=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Jak się modlić?
Autor Wiadomość
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2014-06-26, 09:51   Jak się modlić?

Zastanawialiście się kiedyś jak się modlić? Oto kilka(set) słów na ten temat.

Cytat:
Każdy z nas chce być szczęśliwy. Potrzebujemy do szczęścia obecności kochanego człowieka, zaspokojenia potrzeb życiowych, zdrowia, przyjaciół... Kiedy brakuje nam czegoś albo za kimś tęsknimy, prosimy Pana Boga, żeby nam to dał. Jest to wyraz naszego zaufania do Niego, wiary, że nas kocha i chce naszego szczęścia, i że jest wszechmocny, więc nie ma takiej rzeczy, która byłaby dla niego niemożliwa do zrobienia. Co więcej, Pismo Święte w wielu miejscach zachęca nas do proszenia Boga o to, czego potrzebujemy, i zapewnia, że nasze modlitwy zostaną wysłuchane.

Prosimy źli?

Chyba najwięcej wątpliwości budzi pierwsze określenie, źli. Każdy z nas jest jedynym, wyjątkowym, ukochanym i dobrym dzieckiem Boga — przecież w opisie stworzenia jest napisane: „i widział Bóg, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre”. „Źli” oznacza tutaj natomiast tyle, co „grzeszni”. (...)
A więc słowo „źli” należy w tym powiedzeniu rozumieć w ten sposób, że zanim zaczęliśmy Boga o coś prosić, sami nie zrobiliśmy tego, o co On nas prosił — na przykład o naszą miłość, o poświęcenie Mu czasu, o nieskrzywdzenie drugiego człowieka, o pomoc komuś, kto jej akurat potrzebował... I może się zdarzyć, że to jest właśnie powód, dla którego z kolei nasza prośba nie zostaje wysłuchana. (..) Jeśli odrzuciliśmy miłość Boga, powiedzieliśmy mu świadomie „nie”, to jakby „nie nadajemy na tych samych falach”. Niewysłuchanie naszej modlitwy to nie jest złośliwość Boga, tylko po prostu nie mamy z Nim wspólnego języka, jak małżeństwo po wielkiej kłótni. Proszenie kogoś o coś bez pogodzenia się, jeśli wcześniej się z nim strasznie pokłóciło, nie działa nawet w relacjach z drugim człowiekiem, a Bóg jest przecież bardzo konkretną Osobą. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie...

Co zrobić w takiej sytuacji? Przyznać, że się zrobiło źle, i przeprosić, a więc w odniesieniu do Boga — pójść do spowiedzi, a przynajmniej uznać swój grzech i za niego żałować, jeśli ze względu na jakieś okoliczności wiemy, że nie możemy liczyć na rozgrzeszenie, i nie mamy na razie pomysłu na wyjście z tej sytuacji. No i oczywiście prosić Pana Boga, aby pomógł nam takie wyjście znaleźć...

O złe rzeczy

„O złe rzeczy” — jest to bardzo obszerne zagadnienie, ale najbardziej skrótowo można je ująć w taki sposób, że Bóg wie lepiej od nas, co jest dla nas dobre. To stwierdzenie budzi instynktowny sprzeciw, a jednak z reguły to my sami najmniej wiemy, co jest dla nas dobre; często trafniej oceniają naszą sytuację nasi przyjaciele i otoczenie, a co dopiero Bóg, który wie wszystko. Tymczasem my najczęściej wymyślamy w szczegółach dokładny plan, a Panu Bogu mówimy: „Zrealizuj to, a jak nie, to znaczy, że mnie nie kochasz”. Ale ten plan niekoniecznie da nam szczęście, nawet jeśli w tej chwili jesteśmy całkowicie przekonani, że właśnie tak.

Możemy bowiem rozpoznawać coś jako dobre dla nas, podczas gdy nie będzie to rzeczywistym dobrem, tylko wręcz przeciwnie — złem. (...) Dlatego jeśli modlimy się o coś konkretnego, jak dostanie się na określone studia czy odwzajemnienie uczuć przez osobę, w której się zakochaliśmy, to warto spróbować zrezygnować z upierania się przy tym, żeby stało się dokładnie tak, jak my chcemy. Lepiej zaufać i pozostawić Bogu pewną przestrzeń, po prostu zawierzyć Mu daną sprawę, relację, człowieka.

Modlimy się źle...

„Prosimy źle” oznacza z reguły: bez wytrwałości, bez gorącego pragnienia. Chodzi tu o sytuację, w której na czymś nam zależy, zaczynamy się o to modlić, ale wkrótce się okazuje, że coraz częściej zapominamy o tej sprawie, a nawet jeśli pamiętamy, to najwyżej wspominamy od czasu do czasu bez większego zaangażowania. (...)
„Prosimy źle” może także oznaczać, że nie zachowujemy odpowiedniego szacunku wobec Boga. Modlimy się niedbale albo zwracamy się do Boga tylko wtedy, gdy mamy interes, a nigdy Mu nie dziękujemy i nie oddajemy Mu chwały, czyli faktycznie traktujemy Go jak automat z napojami(...) Takie postępowanie Boga rani i obraża, trudno więc oczekiwać spełnienia naszej prośby, zresztą jak każdy grzech, uderza ono przede wszystkim w nas, a nie w Boga: Jeśli celem mojej modlitwy jest to, żeby coś uzyskać, to oznacza to, że moja wiara w Boga opiera się na tym, że ma On robić to, czego ja chcę, a nie na tym, że chcę Go bezinteresownie wielbić. A więc Bóg nie jest na pierwszym miejscu w moim życiu, tylko na przykład jakiś człowiek lub rzecz, a Bóg staje się narzędziem, które ma to zapewnić.
Kiedy bowiem stawiamy ludzi i rzeczy przed Bogiem, to to, co miało być dla nas błogosławieństwem, staje się przekleństwem. Jak zauważył święty Augustyn, „kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu”.


Urzekła mnie:
Cytat:
Modlitwa nieznanego żołnierza Konfederacji

Prosiłem Boga o siłę, aby triumfować;
On dał mi słabość, abym nauczył się smaku rzeczy małych.
Prosiłem o zdrowie, aby robić rzeczy duże;
On zesłał mi chorobę, abym robił rzeczy lepsze.
Prosiłem Go o bogactwa, aby być szczęśliwym;
On dał mi ubóstwo, abym był wrażliwym i mądrym.
Prosiłem o władzę, aby ludzie liczyli na mnie;
Dał mi słabość, żebym potrzebował tylko Boga.
Prosiłem Go o towarzysza, aby nie żyć samemu;
On dał mi serce, zdolne kochać wszystkich braci.
Prosiłem o wszystko, aby cieszyć się życiem;
On dał mi życie po to, abym mógł cieszyć się wszystkim.
Nie dostałem niczego, o co prosiłem;
Ale mam wszystko, czego mogłem oczekiwać
Chociaż mówiłem coś przeciwnego, Bóg mnie wysłuchał
I jestem najszczęśliwszym z ludzi.


źródło

Co o tym sądzicie? Czy to słuszne zapatrywanie? Macie jeszcze jakieś rady jak się modlić? Pokrywają się one w jakiś sposób z tymi, które zostały tu przytoczone?

Zapraszam wszystkich na duchowe rozważania.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-06-26, 18:05   

Rady są dobre. Trochę w dziwny sposób podane - Bóg nie jest osobą, a trochę to z tego tekstu wynika.

Ale pomijając to, to bardzo dobre rady. Przede wszystkim Bóg jako najważniejszy w życiu, wdzięczność, zaufanie do niego. Nie możemy starać się być mądrzejsi od Boga, trzeba mu zaufać. Możemy o coś prosić a jeśli tego nie dostaniemy to znaczy, że taki był Boży plan i to ma nas zaprowadzić w jakieś miejsce. Wcześniej często czułam się sfrustrowana kiedy coś nie szło po mojej myśli, teraz robię co w mojej mocy i proszę Boga o pomoc ale zawsze zaznaczam, że oddaję się Jego woli i jeśli on chce inaczej to ja w 100% się w to zaangażuję. Wierzę, że On wie co jest dla mnie najlepsze i że ma dla mnie przygotowane takie doświadczenia, którym jestem w stanie sprostać i które wychodzą dla mnie na lepsze.
Kiedyś się buntowałam, teraz już nie, bo po prostu zaufałam. I bardzo żałuję, że tak późno bo po drodze już sporo zdążyłam zepsuć.

[ Dodano: 2014-06-27, 14:19 ]
Przez całą dobę Borcejn nie wypowiedział się w tym temacie? Nie wierzę :-o
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
Moniazgwiazdka
Starszy Kumpel



Bananów: 9
Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 380
Wysłany: 2014-06-27, 13:42   

Trochę to dziwne. Modlitwa wychodzi z mojego serca. Nie mam jej pukładanej w planie. Poza tym, nie wydaję mi się, zeby ktoś wiedział jak się poinno modlić. Moja modltwa to rozmowa, co prawda monolog, ale rozmowa.
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1447
Wysłany: 2014-06-27, 17:34   

Indya napisał/a:
Przez całą dobę Borcejn nie wypowiedział się w tym temacie? Nie wierzę
Od doradzania w sprawach "jak się modlić", "jak się spowiadać", "jak odnaleźć Boga" proponuję księdza. Jest najlepszy. On w tym siedzi na okrągło. On się tą, prostą i nudną (dla większości), sprawą, pasjonuje. Zwykły śmiertelnik typu borcejnowego, może dać tutaj co najwyżej kilka prostych drogowskazów.

Generalnie to, co o czym powiedziała Monia, jest prawdą - modlitwa musi płynąć z serca do Boga. To jest obowiązkowy warunek. Bóg woli rozmowę ze szczerym grzesznikiem niż z faryzeuszem, któremu wydaje się, że jest święty, bo wali jak salatem bez namysłu.

Najczęstszym błędem jest nastawienie roszczeniowe. "Daj to" powinniśmy zastąpić "pomóż mi rozwiązać problem z...", a i używać tego z rozwagą. Nie burzyć się, gdy coś idzie nie po naszej myśli, gdyż każda sytuacja jest przejściowo zła. W każdym przypadku (w najgorszym - do śmierci :P). Ale poważnie: każdy z Was potrafiłby wskazać kilka sytuacji, które Pan Bóg rozwiązał "po swojemu", tj. znacznie lepiej niż planowaliście. Chwila refleksji nad własnym życiem. ;)

No i co jeszcze. Przeczytałem artykuł, wszystko prawda.
Pamiętajcie, że Biblia odpowiada na wszystkie pytania:

Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.
List Św. Jakuba, rozdział 4. Przeczytajcie cały na zadanie domowe. :crazy:
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-06-27, 21:47   

Podob mi sie to, ze zwrocono uwage na pokore czlowieka ktorej munczesto nie tylko podczas modlitwy brakuje. Mamy czesto postawe roszczeniowa, najlepszy jest tez tekst typu 'Pan nie wyslichal naszych modlitw' kiedy to nie otrzymalismy tefo co trzeba :) czasem sie zapomina ze jest nie tylko wszechmicny ale i wszechwiedzacy i raczej jak ktos sie ma pkmyoic, to nie On a my.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2015-12-23, 20:10   

Moniazgwiazdka napisał/a:
Trochę to dziwne. Modlitwa wychodzi z mojego serca. Nie mam jej pukładanej w planie. Poza tym, nie wydaję mi się, zeby ktoś wiedział jak się poinno modlić. Moja modltwa to rozmowa, co prawda monolog, ale rozmowa.

Oczywiście, że wychodzi z serca, czasem jednak nie zdajemy sobie sprawy, ile wskazany w modlitewniku tekst jest w stanie oddać uczuć, próśb, podziękowań, których my nie potrafimy przekazać. To nie jest tak, że lepiej sypać puste formułki, ale żeby potrafić się modlić, potrafić oddawać swoją cześć i serce Bogu. A nie nauczymy się modlić, nie nauczymy się rozmawiać z Bogiem jak nie będziemy z nim przebywali. I tutaj msza święta co niedzielę nie wystarczy, tam 90% tłumu słownie pieczętuje słowa, których nawet nie rozumie. I tu przechodzimy do tego co nikogo nie dziwi, dobrze byłoby się na bieżąco formować.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2015-12-23, 20:44   

Wystarczyłoby w sumie się chwilę
zastanowić, usiąść i pomyśleć nad tymi słowami. Modlitwa sama by przyszła. No ale komu się chce :crazy: ech.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna