=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Kto zasiał nasionka Boga w Waszych głowach ?

Lubicie Borcejna?
Nie
14%
 14%  [ 1 ]
Kto to?
57%
 57%  [ 4 ]
The man jest fajniejszy
28%
 28%  [ 2 ]
Głosowań: 7
Wszystkich Głosów: 7

Autor Wiadomość
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-03-21, 14:20   Kto zasiał nasionka Boga w Waszych głowach ?

Borcejn w bezpruderyjny sposób ostatnio napisał o mnie, że wyzbyłem się fanatyzmu :crazy: Czas wrócić na łono antyteizmu i porzucać się gównem , dla frajdy, dla rozruszania czeluści fanatyzmu innych osób , oraz .... żeby poznać Waszę zdanie :crazy:

Tak więc, drogi wierzący w jakieś bóstwo userku, wiele razy pytałem się osób wierzących "W jaki sposób w Twojej świadomości pojawił się twór zwany Bogiem?" Najczęstszą odpowiedzią było, bo w takiej wierze mnie wychowano. Jakiż wniosek z tego? Otóż taki, że wiara nie pojawia się spontanicznie, jest wpajana, a wybór konkretnego Boga zależy w głównej mierze od tak prozaicznego powodu, jak miejsce urodzenia. Zarówno katolik, jak i muzułmanin, czy wyznawca Wielkiego Manitou są przekonani, że to ich Bóg jest jeden jedyny prawdziwy i wszechwładny. Więc no zrozumienie tego paradoksu, co przecież nie
jest zadaniem karkołomnym, chyba ,że masz babcie nad głową, która zmusza Cię do chodzenia do źle ogrzanej świątyni Pana Waszego, samo w sobie powinno zachwiać wiarą każdego z nich. A jednak tak się nie dzieje, w większości wypadków. Dlaczego :?:
W historii świata istniały zapewne dziesiątki tysięcy religii. Często spotyka się pełne życzliwości, pobożne przekonanie, że na fundamentalnym poziomie są one identyczne. Być może pod względem wywoływanych reakcji psychicznych są one podobne, ale gdy bierzemy pod uwagę takie rzeczy jak rytuały, doktrynę i dowody prawdziwości, różnorodność religii jest uderzająca. Religie wykluczają się wzajemnie w tak ważnych sprawach, jak liczba Bogów, pochodzenie zła, rytualne ofiary, dostęp do Boga, niewolnictwo, nietolerancja w stosunku do innych religii, rola kobiet, reinkarnacja, magia i czary, a nawet zalecenia dietetyczne :crazy:
Wystarczy spróbować odpowiedzieć racjonalnie na to jedno niewinne pytanie, dlaczego wierzę, aby zacząć się zastanawiać.

Więc jak to jest z Waszą wiarą? Została ona nabyta, czy wpojona ? Przemyślana, czy jest bo tak jest lepiej ? Do klawiatur marsz!
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-21, 16:09   

The man, jeśli chodzi o fundamenty, to na pierwszy rzut oka się zgadzają, to o czym piszesz to już dalsze przemyślenia i odnogi ;-)

Jeśli chodzi o mnie, to zostałam wychowana w wierze katolickiej. Pokazano mi, że Bóg jest dobry i skojarzono go z czynieniem dobra na świecie, co bardzo mi odpowiadało, bo byłam zawsze grzecznym i dobrym dzieckiem :crazy: Jako dziecko i takie trochę starsze później też chętnie przebywałam w kościele, bo podobało mi się że ludzie są razem, że to takie cotygodniowe (bądź nie tylko) święto, podobała mi się muzyka i te elementy ciszy. Nie wiem dlaczego dokładniej. Na pewno wpływało na ten fakt również to, że byłam oczywiście chwalona przez dziadków, babcie i rodziców czasem też że chodzę do kościoła, że się modlę, robię dobre uczynki i zachowuję się tak jak powinnam w takich miejscach. Myślę, że sporo ma do powiedzenia tutaj również akceptacja grupy.

Jeśli chodzi o moje dalsze losy, to były chwile kiedy wiara była mi obojętna, później przyszedł czas konkretnego praktykowania - chodziłam na KSM i zawsze będę wdzięczna za to, że mogłam do tej grupy dołączyć, mimo że obecnie nie jestem katoliczką. Ta grupa nie była zwykłą garstką młodzieży modlącej się, tam się dyskutowało i mówiło o tym co nam się podoba, co nie, co jest prawdą, co nie, dlaczego tak a nie inaczej. Dyskutowało się na temat wiary i to bardzo ożywiło moją. Potrafiłam uargumentować -dlaczego wierzę, co popieram a czego nie, dlaczego potrzebne w Kościele jest to czy tamto, etc. Nie powtarzałam ślepo, bo argumenty były faktycznie przemyślane. Inną sprawą jest to, że miałam wtedy jakieś czternaście, piętnaście lat więc moje poglądy były jeszcze nieoszlifowane i bardzo skrajne. Chyba wtedy jednak najlepiej się czułam ze swoimi poglądami.

Przyszedł czas mniejszych i większych kryzysów, trochę niestety przejrzałam na oczy i mimo, że respekt mam nadal do KK to nie praktykuję ani nawet ciężko powiedzieć, że wierzę. Pozostały cząstki tej wiary w sercu, ale bardziej jako sentyment.

W sumie nie wiem co chciałam przez tę historię powiedzieć :crazy: Chyba to, że da się wychować w danej wierze i nie wierzyć w nią ślepo.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-21, 16:13   

Wpojona nie, bo moi rodzice nie mają żadnej wiary, mój tata w ogóle temat religii chyba zupełnie odrzucił, mama zakłada, że może Bóg jest (chyba jest...) a może i nie.

A ja wierzę, że jest. Częściowo nawet wiem, bo wiem już w którym kierunku iść by poznać Boga i zmienić wiarę w wiedzę. Naukowcy i inni mądrzy ludzie na pewno tego dowiodą i to już wkrótce. Wchodzimy powoli na takie poziomy nauki, gdzie dwie rzeczy, które kiedyś uważaliśmy za przeciwne sobie - świat materialny i świat duchowy (w którego istnienie wielu ludzi wątpi) powoli zaczynają stawać się jednością. Kwestia czasu aż dowiemy się KIM/CZYM jest Bóg.

Co do religii to one są niczym innym jak interpretacją tego czego nie rozumiemy. A to jak Bóg jest tam przedstawiany i zbiór konkretnych zasad jest uwarunkowane konkretną kulturą w której żyjemy. Więc na dobrą sprawę wojny czy walki pomiędzy religiami to nie walki o wiarę a o ideologię.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-03-22, 11:51   

The man napisał/a:
dlaczego wierzę
Bo chcę :)
Miałam mnóstwo powodów, żeby zwątpić, przestać wierzyć, odwrócić się od wiary. Ale tego nie zrobiłam, bo te powody stwarzali zawsze ludzie. Zdecydowałam, że nie warto odrzucać Boga z powodu jakichś ludzi.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Moniazgwiazdka
Starszy Kumpel



Bananów: 9
Dołączył: 18 Mar 2014
Posty: 380
Wysłany: 2014-03-24, 11:01   

Ciężkie to wszystko :crazy:

Na pewno zaczęłam (?) wierzyć, bo tak zostałam wychowana. Co prawda moi rodzice wierzą, ale do Kościoła praktycznie nie chodzą. Moi bracia w ogóle w Kościele nie bywają, wierzyć chyba też nie wierzą, sami chyba nie wiedzą.

Ja wierzę, bo chcę, bo jest mi to potrzebne. Ten temat jest zbyt skomplikowany, żeby tak łatwo na te pytania odpowiedzieć.

Coraz bardziej oddalam się od Kościoła, nie mogę słychać niektórych Księży i tych ich kazań. Tak naprawdę Księża robią wszystko, aby oddalać od siebie i KK ludzi, zamiast ich nawracać.
Ciągle wszystko i wszystkich krytykują, wyciągają tylko łapę po kasę. Ksiądz powinien żyć skromnie, żeby nie powiedzieć w ubóstwie, a tak niestety nie jest.
Jak ktoś jest biedny, to Ślubu wziąć nie może, dziecka ochrzcić.

Wolę iść do Kościoła, jak nie ma mszy. W ciszy posiedzieć i pomodlić się. Przykre to, że Ksiądz, który powinien być przewodnikiem, powinien wychodzić do ludzi, tylko ich odpycha.

Od KK też oddalają mnie te wszystkie dewotki. Leża w KK praktycznie plackiem dzień w dzień, a tylko wyjdą, to zaczyna się obrabianie tyłka, wyzywanie itp.

[ Dodano: 2014-03-24, 11:03 ]
The man napisał/a:
a wybór konkretnego Boga zależy w głównej mierze od tak prozaicznego powodu, jak miejsce urodzenia. Zarówno katolik, jak i muzułmanin, czy wyznawca Wielkiego Manitou są przekonani, że to ich Bóg jest jeden jedyny prawdziwy i wszechwładny.
Mam znajomą, która przeszła na Islam, dobrowolnie, bo uważa, że ta religia jest dla niej.
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-24, 14:55   

Wbrew pozorom całkiem sporo jest polskich muzułmanek konwertytek, i coraz rzadziej przechodzą na islam dla faceta a po prostu interesują się tym tematem i wybierają tę religię dobrowolnie.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
Cici 
Osadnik
Pan Hejter



Dołączył: 20 Mar 2014
Posty: 20
Wysłany: 2014-03-24, 16:16   

Wiarę wpajano mi mocno i intensywnie, ale bez skutku. Z mojej strony agnostycyzm pełną parą (brakuje mi takiej ilości zdrowego cynizmu, żeby być ateistą; no i powiedzmy, że jako agnostyk wciąż łapię się na zakład Pascala). Wiary nieco zazdroszczę, bo na pewno jest łatwiej w życiu, ale z instytucją kościoła katolickiego łączy mnie chyba tylko antagonizm.
_________________
http://jazdapobandzieblog.wordpress.com/ - pod tym adresem jeżdżę po młodych (lub nie) i nieznanych (lub nie) bandach (lub nie). cyk.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-03-24, 16:34   

Cici napisał/a:
no i powiedzmy, że jako agnostyk wciąż łapię się na zakład Pascala).

Biorąc pod uwagę zakład Pascala, lepiej by było dla Ciebie, by ten Bóg nie był wszechwiedzącą istotą, za jaką się go uważa. Bo u bram św. Piotra, raczej by przejrzeli takiego oszusta i jego tchórzliwe asekuranctwo :-P
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-24, 19:38   

No, ale nie zapominajmy ze wiara nie oznacza jedynie KK.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-03-24, 19:53   

Potwierdzam, wiara to co innego niż Kościół.
Wielu ludziom w Polsce wydaje się, że jest się albo katolem albo niewierzącym. Hej, a gdzie reszta?
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Cici 
Osadnik
Pan Hejter



Dołączył: 20 Mar 2014
Posty: 20
Wysłany: 2014-03-24, 23:48   

The man napisał/a:
Cici napisał/a:
no i powiedzmy, że jako agnostyk wciąż łapię się na zakład Pascala).

Biorąc pod uwagę zakład Pascala, lepiej by było dla Ciebie, by ten Bóg nie był wszechwiedzącą istotą, za jaką się go uważa. Bo u bram św. Piotra, raczej by przejrzeli takiego oszusta i jego tchórzliwe asekuranctwo :-P

Umówmy się: jeżeli jakikolwiek bóg istnieje i jest wszechwiedzącą istotą to mam najzwyczajniej w świecie, pardon my french, przejebane.
_________________
http://jazdapobandzieblog.wordpress.com/ - pod tym adresem jeżdżę po młodych (lub nie) i nieznanych (lub nie) bandach (lub nie). cyk.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-03-25, 00:07   

Cici napisał/a:

Umówmy się: jeżeli jakikolwiek bóg istnieje i jest wszechwiedzącą istotą to mam najzwyczajniej w świecie, pardon my french, przejebane.


W poprzednim poście ,którego nawet zacytowałeś , zdanie z zakładem Pascala napisałeś jako odsiecz ratującą Cię przed spłonięciem w czeluściach piekieł :-P

Sam zakład Pascala ,mimo że brzmi obiektywnie, balansuję na pierwszy rzut oka między ateizmem a wiarą w Boga, tworząc jakby taki trzon agnostycyzmu, co po głębszej analizie niezależnie od tego, jak wiele przemawia przeciw istnieniu Boga, wielkość kary za błąd przeważa wszelkie dowody, więc według tego zakładu lepiej wierzyć w Boga.. sorry, lepiej udawać wiarę w Boga.

Ale wracając do Twojego cytatu, co by było gdyby Bóg był naukowcem dla którego najwyższym priorytetem dla życia pozagrobowego między chmurkami, było rzetelne poszukiwanie prawdy? W sumie czy projektant Wszechświata nie powinien być naukowcem? Taka opcja chyba nie zaciekawiła Pascala :crazy:
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Cici 
Osadnik
Pan Hejter



Dołączył: 20 Mar 2014
Posty: 20
Wysłany: 2014-03-25, 01:42   

Kwestia interpretacji. Mam wrażenie, że Pascal nie brał pod uwagę absolutnej wiedzy boga, a w swoim zakładzie skupiał się nie tyle na "udawaj że wierzysz, bo jak jednak bóg istnieje to będzie spoko, a jak nie istnieje to nic nie stracisz", co raczej na "bądź dobry to będzie spoko, niezależnie od tego czy bóg istnieje czy nie".
Skąd stwierdzenie, że wszechwiedząca istota boska gwarantowałaby, że spłonę w czeluściach piekieł? Proste: a) nie zawsze była ze mnie najlepsza osoba, b) hiperbola i przesadyzm.
_________________
http://jazdapobandzieblog.wordpress.com/ - pod tym adresem jeżdżę po młodych (lub nie) i nieznanych (lub nie) bandach (lub nie). cyk.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-03-25, 09:05   

Cici napisał/a:
Kwestia interpretacji. Mam wrażenie, że Pascal nie brał pod uwagę absolutnej wiedzy boga, a w swoim zakładzie skupiał się nie tyle na "udawaj że wierzysz, bo jak jednak bóg istnieje to będzie spoko, a jak nie istnieje to nic nie stracisz", co raczej na "bądź dobry to będzie spoko, niezależnie od tego czy bóg istnieje czy nie".


A ja mam wrażenie, że Pascal po prostu żartował rekomendując swój zakład.
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Cici 
Osadnik
Pan Hejter



Dołączył: 20 Mar 2014
Posty: 20
Wysłany: 2014-03-25, 09:10   

Też całkiem możliwe ; )
_________________
http://jazdapobandzieblog.wordpress.com/ - pod tym adresem jeżdżę po młodych (lub nie) i nieznanych (lub nie) bandach (lub nie). cyk.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna