=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Kto zasiał nasionka Boga w Waszych głowach ?

Lubicie Borcejna?
Nie
14%
 14%  [ 1 ]
Kto to?
57%
 57%  [ 4 ]
The man jest fajniejszy
28%
 28%  [ 2 ]
Głosowań: 7
Wszystkich Głosów: 7

Autor Wiadomość
Moniazgwiazdka
Starszy Kumpel



Bananów: 9
Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 380
Wysłany: 2014-03-25, 13:53   

Amb napisał/a:
Potwierdzam, wiara to co innego niż Kościół.
Wielu ludziom w Polsce wydaje się, że jest się albo katolem albo niewierzącym. Hej, a gdzie reszta?
O masz. Miałam pisać o swojej wierze, więc w czym problem? Może jestem blondynką, ale uwierz, że wiem, że są jeszcze inne wyznania.

The man napisał/a:
Więc jak to jest z Waszą wiarą? Została ona nabyta, czy wpojona ? Przemyślana, czy jest bo tak jest lepiej ? Do klawiatur marsz!
Jestem Katolikiem, więc piszę o KK, bo jak ktoś już tym Katolikiem jest, to chciał, nie chciał, KK jest jego częścią. Tak jak Muzułmanie mają Meczety, Żydzi mają Synagogi. Kapujesz, Droga Amb?
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-03-25, 14:37   

Spoko, napisałaś o swojej wierze i o tym, że KK się z nią łączy. Wyobraź sobie, że akurat to kapuję.
Moja wypowiedź była reakcją na takie sformułowanie:
Cici napisał/a:
Wiary nieco zazdroszczę, bo na pewno jest łatwiej w życiu, ale z instytucją kościoła katolickiego łączy mnie chyba tylko antagonizm.
które sugeruje, że katolicyzm jest jedyną możliwą wiarą, choć pewnie autorowi nie o to chodziło. W każdym razie mi chodziło o to, że skoro nic go nie łączy z instytucją KK, to zawsze może poszukać wiary gdzie indziej, jeśli oczywiście chce.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Cici 
Osadnik
Pan Hejter



Dołączył: 20 Mar 2014
Posty: 20
Wysłany: 2014-03-25, 22:42   

Amb napisał/a:
Spoko, napisałaś o swojej wierze i o tym, że KK się z nią łączy. Wyobraź sobie, że akurat to kapuję.
Moja wypowiedź była reakcją na takie sformułowanie:
Cici napisał/a:
Wiary nieco zazdroszczę, bo na pewno jest łatwiej w życiu, ale z instytucją kościoła katolickiego łączy mnie chyba tylko antagonizm.
które sugeruje, że katolicyzm jest jedyną możliwą wiarą, choć pewnie autorowi nie o to chodziło. W każdym razie mi chodziło o to, że skoro nic go nie łączy z instytucją KK, to zawsze może poszukać wiary gdzie indziej, jeśli oczywiście chce.

No tak, nie wierzę, odrzucam dogmaty, to w takim razie poszukam w internetach informacji na temat religii niezwiązanej z moim obszarem kulturowym i stwierdzę "hej, od dzisiaj jestem buddystą/muzułmaninem/pastafarianinem/kimśtam". Logiczne.
Moja wypowiedź nie sugeruje, że katolicyzm jest jedyną możliwą wiarą - sugeruje jedynie, że w takiej wierze zostałem wychowany i odpycham się od niej wszystkimi możliwymi kończynami. Gdybym został wychowany jako muzułmanin, pewnie podobnie pisałbym o islamie.
_________________
http://jazdapobandzieblog.wordpress.com/ - pod tym adresem jeżdżę po młodych (lub nie) i nieznanych (lub nie) bandach (lub nie). cyk.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-29, 13:43   

The man, mam wrazenie ze to ostateczny, desperacki argument jesli chodzi o rozwianie watpliwosci. Rzecz jasna mowie o Pascalu. Nie kazdy moze sobie go uzyc, trzeba byc na takim poziomie w swojej wierze badz watpliwosciach w ktorym cokolwiek taki zaklad czlowiekowi moze ofiarowac. Mysle tez, ze niewiele jedt takich osob.

Taka mala dygresja
_________________
arytmia uczuć
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2014-05-15, 01:25   

Postaram się nie rozwodzić nad wiecznie powtarzanymi kwestiami.
W dodatku raczej niczym nie zaskoczę, no ale spróbujmy.

Najkrócej jak się da.
Zacząłem wierzyć jak większość - ponieważ zostałem wychowany w wierze katolickiej.
Wierzę, że Bóg istnieje.
Brałem pod uwagę wiele razy inne opcje i za każdym razem dochodziłem do tego samego wniosku:

Boga nie może nie być.

Tak wiem, wiem, wiem!

To, że czegoś nie rozumiesz nie znaczy, że musisz tam wciskać Boga.

Owszem nie muszę. I tu pojawia się kolejna kwestia:

Chcę.

Chcę wierzyć, że Bóg istnieje.

Jest to dokładnie tak proste jak to brzmi.
Wierzę, bo chcę wierzyć.
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-05-15, 17:43   

V napisał/a:

Wierzę, bo chcę wierzyć.

A gdybyś nie wierzył, czy czuł byś się zagubiony, bezbronny, bezradny ?
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2014-05-15, 17:48   

The man napisał/a:
A gdybyś nie wierzył, czy czuł byś się zagubiony, bezbronny, bezradny ?


Niezupełnie. Bezradny - tak, z tego powodu, że kiedyś umrę.
Nie przeraża mnie jednak ta myśl, że kiedyś może nie być nic, że moja świadomość zniknie na zawsze.
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-05-15, 18:56   

V napisał/a:

Niezupełnie. Bezradny - tak, z tego powodu, że kiedyś umrę.
Nie przeraża mnie jednak ta myśl, że kiedyś może nie być nic, że moja świadomość zniknie na zawsze.


Widzisz, czerpiesz z wiary pocieszenie, ale z tego wcale nie wynika, że przedmiot Twojej
wiary istnieje. Poczucie komfortu, bezpieczeństwa wynikające z życia po śmierci zakrawa o placebo i chyba nim jest. Pozwól ,że podzielę się z Tobą cytatem Bertranda Russell'a
"Wierzę w to, że gdy umrę, zgniję i nic nie pozostanie z mojego ego. Nie jestem już młody i kocham życie, ale uznałbym, że wart jestem tylko wzgardy, gdybym drżał z lęku na myśl o nieistnieniu. Każde szczęście dlatego jest prawdziwym szczęściem, bo kiedyś musi się skończyć, a miłość i myśl ludzka nie tracą nic ze swej wartości przeto, że nie mogą trwać wiecznie. Wielu ludzi z dumą narodziło się na szafocie, czyż ta sama duma nie powinna nauczyć nas, jak godnie myśleć o miejscu człowieka we Wszechświecie. Nawet bowiem jeśli otworzenie okna nauki w pierwszym momencie sprowadza na nas dreszcz, wywiewając przytulne herbaciane ciepełko tradycyjnych ludzkich mitów, to wystarczy łyk świeżego powietrza, by poczuć chwałę wielkich otwartych przestrzeni."

Aaa, możesz mi powiedzieć jeszcze, czy starasz się być dobrym tylko dlatego ,żeby nie pójść do piekła? Skoro wierzysz w życie po śmierci, powinieneś w końcu zasłużyć na nie :-P
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2014-05-15, 19:32   

The man napisał/a:
Widzisz, czerpiesz z wiary pocieszenie, ale z tego wcale nie wynika, że przedmiot Twojej
wiary istnieje. Poczucie komfortu, bezpieczeństwa wynikające z życia po śmierci zakrawa o placebo i chyba nim jest.


Tak, zgadza się. Wiara jest dla mnie pocieszeniem i jak się tak zastanowić, to masz rację. Rzeczywiście z punkty widzenia nauki wiarę można nazwać swoistym placebo.

The man napisał/a:
"Wierzę w to, że gdy umrę, zgniję i nic nie pozostanie z mojego ego. Nie jestem już młody i kocham życie, ale uznałbym, że wart jestem tylko wzgardy, gdybym drżał z lęku na myśl o nieistnieniu. Każde szczęście dlatego jest prawdziwym szczęściem, bo kiedyś musi się skończyć, a miłość i myśl ludzka nie tracą nic ze swej wartości przeto, że nie mogą trwać wiecznie. Wielu ludzi z dumą narodziło się na szafocie, czyż ta sama duma nie powinna nauczyć nas, jak godnie myśleć o miejscu człowieka we Wszechświecie. Nawet bowiem jeśli otworzenie okna nauki w pierwszym momencie sprowadza na nas dreszcz, wywiewając przytulne herbaciane ciepełko tradycyjnych ludzkich mitów, to wystarczy łyk świeżego powietrza, by poczuć chwałę wielkich otwartych przestrzeni."


Piękny cytat wart zapamiętania, dziękuję. Nie jestem tylko pewien czy sugerujesz jakkolwiek, że boję się tego co nauka może przede mną otworzyć? Jestem pod tym względem bardzo otwarty i póki co wcale nie koliduje to z moją wiarą.

The man napisał/a:
Aaa, możesz mi powiedzieć jeszcze, czy starasz się być dobrym tylko dlatego ,żeby nie pójść do piekła? Skoro wierzysz w życie po śmierci, powinieneś w końcu zasłużyć na nie


Natknąłem się już na podobne pytanie i doszedłem do wniosku, że bycie dobrym człowiekiem tylko ze względu na wiarę jest czymś okrutnie smutnym. Tak żałośnie smutnym, że gdy tylko łapię się na podobnym myśleniu, zaczynam samego siebie nienawidzić - a zdarzyło się to kilka razy.
Tak więc odpowiadając na pytanie: Staram się być dobrym człowiekiem bez względu na moją wiarę, choć z żalem stwierdzam, że nie zawsze mi to wychodzi.
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-05-15, 20:16   

A propos jeszcze tego tematu to pytanie pomocnicze (dla wszystkich):

Kim/czym jest BÓG?
Wydaje mi się, ze to najistotniejsza kwestia w dyskusji dotyczącej tego czy on jest czy go nie ma.

Myślę, że często nasze różnice zdań są związane po prostu z odmienną kategoryzacją.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-05-16, 09:00   

V napisał/a:

Natknąłem się już na podobne pytanie i doszedłem do wniosku, że bycie dobrym człowiekiem tylko ze względu na wiarę jest czymś okrutnie smutnym. Tak żałośnie smutnym, że gdy tylko łapię się na podobnym myśleniu, zaczynam samego siebie nienawidzić - a zdarzyło się to kilka razy.
Tak więc odpowiadając na pytanie: Staram się być dobrym człowiekiem bez względu na moją wiarę, choć z żalem stwierdzam, że nie zawsze mi to wychodzi.


Dla wielu wierzących ludzi jedynym powodem, dla którego starają się postępować przyzwoicie, jest pragnienie zyskania boskiej aprobaty lub nagrody i uniknięcia jego niezadowolenia i kary. To jest takie smutne, wręcz żałosne, tego nie można nazwać nawet moralnością, to mieszkanka prokrastynacji z lizusostwem. Tacy ludzi myślą, że gdyby 'bóg' zniknął z naszego świata uczyniło by to wszystkich bezdusznymi, egoistycznymi hedonistami, a z powierzchni Ziemi odeszłyby miłosierdzie, czułość i wielkoduszność, myśląc w ten sposób chyba nie można mieć mniejszego szacunku do samego siebie i to jest smutne.

Indya napisał/a:
Kim/czym jest BÓG?


Steven Weinberg w "Śnie o teorii ostatecznej" napisał:

"Niektórzy ludzie mają tak szeroką i elastyczną koncepcję boga, że jest nieuchronne, iż go znajdują, ilekroć zaczną go szukać. Często słyszy się takie stwierdzenia, jak 'bóg to wszechświat' , 'bóg to absolut' , 'bóg to nasza lepsza natura". Oczywiście, podobnie jak w przypadku każdego innego słowa, słowu "bóg" można przypisać dowolne znaczenie, jakie tylko nam się podoba. Jeśli ktoś powie "bóg to energia", może znaleźć boga w bryłce węgla"

Dla mnie jako ateisty nawet najbardziej skomplikowana substancja świata [do której wręcz potrzebna by była magiczna różdżka boga] ma charakter czysto fizyczny, to z niej właśnie wywodzi się umysł, piękno, emocje i wartości moralne — wszystko, co czyni życie ludzkie tak idealnie złączonym. Istnieje tylko świat czysto fizyczny, nie ma żadnej nadnaturalnej stwórczej inteligencji niedostępnej naszym zmysłom, nie istnieje dusza trwająca dłużej niż ciało i nie ma żadnych cudów. Więc mam podobnego boga co Einstein bądz Hawking, albo po prostu jestem nieuleczalnym zdesperowanym neurotykiem :crazy:
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Lisek 
Przybysz



Dołączył: 10 Sie 2015
Posty: 1
Wysłany: 2016-03-01, 10:37   

Cytat:
A ja wierzę, że jest. Częściowo nawet wiem, bo wiem już w którym kierunku iść by poznać Boga i zmienić wiarę w wiedzę. Naukowcy i inni mądrzy ludzie na pewno tego dowiodą i to już wkrótce. Wchodzimy powoli na takie poziomy nauki, gdzie dwie rzeczy, które kiedyś uważaliśmy za przeciwne sobie - świat materialny i świat duchowy (w którego istnienie wielu ludzi wątpi) powoli zaczynają stawać się jednością. Kwestia czasu aż dowiemy się KIM/CZYM jest Bóg.

Bezsens.
Nauka nigdy nie pozwoli na określenie kim i czym jest Bóg, bo od tego mamy wiarę przecież. Nie możemy porównywać dwóch rzeczy, tak bardzo odmiennych.
Cytat:
Nauka w pewnym momencie napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów na jego istnienie, jest tylko i wyłącznie wiara. Nigdy nie widzieliśmy Jezusa Chrystusa, nigdy go nie dotykaliśmy, nie słyszeliśmy, nie wąchaliśmy, nie smakowaliśmy.

Gdyby naukowcy określili - jakimś cudem - kim jest Bóg, to już to nie byłaby wiara, bo moglibyśmy wszystkiego dotknąć, wszystko poczuć i zobaczyć na własne oczy.

Kto zasiał? Nikt. Sam to zrobiłem. Przeczytałem kilka razy Pismo Święte i jestem z tego dumny - mam 22 lata. Sam uwierzyłem, sam zrozumiałem.
 
gg
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2016-03-01, 13:48   

Lisek, wiesz co, ja też przeczytałam parę razy Pismo Święte, zrozumiałam na swój sposób ale nikt Ci nie da gwarancji, że dobrze. Cechą wiary jest pokora...

Poruszyliście tu bardzo ciekawą kwestię. Dla mnie ciekawą przynajmniej, no bo załóżmy, czysto teoretycznie i bez zastanawiania się czy to absurd-ok, naukowcy udowodnili obecność Boga. I teraz pytanie, czy przestrzeganie zasad i bycie 'dobrym', etc.ma dla Niego takie samo znaczenie jak dzisiejsza wiara? No bo w sumie wiarą to to nie będzie, mamy dowody. Z tymi co się nie słuchają nie będzie problemu, pieklo i dzięki, w końcu wiedzą na czym stoją :crazy: Jak wyedy tę sferę traktować? Jaką ona wartość by przedstawiała? czy tylko obowiązku? jeśli tak to w jakich obrządkach? ;) Sankcje za to, że się ktoś nie wywiązał? ale po co, skoro nałoży je Bóg? :crazy:
_________________
arytmia uczuć
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2016-03-01, 19:09   

Ale czekajcie, przecież udowodnienie istnienia Boga w zasadzie nic nie zmieni. Ci, którzy wierzą, zachowują się tak, jakby istniał, więc dalej będą się tak zachowywać. Odmiennie od niewierzących. I tu dalej pozostajemy w kwestii "nic pewnego". Czy ateiści uwierzą naukowcom? Którym naukowcom? (teorii jest zazwyczaj kilka). Istnieją grupy ludzi, którzy wierzą w to, że Ziemia jest płaska, więc błagam, nie mówcie mi, że:
Lisek napisał/a:
Gdyby naukowcy określili - jakimś cudem - kim jest Bóg, to już to nie byłaby wiara, bo moglibyśmy wszystkiego dotknąć, wszystko poczuć i zobaczyć na własne oczy.
Poza tym, nawet gdyby ustalili kim/czym jest Bóg, w dalszym ciągu nie moglibyśmy go dotknąć, poczuć, może nawet nie moglibyśmy zobaczyć. Wiara byłaby dalej wiarą, no chyba że Chrystus zstąpiłby z nieba i siedmiu jeźdźców apokalipsy przy okazji.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2016-03-01, 20:47   

Amb, myślę że znalazłaby się jednak spora grupa ludzi którym by nauka pomogła 'uwierzyć', popatrz ilu ludzi szuka Boga, a ilu samych nawet dowodów. W ogóle ile razy jest mowa o tym, że dowody...

Oczywiście to na wpół istnieje, po troszku w sumie ale jednak, czyli te wszystkie przypadki opętania, etc.-coś po prostu naocznego, ale jak już coś, to dowodzi to jedynie istnienia świata duchowego, niczego poza tym na dobrą sprawę.

I co teraz,kurcze blade. Nad wartością po prostu się zastanawiam. 'Błogosławieni, co nie widzieli a uwierzyli', chyba każdy zna.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna