=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Pro Ana
Autor Wiadomość
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2014-06-21, 20:53   

powidlo napisał/a:
. Jesli chodzi zas o zwracanie uwagi na moja sylwetke, to gdybys mi powiedzial ze jest ladna i w sam raz, badz jestem za chuda, to nie uwierzylabym ci.


OK, a gdybym posłużył się statystykami i pokazał Ci, że masz wagę poniżej jakiejkolwiek normy to też byś mi nie uwierzyła? Gdybym zrobił statystykę BMI wszystkich dziewczyn które znasz i miałyby one wyniki wyższe niż Ty, to też byś mi nie uwierzyła?

powidlo napisał/a:
Jesli chodzi o to, co np.mnoe fascynowalo w ksciach, w chudosci - to bylo takie...minimum. ktos kto ma minimum potrzeb, jest niewidzialny (ojjak dlugo o to walczylam), przezroczysty, nikt na niego nie zwraca uwagi, moze zniknac ot tak i nie wzbudzi niczyjego zainteresowania. Jesto to bliskie smierci. Jest Cie tak malo, ze slicznie znikasz. Nie jest to typowe samobojstwo ktore nie raz sie nie udalo, nikt Ci nie przeszkodzi bo znikasz stopniowo i konsekwentnie. Nie zajmujesz duzo miejsca.


Czyli to również było raczej coś w stylu autoagresji? Czy problem był wyłącznie natury psychicznej? Nie miało to kompletnie nic wspólnego z tym jak Cię postrzegają faceci? Bo w niektórych miejscach piszesz, że jeśli ktoś zwracał Ci uwagę na wygląd to reagowałaś na to, bo chciałaś być bardziej niewidzialna? Czy chciałaś być bardziej idealna?
I jeszcze: Czy nigdy nie przyszła Ci do głowy myśl, że osoba przesadnie chuda dużo bardziej zwraca na siebie uwagę w tłumie niż osoba normalnej wagi?
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-06-21, 21:15   

Hm, mize nie tyle bym nie uwierzyla co znalazlabym wymowke w postaci tego, ze np. Bmi jest niemiarodajne, bo kazdamainna sylwetke, ta ma grubsze kosci, tamta cos innego. Co ciekawe chetnie bym sie posluzyla tym samym bmi zeby soboe dokopac ;-) ch9roba klamstw i iluzji. Wszystkich moge usprawiedliwiac, ale dla siebie nie mam zadnej wymowki.

Mowie oczywiscie o mysleniu wtedy kiedy nie moglam sobie poradzic z choroba, choc w tym momencoe rowniez nie qkceptuje do konca swojej sylwetki, chpc niw uwqzam jednoxzwsnie zeby bylo tragocznie :) no i przede wszystkim nie odczuwam juz do siebie nienawisci, to nieco pomaga :crazy:

Aspekt psychiczny nie wyklucza tutaj tego, ze spojrzenia facetow nie mialy znaczenia. U mnie akurat nastapila taka sytuacja, ze moj pierwszy zwizek zakonczyl sie dosc tragicznie, bo smiercia chlopaka. Oczywiscie moge spokojnie polaczyc mechanizmy choroby z tym, ze to wydarzenie je wybudzilo, pozniej byly tez problemy ze zwiazkami, ale generalnie jak cos w Tobie tkwi, to takie wydarzenia te tendencje wybudzaja, raczej nie na odwrot -ze cos jest przyczyna. Ale co do tego to moge sie mylic.

Opinia innych jest bardzo wazna, z tym ze niewazne jakie maja intencje, i tak odczytasz je jako te zle.

Wodzisz, dla nas kazde spojrzenie drugiej osoby qutomatycznie, w naszym przekonaniu konczy sie zbesztaniem nas, ocena rzecz jasna negatwyna, pogarda, upokorzeniem. Dlatego tak, nie chcesz zeby na Ci2bie pqtrzyli.

Co do ostatniego pytania, to ciekawe, nikt mi nigdy takiego nie zadal. Teraz oczywiscie widze to, ze taka osoba zwraca na siebie wieksza uwage, ale tak mi sie wydaje, ze ja i tak nie wierzylam ze do takiego wygladu moge dojsc. Przeciez potrafie tylko zrec i nie umiem byc konsekwentna, nie robie 1200 brzuszkow dziennie i nie zyje na 400 kcal. ;-) nawet jak schudne to i tak bede duzo za gruba, ale ze caly czas nie przestaje jesc i potrzebuje dalej zrec, to musze sie jednoczesnie odchudzac.

Jak mowie, choroba absurdow.
_________________
arytmia uczuć
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2014-06-21, 21:31   

powidlo napisał/a:
Opinia innych jest bardzo wazna, z tym ze niewazne jakie maja intencje, i tak odczytasz je jako te zle.

A jeśli Tobie bardzo bliska osoba, którą znasz całe życie, której byś ufała i którą byś z wzajemnością w większym lub mniejszym stopniu kochała utwierdzałaby Cię one codziennie czule Cię przytulając, mówiąc, że Cię kocha i że jesteś wspaniała taka jaka jesteś to też odbierałabyś jako złe? Nawet w dłuższym okresie? Bo mam wrażenie, że jedną z przyczyn tej choroby jest właśnie brak miłości.

No ale dajmy teraz w skrócie:
- jest to choroba absurdów i tłumaczenie logicznie wszystkich sytuacji nic nie daje
- potrzebna jest ingerencja dobrego psychiatry
- generalnie lepiej się w ogóle nie odzywać i w żaden sposób nie komentować takiej osoby pod jakimkolwiek względem

Czy coś jeszcze do tego byś dodała?
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-06-21, 23:07   

V, mogloby sie to udac, nie mozna jednak zapominac o tym ze osoba chora jest bardzo nieufna pod tym wzgledem. Po prostu jesli same siebie nie kochamy i nie akceptujemy to naprawde jest nie do pomyslenia to, ze ktos moze nas szczerze kochac. Nam sie ciagle wydaje ze ta osoba ma klapki na oczach i bqrdzo sie boimy momentu w ktorym przejrzy.

Ech, te punkty wyszly ironicznie ale niestety tak jest. To znaczy jest w tym logika, ale bardzo chora. Dodalabym uswiadamianie tego, ze tkwimy w skrajnosciach, to chyba punkt najwazniejszy. Zeby ta osoba czula ze ktos widzi to co robi realnie a jednak da sie to inaczej ocenic niz negatywnie. Chyba najbardziej boli slowo 'len' kiedy jestes w depresji wynikajacej z choroby.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-06-22, 00:52   

Dzięki za te posty, powidlo. Naprawde spojrzałam w inny sposób na problem zaburzeń odżywiania. Niesamowicie ciężko jest zrozumieć to co jest w umyśle drugiego człowieka, niestety często męczą nas rzeczy absurdalne, których nie da się logicznie wytłumaczyć... Psychika ludzka jest beznadziejna...

Wspomniałaś, że czasem potrzeba dużo czasu aby zdać sobie sprawę z choroby. Czy w Twoim wypadku to było jakieś konkretne wydarzenie, przełom, w którym poczułaś, że jest źle i musisz zacząć walczyć o swoje życie?
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-06-22, 01:00   

No widzisz, żeby te wszystkie anorektyczki tak ładnie dzieliły się swoimi odczuciami to na pewno łatwiej byłoby do nich dotrzeć. Niestety tak nie jest chyba nigdy.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1446
Wysłany: 2014-06-22, 10:17   

No właśnie. Nędzarzowi pomogę, gorączkującemu pomogę, a przy takim człowieku czuję się kompletnie bezsilny i to mnie przytłacza. Pokłon dla zapartych lekarzy, którzy dają radę.
Moja siostra była chyba blisko anoreksji. Nie był to żaden skok pokwitaniowy. Jej jadłospis to naprawdę była marchewka i serek homogenizowany, czasem sok. W dodatku lubiła ubierać się na czarno, więc możecie sobie wyobrazić, jaka była reakcja ludzi. Była szczęśliwa i zdrowa, wszyscy to bagatelizowali, że to przejściowe. Nagle zaczęła się depresja. I szybko się skończyła - mieli jakieś spotkania z psychologiem, problem zniknął. Z tamtego okresu została jej tylko nienawiść do mięsa, Bogu dzięki.

Nie była cięższa od średniego worka przeciwpowodziowego. Te zdjęcia, brrr... ciary przechodzą.
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-06-22, 10:35   

Indya, ciezko mi taki moment okreslic. Chyba gdzies pod koniec studiow sie kapnelam ze wypada cos z tym zrobic, choc mialam zaburzenia odzywiania zdiagnozowane juz w wieku 16 lat...tylko kto to traktuje powaznie skro nie wazysz 20 kg i czasem masz ochote na ciastko? ;-)
Motywacje natomiast jako tako silna uzyskalam w momencie, kiedy sie zdecydowalam na macierzynstwo. W tym momencie w sumie juz nie mam wyjscia, ale nauczylam sie ztym zyc jako ze swoja wlasna wola, a nie z obowiazkiem, chociaz jest ciezko. Dalej sie zyje dla innych, moze kiedys dojde do tego ze dla siebie tez warto.

Amb, przede wszystkim trzeba sporo z tej choroby najpierw pokonac zeby dojsc do tqkich wnioskow jak w moim przypadku i to chyba jest tu kwestia najtrudniejsza. Moja droga z ed to dobre 7 lat, ale jeszcze rok temu mialam watpliwosci czy to faktycznie to (mimo diagnoz). No i oczywiscie jesli ma sie takie poczuciw wlasnej wartosci, to ciezko mowic o tym co czujemy, bo w naszym odczuciu jest to i tak durne, glupie, absurdalne i w dodatku chore. A spoleczenstwo tylko przytakuje.i ciezko sie dziwic skoro nikt nie wytlumaczy.

Borcejn, to fakt, a wielu lekwrzy rowniez nie daje rady. Ile razy uslyszalam ze jak nie chce zyc to nikt za mnie tego nie bedzie robil. I nikt nie byl w stanie ruszyc mnie z tego miejsca, no bo jak? Mysle ze na lekqrzach ciazy zbyt wielka odpowiedzialnosc, czasem po prostu sie nie da i tyle. Zrobia wszystko co w ich mocy, ale moze to nie ten etap, moze potrzeba czasu ktorego zabraknie.takze chwala Bogu ze Twojej siostrze ladnie przeszlo, choc uwazaj.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna