=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
pozdrowienia
Autor Wiadomość
loneirus 
Osadnik



Bananów: 1
Dołączył: 09 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-03-14, 02:03   

obawiam się, że większość moich postów można by pociąć na kawałki, po czym te większe wyrzucić. miast skupić się na konkretach, dominuje u mnie jakieś okrężne myślenie, abstrakcja. moje refleksje bywają nieczytelne - również dla mnie samego. zbyt często wypowiadam się pod wpływem krótkotrwałych emocji.


Cytat:
Skoro Polska jest krajem pozbawionym złudzeń to jak tu nie być marzycielem, skoro aż się prosi, żeby oderwać się od przytłaczającej rzeczywistości?

nie potrafiłem sformułować pewnej odpowiedzi na to pytanie. podejrzewam, że może jej przede wszystkim nie być. to jest taki świat. jakkolwiek marzenia mogą być - i zazwyczaj są - bardzo proste w formie, tak najczęściej w pewnym momencie albo się zacierają, albo pękają. rzeczywistość łamie marzenia, to jej hobby. ilu nie doczekało się realizacji? ciężką pracą, lub tylko czekając?

sięgając do wstępu: życie bez zainteresowań wydaje mi się pozbawione sensu. podobnie życie bez jednego marzenia. pragnę podkreślić, że te drugie uważam za coś więcej, niż chęć posiadania rzeczy. nie przemawia do mnie stwierdzenie, iż "marzeniem Mike'a jest kupno porshe". moim zdaniem, to spłycanie znaczenia pięknego słowa. marzeń lepiej mieć mało, może i nawet jedno, ale godne.

a marzyciele... taką osobą trzeba się urodzić. i basta. to nie jest kwestia wieku czy doświadczenia. w moim przypadku to dość zabawne. najbliższa rodzina to zespół kontrastów, która przyjmuje (poza mną) tylko przetrwanie za cel życia. mogę zadawać to samo pytanie na okrągło i nie otrzymam odpowiedzi, a jedynie niezrozumienie w ten czy inny sposób.

oj, coś czuję, że znów mieszam. jakoś nie mogę postawić znaku równości pomiędzy "marzycielstwem", a "refleksjami", może najprostszym "sentymentalizmem". powyżej zmiksowałem raczej wszystko. i kto to teraz wypije?...

Cytat:

Za każdym razem należy zaczynać od siebie, ponieważ potem łatwiej i naturalniej przychodzi nam przełamywanie się w środowisku.

jeśli jest w tym prawda, wtedy nie działa na wszystkich jednakowo. osobiście nie czuję, bym przełamywał moje podejście do innych przy okazji własnego treningu. a jest co przełamywać. w zasadzie nie przesunąłem się o milimetr dalej.
forum internetowe nie ma w sobie ładunku, nie nosi konsekwencji. jest wirtualne. zniekształca obraz osób biorących w nich udział. widziałem tu gdzieś temat, w którym stwierdzono, iż ludziska zawsze chcą pokazywać się z najlepszej strony. zmienia się zatem ich podejście do siebie nawzajem. ale zmienia w sieci. poza nią? mam wątpliwości.

Cytat:
No dobrze, rzadko się jednak zdarza, aby nasz partner podzielał nasze pasje. Za to sprawdza się to doskonale w przypadku przyjaciół, kolegów. Po pierwsze większe horyzonta, łatwiej trafić, po drugie - co w efekcie utrzymuje nas przy znajomych? Na dłuższą metę wspólne cechy. W związku tego się tak nie odczuwa, nie kocha się za zainteresowania, a za całokształt, dopasowanie, może czasami nawet objawiające się jako odmienność.

wybiegłaś dalej niż sądziłem. dlaczego? aż tak bardzo się zdradzam?
w zasadzie, kiedy powiedziałem iż współdzielone zainteresowania wnoszą więcej, miałem na myśli iż czegokolwiek się nie robi samemu, traci to niesamowicie na wartości.


Tak, "mam dużo do powiedzenia", co uważam za jedną ze swoich wad. czasem nie potrafię się zamknąć. raz tego żałuję, innym razem przeciwnie. kłopot w tym, że wydaje mi się to nie fair. kłapię szczęką jakbym był najważniejszy. nie znoszę tego w sobie. milczenie ma w sobie więcej wdzięku i bardziej boli.
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2015-03-15, 19:46   

loneirus napisał/a:
jakkolwiek marzenia mogą być - i zazwyczaj są - bardzo proste w formie, tak najczęściej w pewnym momencie albo się zacierają, albo pękają. rzeczywistość łamie marzenia, to jej hobby. ilu nie doczekało się realizacji? ciężką pracą, lub tylko czekając?

Rzeczywistość może i łamie marzenia, lecz nie powinna łamać człowieka, które te marzenia produkuje.

loneirus napisał/a:
te drugie uważam za coś więcej, niż chęć posiadania rzeczy. nie przemawia do mnie stwierdzenie, iż "marzeniem Mike'a jest kupno porshe". moim zdaniem, to spłycanie znaczenia pięknego słowa. marzeń lepiej mieć mało, może i nawet jedno, ale godne.

Wiesz, zależy kto jaką ma wrażliwość. Zachcianki ma każdy, jednak w zależności od mentalności, różnie się je kategoryzuje. Nie uważam, aby Kowalski był gorszy od Nowaka tylko dlatego, że chce mieć porsche, a Nowak poznać chińską cywilizację. Oboje są inaczej ukształtowani, widzą piękno, ale w czymś innym. Ludzie jednak często się ograniczają. Kowalski marzy o porsche, jednak nie zrobi nic w tym kierunku, żeby je mieć. Nie musi przecież go kupować, może sam go stworzyć, przy okazji może nawet zapewniając swój wkład w rozwój motoryzacji. Podobnie Nowak - gdyby tylko wykazał inicjatywę i zaangażowanie, udzielając się w projektach poświęconych Chinom, miałby okazję zdobyć doświadczenie i przy odrobinie szczęścia wyruszyć do Chin. Żeby realizować swoje marzenia warto postawić je sobie za cel, męczyć temat, dopóki nie zaskoczy.

loneirus napisał/a:
a marzyciele... taką osobą trzeba się urodzić. i basta. to nie jest kwestia wieku czy doświadczenia. w moim przypadku to dość zabawne. najbliższa rodzina to zespół kontrastów, która przyjmuje (poza mną) tylko przetrwanie za cel życia. mogę zadawać to samo pytanie na okrągło i nie otrzymam odpowiedzi, a jedynie niezrozumienie w ten czy inny sposób.

Czy ja wiem czy urodzić? Tak jak wspomniałam, każdy o czymś marzy, tylko ludzie bardziej "uduchowieni" odbierają je głębiej. To też ma swoje wady, człowiek ciągle szuka, nie wiedząc tak naprawdę czego, ciągle czegoś mu brakuje. Trudniej go zaspokoić materialnością.

loneirus napisał/a:
jeśli jest w tym prawda, wtedy nie działa na wszystkich jednakowo. osobiście nie czuję, bym przełamywał moje podejście do innych przy okazji własnego treningu. a jest co przełamywać. w zasadzie nie przesunąłem się o milimetr dalej.

Nie masz wrażenia, że jeżeli wykształcisz w sobie sztukę akceptacji, łatwiej będzie Ci z nią współpracować będąc w środowisku? Wydaję mi się, że wszelkie praktyki mordowania własnych kompleksów powinno się opracowywać na osobności, tzw. praca nad sobą. Wówczas akceptacja w grupie nie wydaje się taka sztuczna, ludzie prawiący komplementy przestają wydawać się na siłę pomocni, a wyraźnie życzliwi i zwyczajnie mili.

loneirus napisał/a:
forum internetowe nie ma w sobie ładunku, nie nosi konsekwencji. jest wirtualne. zniekształca obraz osób biorących w nich udział. widziałem tu gdzieś temat, w którym stwierdzono, iż ludziska zawsze chcą pokazywać się z najlepszej strony. zmienia się zatem ich podejście do siebie nawzajem. ale zmienia w sieci. poza nią? mam wątpliwości.

Na pewno łatwiej rozszyfrować człowieka na żywo. Tutaj dostaje się to co w człowieku najpiękniejsze, bądź to co najpiękniejsze chce stworzyć. Jak wszystko, ma to swoje dobre i złe strony. Złe są takie, że można przyrosnąć do internetowego wizerunku, dobre, bo nawet jak się przyrośnie, można coś z tego doświadczenia wziąć dla siebie i zmodyfikować osobowość realną. Przy okazji można się doładować, widząc, że nawet w sieci niektórzy są gorszymi zjebami niż my. :crazy:

Tak... gdy się jest już tyle czasu na tych forumowych salonach, po jakimś czasie z łatwością można się rozeznać kto ma jakie ze sobą problemy i jak reaguje na otoczenie. A przynajmniej wyłapać te najwidoczniejsze cechy i dorysować sobie resztę.

loneirus napisał/a:
wybiegłaś dalej niż sądziłem. dlaczego? aż tak bardzo się zdradzam?

Trafiłeś na osobę, która lubi sobie pogadać z mnóstwem nadinterpretacji. Poszerzając horyzont rozmowy, w końcu można trafić na aspekty, które interesują drugą osobę. To rozwija dialog. A wymienia mi się z Tobą spostrzeżenia całkiem przyjemnie.

loneirus napisał/a:
w zasadzie, kiedy powiedziałem iż współdzielone zainteresowania wnoszą więcej, miałem na myśli iż czegokolwiek się nie robi samemu, traci to niesamowicie na wartości.

Rzeczywiście tak jest. Pomyśl co by się stało, a raczej co nie, gdyby wszyscy ludzie chowali swoje pomysły do szuflady.
Cytat:

Tak, "mam dużo do powiedzenia", co uważam za jedną ze swoich wad. czasem nie potrafię się zamknąć. raz tego żałuję, innym razem przeciwnie. kłopot w tym, że wydaje mi się to nie fair. kłapię szczęką jakbym był najważniejszy.

Witaj w klubie. Borykam się z tym problemem od kiedy zaczęłam mówić. :crazy:
Wiesz, często pytam ludzi w ciągu swojego monologu, czy nie przeszkadza im taka forma rozmowy. Z reguły są zadowoleni. Gdy widzę, że ktoś też lubi sobie pogadać, nawiązuję współpracę. Wypracowałam z ludźmi dialog do tego stopnia, że nawet osoby, które nie lubią mówić, zaczynają się odzywać. W mojej grupie szczególnie powiązania humorystyczne się sprawdzają.
To jest niezwykła zaleta i proponuję Ci tak to traktować, bo swoim kłapaniem pomożesz wielu ludziom się przełamać. Wystarczy dobra nawijka.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
loneirus 
Osadnik



Bananów: 1
Dołączył: 09 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-03-16, 01:22   

nie powinna, ale to robi - automatycznie, bez cienia zwątpienia. teoria nie nadąża za praktyką.

z akceptacją faktów wiąże się jeden jedyny problem. często, by zadowolić wspomniane środowisko trzeba poświęcić własne zdanie i przyjąć konsekwencje, które spowodują wyrzuty sumienia. historia ludzkości, to powtarzanie tego scenariusza; milczenie, kiedy potrzebna była mowa i vice versa. po co? aby zdobyć punkt. punkt, który w gruncie rzeczy będzie miał znaczenie tylko dla jednej ze stron.
jeśli miałbym postawić tę sprawę bardziej prosto, powiedziałbym tak: znajomych można mieć tysiące, ale będą to osoby niepewne i niegodne zaufania. przyjaciół można mieć niewielu w najlepszym razie. przyjaciel nie stawia warunków przyjaźni, tylko nim jest.

Cytat:
(...) gdyby wszyscy ludzie chowali swoje pomysły do szuflady (...)

z tego co zauważyłem, większość chowa do szuflady nie tylko swoje pomysły, ale przede wszystkim szczerość. a skoro nie wyrażają się otwarcie, to i powstają niedopowiedzenia, nadinterpretacje i w końcu waśnie.

Cytat:
Wypracowałam z ludźmi dialog do tego stopnia, że nawet osoby, które nie lubią mówić, zaczynają się odzywać.(...)

"nie lubią", ale się odzywają. więc robią to przeciwko sobie? dlaczego?
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2015-03-21, 19:04   

loneirus napisał/a:
z akceptacją faktów wiąże się jeden jedyny problem. często, by zadowolić wspomniane środowisko trzeba poświęcić własne zdanie i przyjąć konsekwencje, które spowodują wyrzuty sumienia.

Wychodzę z założenia, że na początku warto przemilczeć kwestie światopoglądowe, niczym się nie wyróżniając można zdobyć sympatię większej grupy ludzi, a to pozwala na przenikanie głębiej do środowiska i wyłapanie tych perełek, z którymi można nawiązać gruntowniejszą relację. Wyrzutów sumienia aż tak się nie odczuwa, bo gdy już odnajdzie się ludzi, którzy rozumieją świat podobnie, czuje się znacznie intensywniej satysfakcję.

W tym całym poszukiwaniu należy jednak podchodzić do ludzi z dystansem. Niestety, nie zawsze jest to możliwe, wszak jest mnóstwo osób niezwykle sympatycznych, gorzej, iż w toku znajomości okazuje się, że ich filozofie są zupełnie sprzeczne z naszymi. To (przy luźniejszych znajomościach) można śmiało pominąć, wystarczy przecież nie zapuszczać wzajemnych korzeni. Można się przecież tylko kolegować, choćby dla tak prostych pobudek jak podobne poczucie humoru czy pobieżnie omawiając zainteresowania.

loneirus napisał/a:
milczenie, kiedy potrzebna była mowa i vice versa. po co? aby zdobyć punkt. punkt, który w gruncie rzeczy będzie miał znaczenie tylko dla jednej ze stron.

Dla obu też. Np. Gdyby nie dyplomowani królowie, duchowni, uczeni, mnóstwo problemów gospodarczo - terytorialnych nie byłoby dotąd rozwiązanych. Mnóstwo naszych przodków popełniało błędy, ale jakże wiele udało się innym ustabilizować. Ale to tematy dla historyków.

loneirus napisał/a:
znajomych można mieć tysiące, ale będą to osoby niepewne i niegodne zaufania. przyjaciół można mieć niewielu w najlepszym razie. przyjaciel nie stawia warunków przyjaźni, tylko nim jest.

Rozumiem Cię doskonale, tylko tak jak wcześniej pisałam: łatwiej znaleźć przyjaciół, gdy ma się więcej kontaktów do dyspozycji. Gdy jest się samotnym, ma się to pole bardzo ograniczone, dlatego nie warto na początku odpychać od siebie ludzi.

loneirus napisał/a:
z tego co zauważyłem, większość chowa do szuflady nie tylko swoje pomysły, ale przede wszystkim szczerość.

Nie za bardzo rozumiem to zdanie. Idźmy dalej..

loneirus napisał/a:
skoro nie wyrażają się otwarcie, to i powstają niedopowiedzenia, nadinterpretacje i w końcu waśnie.

Jak rozumiem denerwuje Cię to, że ludzie nie potrafią być ze sobą szczerzy, nie potrafią rozmawiać? Sam dopiero napisałeś, że milczenie popłaca. :crazy:

loneirus napisał/a:
nie lubią", ale się odzywają. więc robią to przeciwko sobie? dlaczego?

Nie lubi (w tej sytuacji) = boi się. Nie poznałam jeszcze osoby, która nie lubiłaby mówić nawet półgębkiem, z reguły przemawiała za tym bojaźń, spowodowana różnymi "dolegliwościami". Wtedy takiej istotce trzeba pomóc. W zależności od "dolegliwości" różnie ta pomoc przebiega, najczęściej spotykam się z brakiem wiary w siebie, w takiej sytuacji wystarczy okazanie sympatii i akceptacji.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
loneirus 
Osadnik



Bananów: 1
Dołączył: 09 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-03-22, 03:50   

Cytat:
Można się przecież tylko kolegować, choćby dla tak prostych pobudek jak podobne poczucie humoru czy pobieżnie omawiając zainteresowania.

można było. w moim przypadku, ten czas dobiegł dawno końca. koledzy zazwyczaj byli po to, aby coś pożyczyć, a potem to "zgubić" :-> .

doskonale, to za dużo powiedziane. ograniczając pole wokół siebie, ograniczasz też potencjalne szkody, które możesz wyrządzić tym, co to się w sicie zatrzymają. ja na kwestię patrzę ze stanowiska osoby mającej pewne doświadczenie. byłem po jednej i po drugiej stronie. i co? a to, iż trzeba podjąć jakiś wybór, by nie być zawieszonym w próżni. to nie jest mniejsze zło, tylko świadomy wybór. kracze się między wronami, albo z musu, albo z nudów. mnie ani jedno, ani drugie nie dolega 8-) .

i owszem, milczenie bywa przydatnym narzędziem. ale jak każde narzędzie, musi mieć jakąś docelowość. trzeba zatem wiedzieć, kiedy po nie sięgnąć, a kiedy nie.

Cytat:
Nie poznałam jeszcze osoby, która nie lubiłaby mówić nawet półgębkiem, z reguły przemawiała za tym bojaźń, spowodowana różnymi "dolegliwościami".

- obrzęk języka. w zasadzie jest w tym prawda. większość ciągniętych za język, coś wreszcie wybełkocze :crazy: . aczkolwiek reguła nie odnosi się do całości. fakt, cisza nie jest popularna, ale nadal bywa praktykowana. ha! sytuacja, w której poszukiwacz słów sam traci werwę, widząc, że druga strona, jest albo głucha jak ściana, lub przekaz wpada jej w jedno ucho, a drugim ucieka.

sympatia i akceptacja, to jednak fajne traity. jak niewiele ludziom potrzebne do szczęścia, no nie?

ps. "Ale to tematy dla historyków." - nie ma czegoś takiego. tematy są dla każdego, kto ma odwagę je wziąć w ręce. jeśli już zostawiać, to przez brak czasu, ochoty, lub też dla zachowania porządku w tym konkretnym wątku.
 
     
Fragileacacia 
Wiarygodny
Balansując nad krawędzią



Bananów: 8
Dołączyła: 13 Sty 2015
Posty: 199
Wysłany: 2015-03-24, 14:11   

loneirus, Czy służysz radą w zakresie pielęgnacji roślin?
_________________
Rather be someone's shot of whiskey than everyone's cup of tea.

BeatBox napisał/a:
Czego brakuje Wam do pełni szczęścia?

cjelzurr napisał/a:
Bycia pierdolcem w mniejszym stopniu. To główny powód moich życiowych porażek.
 
     
loneirus 
Osadnik



Bananów: 1
Dołączył: 09 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-03-24, 20:24   

kiedy muszę :roll:
 
     
kości 
Przybysz



Wiek: 21
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 2
Wysłany: 2015-03-30, 08:59   

aniulek napisał/a:
o, wreszcie jakiś facet. Ostatnio mam wrażenie, że to forum się w babskie zamienia, tylko Gazda i jelczur jakoś działają żeby było inaczej. :crazy:

może coś więcej o sobie?
Cześć!;)


Patrz kolejny samiec przybył :O
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2015-04-01, 21:58   

Loneirus, przepraszam, że wcześniej Ci nie odpisałam, najpierw chciałam sobie to przemyśleć, a potem w końcu zapomniałam. A dzisiaj potrzebuję zadumy. :crazy:

loneirus napisał/a:
można było. w moim przypadku, ten czas dobiegł dawno końca. koledzy zazwyczaj byli po to, aby coś pożyczyć, a potem to "zgubić" :-> .

Jakiś znajomych ma się zawsze, z pracy, a nawet ze sklepu. Grunt, żeby to rozwijać albo przynajmniej utrzymywać na jakimś stałym poziomie. Zauważyłam, że z łatwością przebiegać to może wśród ludzi, których widujemy codziennie, utrzymywanie relacji na odległość wymaga jednak sporo zachodu.

loneirus napisał/a:
doskonale, to za dużo powiedziane. ograniczając pole wokół siebie, ograniczasz też potencjalne szkody, które możesz wyrządzić tym, co to się w sicie zatrzymają. ja na kwestię patrzę ze stanowiska osoby mającej pewne doświadczenie. byłem po jednej i po drugiej stronie.

Dlaczego wyrządzam komuś krzywdę? Każdy ma prawo poszukiwać, nikt nie jest zmuszany do uśpienia. Każdy ma możliwość indywidualizacji. Skoro się komuś nudzi, to dlaczego nie chce się wyodrębnić?
Gdybym mogła coś zasugerować, uważam, że każdy z nas jest w pewnym sensie niepowtarzalny, niewielu jednak potrafi / chce się zająć swoją pozycją w grupie.

loneirus napisał/a:
aczkolwiek reguła nie odnosi się do całości. fakt, cisza nie jest popularna, ale nadal bywa praktykowana.

Praktykowana, oczywiście, tym bardziej jak chce się od gaduły wyciągnąć wartościowe informacje.
loneirus napisał/a:
ha! sytuacja, w której poszukiwacz słów sam traci werwę, widząc, że druga strona, jest albo głucha jak ściana, lub przekaz wpada jej w jedno ucho, a drugim ucieka.

Im ma się oryginalniej przedstawioną wizję świata, tym gorzej z szeroką publicznością przez niezrozumienie, wówczas rzeczywiście można się zniechęcić i popaść w desperację.

loneirus napisał/a:
sympatia i akceptacja, to jednak fajne traity. jak niewiele ludziom potrzebne do szczęścia, no nie?

Mam wrażenie, że właśnie wykpiłeś moje "cenne rady" :crazy: Wiadomo, że to nie wszystko, ale jak tu nie generalizować w rozmowie, która właśnie na tym bazuje?

Cytat:
"Ale to tematy dla historyków." - nie ma czegoś takiego. tematy są dla każdego, kto ma odwagę je wziąć w ręce. jeśli już zostawiać, to przez brak czasu, ochoty, lub też dla zachowania porządku w tym konkretnym wątku.

Wiem o tym przecież, toż właśnie słynę z wypowiadania się wszędzie tam, gdzie się da, chciałam jednak przymknąć oko na tą kwestię z kilku powodów, które już podkreśliłeś: nie chciałam poszerzać, żeby zachować w miarę jeden wątek, na tamten moment miałam w zanadrzu tylko jeden mocny przykład, brakowało mi czasu na pogłębianie wiedzy w tym zakresie, a przy okazji byłam lekko mówiąc zdechła. Miks.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
loneirus 
Osadnik



Bananów: 1
Dołączył: 09 Mar 2015
Posty: 27
Wysłany: 2015-04-02, 01:09   

tam jest mała litera i nie bez powodu, proszę nie modyfikować tego mojego imienia ;-) .

powiem otwarcie, że nie spodziewałem się już odpowiedzi, gdyż w sumie nie ma już na co. dalej mamy tylko rozdrapywanie.
dodam jedynie coś w kwestii indywidualności. każda osoba jest inna, podobnie jak każdy kamień na drodze jest inny. i tyle w tym temacie.

[ Dodano: 2015-04-12, 00:35 ]
bump

dostałem pw i poproszono mnie o jakiś "zaskakujący" post, więc oto jest. proszę uważać moje konto za zamknięte. nie lubię być tarczą. to męczące na dłuższą metę.

EOT.
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1446
Wysłany: 2015-04-12, 00:55   

Ale dlaczego chciałeś być tarczą i przed czym chciałeś Nas chronić? :crazy:
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
Fragileacacia 
Wiarygodny
Balansując nad krawędzią



Bananów: 8
Dołączyła: 13 Sty 2015
Posty: 199
Wysłany: 2015-04-13, 00:05   

Quepasa?
_________________
Rather be someone's shot of whiskey than everyone's cup of tea.

BeatBox napisał/a:
Czego brakuje Wam do pełni szczęścia?

cjelzurr napisał/a:
Bycia pierdolcem w mniejszym stopniu. To główny powód moich życiowych porażek.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna