz chyba jako wiara, bo raczej nie przekonanie. A jednak :crazy:
_________________
arytmia uczuć
 
     
Eith
Indywiduum



Bananów: 1
Dołączył: 12 Sie 2015
Posty: 44
Wysłany: 2015-08-13, 20:56   

Jako mała dziewczynka zawsze rozmyślałam na podobne tematy. Wymyśliłam sobie, że skoro wszyscy mówią, że dusza idzie do nieba to pewnie w kosmosie fruwa sporo tych dusz :) Później podrosłam i odkryłam pojęcie "reinkarnacji" i chociaż zostałam ochrzczona i chodziłam grzecznie na religię to i tak uważałam (i nadal uważam), że nasza dusza wraca na ziemię żeby odrobić kolejne lekcje, doświadczyć kolejnych sytuacji, relacji i tak dalej. Im jestem starsza tym bardziej mam wrażenie, że coś w tym naprawdę jest, biorąc pod uwagę że reinkarnacja była uważana za fakt w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa nawet przez chrześcijańskich duchownych i specjalistów od dogmatów wiary :)

Moja znajoma mówi jeszcze - piekło? Jakie piekło? Piekło mamy TUTAJ.

Cytat:
Czekam na odpowiedź w stylu "czyli jednak uważasz ,że religia niesie ukojenie'

A tak nie jest? Mówi nam co będzie, co było, co nas czeka jak będziemy dobrzy i mili... Prawdą jest, że ludziom jest bardzo źle ze świadomością, że po śmierci jest tylko rozkładające się ciało jedzone przez robaczki i naprawdę nic więcej. Przecież taki koniec koniec jest przerażający.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna