=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Stres - rady
Autor Wiadomość
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-05-22, 18:06   

Oglądałam kiedyś wykład neurobiologa o stresie, dużo ciekawych rzeczy się dowiedziałam, ale najważniejsza była taka, że stresujące sytuacje uwalniają w nas takie hormony, które są do zniwelowania dzięki tym, które wytwarzane są, gdy kogoś przytulamy i generalnie morał był taki, że stres jest potrzebny, bo zbliża ludzi, wywołuje u nich potrzebę bliskości. I to ponoć dlatego się mówi, że przyjaciół poznajemy w biedzie, takie tam.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-05-22, 21:31   

Ciekawe co zrobić kiedy jest masa stresu a nie bardzo jest się do kogo przytulić... Bo prosić przyjaciela o ciągłe tulenie to chyba nie za bardzo :-P
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2014-05-22, 21:53   

Nie no, chyba nie mamy codziennie tyle stresów, aby musieć je wyładowywać poprzez kontakt cielesny. Czasami wystarczy trochę sportu, czasami szczery uśmiech, a jak już nie da się wytrzymać to polecam drzewa. Niesamowita energia.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2014-05-23, 16:10   

Fajtula napisał/a:
a jak już nie da się wytrzymać to polecam drzewa. Niesamowita energia.
Ale co drzewa?

Ja u siebie zauważyłam, że pomaga mi, kiedy uznam swój stres za coś naturalnego i przestanę z nim wewnętrznie walczyć, bo wtedy jest jeszcze gorzej. Mówię sobie w duchu, że to normalna reakcja mojego organizmu i w moim przypadku stres się trochę zmniejsza.
_________________
Toż to absurd.
 
     
pi 
Koneser
czekoladożerca



Bananów: 13
Wiek: 24
Dołączyła: 17 Kwi 2014
Posty: 438
Wysłany: 2014-05-24, 15:09   

Amb napisał/a:
stres jest potrzebny, bo zbliża ludzi, wywołuje u nich potrzebę bliskości.
O tym, że stres jest dobry, bo mobilizuje do działania itepe to słyszałam, ale że wywołuje potrzebę bliskości to nie. Trochę trudno mi w to uwierzyć, może dlatego, że jak ja się stresuję przed egzaminem na przykład, to bezpieczniej jest do mnie nie podchodzić, przytulanie wcale mi nie w głowie. :crazy:

unreal napisał/a:
Ja u siebie zauważyłam, że pomaga mi, kiedy uznam swój stres za coś naturalnego i przestanę z nim wewnętrznie walczyć, bo wtedy jest jeszcze gorzej. Mówię sobie w duchu, że to normalna reakcja mojego organizmu i w moim przypadku stres się trochę zmniejsza.
Czyli jeśli, powiedzmy, masz za chwilę rozmowę o pracę i zaczynasz odczuwać stres, to tłumaczysz sobie, że to normalne, że tak już masz, że tak powinno być? Dobrze rozumiem?

Fajtula napisał/a:
a jak już nie da się wytrzymać to polecam drzewa. Niesamowita energia.
Przytulańsko?
_________________
"Quid est enim novi hominem mori, cuius tota vita nihil aliud, quam ad mortem iter est."
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-05-24, 15:23   

Jak dla mnie to co opisala Amb ma sens. I watpie zeby w kazdym dniu nie nazbieralo sie nam tyle stresu zebysmy nie chcieli znalezc dla niego jakiegos ujscia a najlepiej w wyrazeniu go emocjami razem z druga osoba. My nawet nie wiemy ile sytuacji jest dla nas naprawde stresujacych bo pewien poziom juz jest dla nas normalny.
_________________
arytmia uczuć
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2014-05-24, 15:31   

pi napisał/a:
Czyli jeśli, powiedzmy, masz za chwilę rozmowę o pracę i zaczynasz odczuwać stres, to tłumaczysz sobie, że to normalne, że tak już masz, że tak powinno być? Dobrze rozumiem?
Po prostu z tym nie walczę i staram się zaakceptować. Kiedyś okropnie znosiłam stres, wkurzałam się na siebie w myślach, bo drżał mi głos i ręce, co chwilę przywoływałam się w myślach do porządku, ale to nic nie dawało, było jeszcze gorzej, bo oprócz stresu dochodziła jeszcze złość i taka trochę bezradność, bo nie wiedziałam, jak ten stres pokonać. Z czasem się uodporniłam, ale niedawno doszłam do wniosku, że właśnie nie warto ze stresem w ten sposób walczyć. Wyładować tak, ale nie próbować się tego stresu pozbyć, kiedy już się jest w tej stresującej sytuacji. Gdzieś czytałam, że dobrze jest się zdystansować od tego typu emocji, na przykład, kiedy czujemy się smutni, to warto pomyśleć "XY (nasze imię) jest smutny" zamiast "jestem smutny", takie to trochę psychologiczne zagranie, które pozwala na nabranie dystansu. Każdy ma inny sposób radzenia sobie ze stresem, ja doszłam do takiego. Brak walki i dystans.
_________________
Toż to absurd.
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-05-24, 15:35   

W sumie jest to obserwowalne w życiu codziennym, chociażby przed własną maturą dopingowałam się z ludźmi, z którymi nigdy w życiu wcześniej słowa nie zamieniłam, nagle wszyscy gdy są zestresowani stają się mili dla innych, życzą powodzenia. Obca dziewczyna spytała mnie przed matmą o schemat Hornera i gdy zaczęłam jej tłumaczyć, zebrała się wokół mnie grupka ludzi i czułam się jak prorok niosący ewangelię ( xDD ), a pod koniec to już wyglądali jakby zaraz mieli zacząć klaskać, ale na szczęście nie zaczęli.
I tak w ogóle to ta bliskość i życzliwość wśród zestresowanych jest większa niż w stosunku do sytuacji, gdy jedna osoba jest zestresowana, a druga nie, przynajmniej w moim odczuciu.

powidlo napisał/a:
My nawet nie wiemy ile sytuacji jest dla nas naprawde stresujacych bo pewien poziom juz jest dla nas normalny.
Mnie tam wszystkie interakcje społeczne stresują i doskonale zdaję sobie z tego sprawę :crazy:
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
pi 
Koneser
czekoladożerca



Bananów: 13
Wiek: 24
Dołączyła: 17 Kwi 2014
Posty: 438
Wysłany: 2014-05-24, 15:37   

unreal napisał/a:
Po prostu z tym nie walczę i staram się zaakceptować .[...] Każdy ma inny sposób radzenia sobie ze stresem, ja doszłam do takiego. Brak walki i dystans.
Zawsze podchodziłam do tego w ten sposób, że stres trzeba zwalczyć, tu i teraz, pozbyć się go, a nie jakby współegzystować. Interesujący ten Twój sposób, choć przecież taki... oczywisty, w sumie.

Amb napisał/a:
nagle wszyscy gdy są zestresowani stają się mili dla innych, życzą powodzenia.
Czyli zupełne przeciwieństwo mojego zachowania. Jestem jakimś dziwakiem chyba. :crazy:
_________________
"Quid est enim novi hominem mori, cuius tota vita nihil aliud, quam ad mortem iter est."
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-05-24, 15:54   

pi napisał/a:
unreal napisał/a:
Po prostu z tym nie walczę i staram się zaakceptować .[...] Każdy ma inny sposób radzenia sobie ze stresem, ja doszłam do takiego. Brak walki i dystans.
Zawsze podchodziłam do tego w ten sposób, że stres trzeba zwalczyć, tu i teraz, pozbyć się go, a nie jakby współegzystować. Interesujący ten Twój sposób, choć przecież taki... oczywisty, w sumie.
Właśnie o to chodziło tej babce z wykładu. Ludzie na siłę walczą ze stresem, a przecież to jest naturalna reakcja organizmu, po co mamy zaprzeczać własnej naturze?
Przytoczyła też pewne spostrzeżenie: w Ameryce przeprowadzono badania, w których pytano ludzi: "Czy doświadczasz w życiu dużo stresu?", po jakimś czasie sprawdzali w spisach ludności kto umarł. Okazało się, że ludzie, którzy odpowiedzieli twierdząco na pytanie, mieli statystycznie największe ryzyko zgonu lub zachorowania na przewlekłą chorobę, ale... dotyczyło to tylko tych, którzy odpowiedzieli twierdząco również na drugie pytanie, a brzmiało ono "Czy wierzysz, że duża ilość stresu niszczy twoje zdrowie?".
Okazuje się bowiem, że ludzie, którzy doświadczają dużo stresu, ale nie uważają go za coś szkodliwego statystycznie najrzadziej umierają, nawet w porównaniu do tych, którzy twierdzą, że doświadczają w życiu mało stresu.
Oczywiście wiadomo jak to z amerykańskimi danymi statystycznymi bywa, ale jednak coś w tym jest.[/quote]
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
exavi
Przybysz



Dołączył: 18 Sie 2014
Posty: 1
Wysłany: 2014-08-18, 13:45   

jestem lesbą

to musi być stresujące
 
     
Lampart 
Indywiduum



Bananów: 1
Dołączył: 18 Sie 2014
Posty: 45
Wysłany: 2014-08-18, 21:09   

Stresu nie należy demonizować, w tych badaniach amerykańskich jest sporo prawdy. Oczywiście lepiej nie mieć stresów tak przynajmniej podpowiada psychika.
 
     
etcetera 
Przybysz



Wiek: 27
Dołączyła: 28 Wrz 2014
Posty: 2
Wysłany: 2014-09-28, 12:21   

Amb napisał/a:
Oglądałam kiedyś wykład neurobiologa o stresie, dużo ciekawych rzeczy się dowiedziałam, ale najważniejsza była taka, że stresujące sytuacje uwalniają w nas takie hormony, które są do zniwelowania dzięki tym, które wytwarzane są, gdy kogoś przytulamy i generalnie morał był taki, że stres jest potrzebny, bo zbliża ludzi, wywołuje u nich potrzebę bliskości.

Stres uwalnia w organizmie hormon zwany kortyzolem, który można zniwelować oksytocyną, czyli tzw. hormonem szczęścia. Możemy zadbać o odpowiedni poziom oksytocyny w naszym organizmie nie tylko przytulając się do bliskich, ale też robiąc to, co sprawia nam radość.
 
     
Calamity 
Wiarygodny
Killtacular



Bananów: 4
Dołączyła: 05 Kwi 2014
Posty: 100
Wysłany: 2014-09-29, 16:30   

etcetera napisał/a:
który można zniwelować oksytocyną, czyli tzw. hormonem szczęścia

Kochana, oksytocyna to hormon, który powoduje (między innymi) skurcze macicy podczas porodu i wydzielanie mleka - ze szczęściem nie ma wiele wspólnego :>
Potocznie zwany "hormon szczęścia" to serotonina, której mechanizm uwalniania jest nieco bardziej skomplikowany niż przytulanie się do bliskich (lepsza jest aktywność fizyczna, nawet umiarkowana).
_________________
It looks like I'm taking a break, really I'm just reloading.
 
     
Eith
Indywiduum



Bananów: 1
Dołączył: 12 Sie 2015
Posty: 44
Wysłany: 2015-08-12, 21:04   

Moja koleżanka zawsze mówi tak: weź ten stres/strach/emocje tak jakbyś brała do ręki i zapytaj "Czy to moje? I SKĄD SIĘ WZIĘŁO?". Cudownie pomaga.
Pytanie - czego dotyczy sytuacja stresowa. Jak jest to egzamin - to jest TYLKO egzamin. Jak ktoś choruje i denerwujemy się o bliską osobę to inna bajka.

Jeśli ktoś ma stresującą pracę, szkołę, zajęcia to na dłuższą metę stres może sprawić że kompletnie się rozchorujemy - więc trzeba coś z nim zrobić. Ja w pewnym momencie zaczęłam medytować. Wystarczyło zapalić świeczkę i popatrzeć na płomień. Wtedy wyrównuje się oddech i chociaż na początku ciężko jest przestać "myśleć" i "nakręcać się" to mimo wszystko potrafi uspokoić i odprężyć. Jest nawet coś takiego jak "One minute meditation" - http://cout.pl/viewtopic.php?t=21 punkt pierwszy, elo, jelcz. Super odświeżające i relaksujące. W ten sposób ze stresem można poradzić sobie wszędzie - wystarczy mocno postawić obie nogi na ziemi (jakby wrosły w ziemię) i kilka głębokich oddechów :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna