=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Żebracy
Autor Wiadomość
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
  Wysłany: 2014-07-07, 13:10   Żebracy

Często możemy spotkać ludzi, którzy nie tylko siedzą na ulicy z kubkiem przesnaczonym na monety ale również podchodzą, proszą o jakieś wsparcie. Ostatnio kilka razy mi się to przydarzyło i czasami ciężko jest zaufać. Chciałoby się pomóc ale nie komuś, kto zaraz pójdzie do monopolowego i kupi sobie puszkę piwa, wódkę czy papierosy, albo narkotyki... Jak rozpoznać kto jest szczery a kto nie? Wspomagacie żebrających ludzi? Dajecie im pieniądze, czy po prostu zabieracie do sklepu i kupujecie coś do jedzenia? A może pomagacie tylko tym, którzy wzbudzają zaufanie?
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
pi 
Koneser
czekoladożerca



Bananów: 13
Wiek: 24
Dołączyła: 17 Kwi 2014
Posty: 438
Wysłany: 2014-07-07, 13:22   

Jejku, jak ja nie lubię, kiedy mnie tacy ludzie zaczepiają. Źle się z tym wszystkim czuję, bo z jednej strony chciałabym pomóc, co jeśli akurat ta osoba naprawdę tej pomocy potrzebuje? Z drugiej strony tyle się już nasłuchałam o takich, co żebrzą o pieniądze na jedzenie / bilet / coś tam jeszcze, żeby za chwilę zniknąć w monopolowym... Mam mętlik w głowie. A jeśli widzę kobietę z małym dzieckiem proszącą o drobne na jedzenie, to już całkiem jakoś tak...
Czasem daję pieniądze, kiedy indziej kupuję jedzenie, ale raczej nie zostawiam takiej osoby samej sobie. Trochę to robię dla własnego spokoju, bo gdybym nic nie zrobiła, to by mnie sumienie gryzło, trochę też z takiej chęci pomocy po prostu, jestem w stanie pomóc - robię to.
_________________
"Quid est enim novi hominem mori, cuius tota vita nihil aliud, quam ad mortem iter est."
 
     
Moniazgwiazdka
Starszy Kumpel



Bananów: 9
Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 380
Wysłany: 2014-07-07, 14:29   

Tą są mafie, dzieci często porywają, faszerują narkotykami, aby spały. Do tego często ten bez nogi potem ucieka przed policją czy strażą. Pośledźcie takie osoby, to zobaczycie jakimi wózkami jeżdżą. Nie daję kasy, mogę jedynie jedzenie, ale wielu jedzenia nie chce.

Zresztą niech do pracy pójdą.
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-07-07, 15:35   

Moniazgwiazdka napisał/a:
Do tego często ten bez nogi potem ucieka przed policją czy strażą. Pośledźcie takie osoby, to zobaczycie jakimi wózkami jeżdżą.


Prawda, kiedyś niedaleko mojego mieszkania żebrał facet o kulach, a później nieraz spotykałam go na mieście chodzącego zaskakująco sprawnie i bez kul.

Dlatego właśnie tak ciężko jest zadecydować. O tym, że upija się dzieci bądź usypia narkotykami też słyszałam... To naprawdę ciężki wybór kiedy chciałoby się pomóc, wiedząc, że można tylko zaszkodzić. Podobnie ze wspomaganiem ludzi, którym po prostu nie chce się pracować.

Jak rozpoznać tych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy bo są na życiowym zakręcie?
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
aniulek 



Bananów: 38
Wiek: 24
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1269
Wysłany: 2014-07-07, 15:40   

U nas to tylko tacy są, że na wódkę chcą, więc jak widzę, to przechodzę na drugą stronę ulicy. W mieście niestety więcej widuję takich ludzi i nigdy nie wiem co myśleć.
Raz tylko była taka miła - na ile to oczywiście może być miłe - sytuacja, że chłopak podszedł na dworcu i spytał, czy moglibyśmy mu kupić coś do jedzenia i że on by mógł za to w czymś pomóc jeśli byłoby trzeba. Widać, że nie na alkohol, no i też w miarę czysty był, a nie jakiś żul śmierdzący wódką.
_________________
Va'esse deireádh aep eigean, va'esse eigh faidh'ar.
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-07-07, 21:22   

Indya napisał/a:
Jak rozpoznać tych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy bo są na życiowym zakręcie?
Z tego co wiem, są ośrodki pomocy społecznej oraz tzw. towarzystwa Brata Alberta.
Z tym, że warunkiem skorzystania z pomocy jest bycie trzeźwym.

Cytat:
Raz tylko była taka miła - na ile to oczywiście może być miłe - sytuacja, że chłopak podszedł na dworcu i spytał, czy moglibyśmy mu kupić coś do jedzenia i że on by mógł za to w czymś pomóc jeśli byłoby trzeba. Widać, że nie na alkohol, no i też w miarę czysty był, a nie jakiś żul śmierdzący wódką.
Takim drobnym rzeczom dla kogoś, kto się zgubił albo miał nieszczęśliwy zbieg okoliczności nie mam nic przeciwko, zdarza się. Wydaje mi się, że da się poznać normalne osoby nawet nie po samym wyglądzie co sposobie mówienia. Notoryczni uliczni żebracy są bardziej upierdliwi.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
aniulek 



Bananów: 38
Wiek: 24
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1269
Wysłany: 2014-07-08, 11:56   

Amb napisał/a:
Notoryczni uliczni żebracy są bardziej upierdliwi.

Nie wszyscy. Czasem widuję gdzieś w mieście, toboły na chodniku, miska przed kartką na co zbiera... I jakoś tak po cichu, do nikogo nie podchodzi, nawet nie patrzy. Nigdy nie wiem, co myśleć. :X
_________________
Va'esse deireádh aep eigean, va'esse eigh faidh'ar.
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-07-08, 13:36   

Też nie wiem co myśleć, bo tak jak mówię, w większości miast są odpowiednie instytucje, do których można się zwrócić i tu rodzi się pytanie dlaczego oni nie chcą z takiej pomocy skorzystać tylko wolą iść na ulicę. Podejrzewam, że tak jest łatwiej, no bo mimo wszystko, żeby otrzymać legalną pomoc trzeba się przynajmniej trochę postarać. W podręcznikach od wosu można też przeczytać, że człowieka zmarginalizowanego jest niesłychanie trudno nakłonić do wtórnej socjalizacji. Niektórzy są bezdomni z wyboru. Taki styl życia, wiecie :-P

Coś jest w tym żebraniu, że może uzależniać. Znam jednego gościa, u którego gdy było krucho, zaczął grać pod kościołami na klarnecie(i to wcale nie pięknie) i prosić ludzi o pieniądze. Potem jednak znalazł pracę, miał pieniądze... ale z żebrania nie zrezygnował. I gra tak do dziś, mimo, że wraca z ulicy do domu, przebiera się w garnitur i idzie do pracy.

Żyjemy w czasach, w których tak zwaną jałmużnę lepiej uskuteczniać przelewając pieniądze na konta instytucji charytatywnych, które mają zaplecze by skutecznie pomagać. Dwa złote rzucone żebrakowi na ulicy naprawdę nikogo nie ratuje.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2014-07-08, 15:12   

Zdarza się, że wrzucę parę groszy jakiemuś żebrakowi, nawet jeśli to oszust, to jakoś nieszczególnie jest mi szkoda tej złotówki czy dwóch. Jak widać, że alkoholik, to nie daję. Kiedyś złapał mnie za rękę jakiś biedny człowiek i prosił o jedzenie, a ja poszłam sobie niewzruszona. Parę dni się przez to gryzłam i miałam wyrzuty, bo gdzie mi się aż tak spieszyło, żeby nie kupić jakiejś bułki po drodze... I od tej pory zwykle staram się nie przechodzić obok obojętnie.

A granie na ulicy i zarabianie w ten sposób, to dla mnie co innego. Zawsze takim daję pieniądze, o ile mają talent.
_________________
Toż to absurd.
 
     
pi 
Koneser
czekoladożerca



Bananów: 13
Wiek: 24
Dołączyła: 17 Kwi 2014
Posty: 438
Wysłany: 2014-07-08, 16:21   

Moniazgwiazdka napisał/a:
Tą są mafie, dzieci często porywają, faszerują narkotykami, aby spały.
Też o tym słyszałam. Kiedyś jakiś facet na ulicy zaczął wrzeszczeć na taką żebrzącą z dzieckiem, że czym ona to dziecko nafaszerowała, że ono tak cały czas śpi, czy ona wstydu nie ma, itepe. Z jednej strony było mi głupio jak to zobaczyłam, jakoś tak nieswojo, że on tak na nią krzyczy i w ogóle, ale z drugiej strony to trochę zazdroszczę temu mężczyźnie odwagi, że tak podszedł i coś robi, bo niektórym naprawdę się należy taki porządny opierdziel.
_________________
"Quid est enim novi hominem mori, cuius tota vita nihil aliud, quam ad mortem iter est."
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-07-08, 20:48   

unreal napisał/a:
A granie na ulicy i zarabianie w ten sposób, to dla mnie co innego. Zawsze takim daję pieniądze, o ile mają talent.
Co innego utalentowany student zbierający na bilet do domu, a co innego facet, który specjalnie przebiera się w łachmany i kaleczy kościelne piosenki :-|
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
cjelzurr 
Forumowy ekspert
ten



Bananów: 32
Wiek: 25
Dołączył: 13 Lut 2014
Posty: 692
Wysłany: 2014-07-09, 07:26   

Jestem nastawiony niechętnie do żebractwa, zazwyczaj omijam szerokim łukiem takie zorganizowane biznesy. Grajkowanie to co innego, ale zależy kto; obracałem się dawno temu w gronie grajków ulicznych i liznąłem nieco tego folkloru, z tym że byle gromadce z akustykiem i bongosami, grającymi Dżem, czy punkom rzuciłbym prędzej granat lub postawił przed sądem (i niech nikt nie zwala tego na mieszkanie w centrum, nigdy nie chciałem).
_________________
Dokąd jedzie ten tramwaj?

Indya napisał/a:
To, że media kłamią i manipulują jest tak oczywiste jak to, że Polacy noszą skarpetki do sandałów

Amb napisał/a:
zna milion języków, ale nie wiem po co mu tyle, skoro jedyne słowa na wyrażenie tego, co zazwyczaj ma na myśli brzmią: "kurwa mać"
 
gg
 
     
Moniazgwiazdka
Starszy Kumpel



Bananów: 9
Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 380
Wysłany: 2014-07-09, 08:54   

unreal napisał/a:
Zdarza się, że wrzucę parę groszy jakiemuś żebrakowi, nawet jeśli to oszust, to jakoś nieszczególnie jest mi szkoda tej złotówki czy dwóch. Jak widać, że alkoholik, to nie daję. Kiedyś złapał mnie za rękę jakiś biedny człowiek i prosił o jedzenie, a ja poszłam sobie niewzruszona. Parę dni się przez to gryzłam i miałam wyrzuty, bo gdzie mi się aż tak spieszyło, żeby nie kupić jakiejś bułki po drodze... I od tej pory zwykle staram się nie przechodzić obok obojętnie.

A granie na ulicy i zarabianie w ten sposób, to dla mnie co innego. Zawsze takim daję pieniądze, o ile mają talent.
ale tu nie chodzi o to, że zbiedniejesz czy nie. Tylko po co dorabiać mafie i oszustów? Tym co dasz, nie pomożesz.
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2014-07-14, 12:55   

Moniazgwiazdka napisał/a:
ale tu nie chodzi o to, że zbiedniejesz czy nie. Tylko po co dorabiać mafie i oszustów? Tym co dasz, nie pomożesz.
To nie jest tak, że każdemu wrzucam pieniądze, jakoś intuicyjnie wybieram i ci, o których mówisz, że to mafie, właściwie nigdy we mnie nie wzbudzali współczucia, zwykle ich omijam i okazuje się, że słusznie. Myślę, że są ludzie, którym się trochę w życiu nie poszczęściło i czasem nie zaszkodzi ich trochę wspomóc. Od dna się pewnie po mojej złotówce nie odbiją, ale jak nie dam nic, to sobie potem wyrzucam, że mogłam. Czasem taki grosz może pomóc, bo sobie pójdzie coś kupić i nie umrze z głodu. Nie wszyscy to przecież oszuści i pijacy.
_________________
Toż to absurd.
 
     
Moniazgwiazdka
Starszy Kumpel



Bananów: 9
Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 380
Wysłany: 2014-07-14, 13:10   

To daje skę jedzenie. Ja miałam takiego faceta jak jeszce jeździłam do innej pracy. On mówił, że ma chorego syna i potrzebuje pieniędzh lub jedzenia. Zawsze jak miałam jakąś kanapkę, to mu dawałam.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna