=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Reinkarnacja
Autor Wiadomość
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-03-12, 22:28   Reinkarnacja

Nie przypominam sobie, żeby ktoś wspominał o tym, że czynnie uskutecznia filozofię indyjską bądź buddyjską, ale mimo to wiem, że na temat reinkarnacji poglądy bywają bardzo różne.
Np. moja bardzo katolicka babcia na dziwne zachowania ze strony swoich wnuczków często odpowiadała stwierdzeniem, że to pozostałości z poprzedniego życia.
Czyli jednak się w to wierzy.
Jak to bywa u was? Zastanawialiście się nad możliwością życia na Ziemi po życiu? A może każdy ma po śmierci to, w co wierzy (choć ten pomysł wydaje się trochę naciągany) ?

Jestem ciekawa, bo sama właściwie nie wiem co o tym myśleć, przez okres dzieciństwa wierzyłam, że miałam poprzednie życia właśnie przez ową babcię, no ale potem mnie uświadomiono, że Jezus tak nie głosił.
Chociaż istnieją wzmianki o tym, że przed jakimś soborem chrześcijaństwo zakładało, że reinkarnacja następuje.
 
gg
 
     
aniulek 



Bananów: 38
Wiek: 24
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1269
Wysłany: 2014-03-13, 13:02   

Ja wierzę, że istnieje. Lubię sobie poczytać historie o ludziach opowiadających i miejscach czy wydarzeniach z przeszłości, o których nie mogli by mieć zielonego pojęcia w życiu obecnym. Niekiedy bywa to naciągane, racja, ale wiara też jest momentami naciągana.
Osobiście nie mam żadnych takich przebłysków, że kiedyś gdzieś byłam, coś znam a nie powinnam, jednak jestem zdania, że po śmierci musi coś być. Nie żadne tam aniołki czy diabełki, wielkie cierpienia czy rajskie życie, jednak coś jest. I jeśli miałabym się pojawić na ziemi w innym wcieleniu to bardzo chętnie. :oops:
_________________
Va'esse deireádh aep eigean, va'esse eigh faidh'ar.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-14, 22:54   

Wierzę że coś w tym może być. Może niekoniecznie całkowite odrodzenie w innym ciele, ale jakieś okruchy świadomości z tamtych dusz, energii i generalnie ten styl :crazy: Jak zaznaczam w każdym tego typu temacie - moje poglądy nie są dookreślone, jednak gdybym miała w jakiekolwiek iść, to właśnie w te wszystkie energie (dość żywotne, na pewno w większej mierze niż człowiek :crazy: ), w sferę typowo duchową, wyższą, której jedynie okruchy są dla nas dostępne (i dobrze, bo i tak byśmy nie zrozumieli, maluczcy my).

Podsumowując to ten, dopuszczam możliwość.

Ciekawe jest dla mnie to, że miałam styczność z paroma paniami ezoteryczkami, które powiedziały mi dokładnie to samo o moich wcześniejszych wcieleniach. Nie zakładam żeby się znały, może mają jakąś wyliczankę na ten temat, co ja tam wiem :crazy: W związku jednak z tym, że to wiedza jakby nie patrzeć, tajemna i kosztuje dość dużo energii, to myślę że i nie te całkiem przyjazne siły mogą w tym brać udział. Staram się z tego względu w tym nie babrać, bo za mała ja to jestem jako człowiek.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Jazz 
Wiarygodny
Buhaha



Wiek: 28
Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 108
Wysłany: 2014-03-15, 13:29   

Myślę, że reinkarnacja jest możliwa. Kiedyś miałem takiego kolegę, od którego jechało strasznie kałem. No zgroza. On w końcu umarł na zwał czy coś, ostatnio wlazłem w psią kupę i śmierdziała ona tak samo jak on. Czy sądzicie, ze mógł przyjąć postać psiej kupy?
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-15, 13:34   

Chciałabym kiedyś porozmawiać z takimi paniami ezoteryczkami, bo mam różne swoje przemyślenia na temat właśnie duchowości, wyższych energii itd. W życiu kieruję się znakami, które otrzymuję, i zawsze się sprawdzają, zawsze dostaję znak - zadanie do wykonania - a po czasie wyjaśnienie. Dostałam kilka dziwnych znaków, również w snach dotyczących tego co mogło być moimi poprzednimi wcieleniami, na przykład we śnie pojawiała się dawna epoko, nazwa jakiegoś miasta i liczba jego mieszkańców - mimo iż ja fizycznie nie mogłam tej liczby znać to sprawdziłam to wszystko w książkach i w internecie i okazywało się, że znajdowałam rok z mojego snu (na podstawie miasta/liczby jego mieszkańców) i epoka idealnie pasowała do tego co widziałam we śnie, jeśli chodzi o stroje, pojazdy, architekturę itd.
Wiele z tych znaków (snów, przeczuć, wewnętrznych głosów) przekładało się na moje realne życie.
Dlatego sądzę, że "reinkarnacja" jako kilkukrotne życie jest prawdziwa.

Ja uważam, że jesteśmy ciągle tą samą duszą, która jest wysyłana na Ziemię do skutku aż "wzrośnie duchowo" - ludzie bardziej prości duchowo są duszami początkującymi, ci, którzy są bardziej rozwinięci są już przy końcu drogi.
Ci, którzy w czasie życia popełnią błędy niewybaczalne trafiają do poziomu energetycznego, który my sobie tłumaczymy jako "piekło", natomiast dusze, które dadzą sobie radę na Ziemi trafiają do Boga, cokolwiek to znaczy.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2014-03-15, 13:38   

Bardzo ciekawe wytłumaczenie, Indya. Doszłaś do tego tylko na podstawie własnych doświadczeń i przemyśleń, czy może czytasz jakieś ciekawe książki/inspirujesz się konkretnymi nurtami filozoficznymi? :)
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-15, 14:14   

Szczerze mówiąc nie wzorowałam się na nikim znanym, to moje własne dedukcje. Jak miałam 16 lat to zaczęłam trochę się interesować tematem parapsychologii, duchowości ogólnie, i wtedy głównie szukałam w internecie ludzi, którzy już mieli jakies poglądy, dyskutowaliśmy i dochodziłam do własnych wniosków. Teraz już nie mam z nimi kontaktu, a szkoda.
Później dziwiłam się, bo widziałam, jak wszystko wokół potwierdza moje teorie.
A filozofię na mojej uczelni zaczęłam w tym semestrze i też widzę, że wszystko idealnie pasuje.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1446
Wysłany: 2014-03-15, 14:55   

Ja już jestem za karę. :crazy:

W reinkarnację nie wierzę. Dla zwolenników (i przeciwników) tego poglądu mam jednak pewną anegdotkę:

Moja babcia od strony mamy (bodajże - tyle tych pra, że się knoci) bardzo lubiła koty. Umarła w szpitalu na zgorzel (lub coś podobnego). Nie dała sobie pomóc, twierdziła, że jest stara i nie opłaca się jej leczyć. :crazy:

Po jej śmierci przywędrował do naszego domu kot. Kot miał rozwaloną łapę. Dostał jedzenie i zaraz zdechł. Kilka dni później przywędrował następny kot. Też miał coś z łapą. Znaleźli go w piwnicy, nakarmili, zanieśli do weterynarza, dalej nie wiem. Potem przychodziło jeszcze 8 czy 9 podobnych kotów - wszystkie były chore, w większości miały coś z łapą.

Ostatni kot był normalny. Siedział w piwnicy i miałczał. Nie dał się przekonać do wyjścia, więc ojcec zniósł mu żarcie i poszedł. Gdy wrócił, zobaczył rozszarpane kawałki mięsa w całej piwnicy. Okazało się, że kot wcale nie jest normalny. Wręcz przeciwnie - jest w stanie agonii. Ojciec zapakował go w worek, walnął w łeb i spalił, coby się dłużej nie męczył. Dopiero od tego incydentu koty przestały przychodzić...

Tutaj tylko pozostaje wstawić - taka to historia. Nieprawdopodobna. A jednak! :crazy:
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2014-03-15, 20:43   

Borcejn i okazało się, że w każdym kocie błąkała się dusza Twojej babci? :crazy:
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
Jazz 
Wiarygodny
Buhaha



Wiek: 28
Dołączył: 02 Mar 2014
Posty: 108
Wysłany: 2014-03-15, 23:23   

Ciekawa anegdota, ale mogl to byc zbieg okolicznosci.
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2014-04-23, 21:11   

Nigdy nawet nie zastanawiałam się nad możliwością reinkarnacji, a co dopiero jeżeli chodzi o kwestię wiary. Chwilowo mój stosunek jest pośredni, nie czuję, żebym doświadczyła, więc bardziej nie wierzę niż wierzę, do tego dochodzi jeszcze głos Kościoła, który szanuję, aczkolwiek nie jestem jeszcze na takim etapie, żeby definitywnie zaprzeczyć, szczególnie jak się naczytam pogańskich tomiszczów.
Coś w tym jest, kusi. W pewnym sensie byłaby to fajna opcja, ale wiele jest fajnych opcji, które wcale nie muszą być... fajne.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
unreal 
Koneser



Bananów: 21
Dołączyła: 12 Lut 2014
Posty: 423
Wysłany: 2014-04-30, 19:43   

A mnie nie kusi. W ogóle nie widzę sensu, żeby się nad tym zastanawiać, bo dla mnie to ani krzepiąca myśl, ani podbudowująca, ani tym bardziej ulepszająca moje teraźniejsze życie. Taka nijaka.
_________________
Toż to absurd.
 
     
Eith
Indywiduum



Bananów: 1
Dołączył: 12 Sie 2015
Posty: 44
Wysłany: 2015-08-13, 21:18   

Ja w reinkarnację wierzę. Sporo rzeczy czytałam na ten temat, miałam moment w swoim życiu kiedy interesowałam się numerologią, a tam na przykład można wyliczać relacje karmiczne z innymi ludźmi z poprzednich wcieleń.
Zresztą ja nie potrafiłam wytłumaczyć dlaczego będąc w pewnych miejscach prześladowało mnie nie tyle wrażenie "już tam byłam", ale silne emocje. Idę zwykłą ulicą po raz pierwszy w życiu, a mam wrażenie, że to miejsce jak najmilsza skrytka z dzieciństwa. Podobnie mam z ludźmi - czasami kogoś poznawałam i emocjonalnie (bo przecież nie intelektualnie) miałam wrażenie jakbym spotkała swojego dawno nie widzianego brata albo przyjaciela. To bardzo surrealistyczne uczucie, ale ciężkie do zignorowania.

Bardzo bliska mi osoba jest bioenergoterapeutką. Ma też zdolności jasnowidzenia i czasami kiedy rozmawiamy na taki tematy to opowiada mi o różnych sprawach. Po pierwsze - nie ma opcji, że jeśli ktoś był człowiekiem to w następnym życiu odrodzi się jako zwierzę. Nawet najgorsi mordercy odradzają się jako ludzie - ale na przykład bardzo cierpiący, chorzy na miliony schorzeń i tak dalej...
To jest długi, długi temat... :)
 
     
knyss 
Przyjęty



Bananów: 3
Wiek: 25
Dołączył: 08 Sty 2015
Posty: 69
Wysłany: 2015-08-14, 08:24   

Podejmując zagadnienie reinkarnacji nie rozmyślam nad kwestią wiary, bardziej postrzegam to w zagadnieniach filozofii.
Ogólnie, gdy myślę na temat życia wiecznego, to cieszę się, że nie jestem wierzący, bo ze względu na cierpienia i krzywdy wyrządzane na tym świecie wolałbym sobie od razu palnąć w łeb, gdybym miał świadomość, że nigdy się z tym nie rozstanę (choć to palnięcie i tak nic by nie dało i byłbym w pułapce). Jednak zawsze współczułem chrześcijanom z tego powodu, ale poniekąd także ich podziwiałem. :crazy:
Jednak wizja życia wiecznego i odradzaniu się w innej "skórze" jest czymś znacznie ciekawszym, bardziej urozmaiconym i dającym do myślenia niż nudne "jesteś zły idziesz do piekła, jesteś dobry idziesz do nieba".
Reinkarnacja jednak nie polega tylko na odrodzeniu się jako słonecznik, kot, jaszczurka, etc. Na tyle ile zaznajomiłem się z buddyzmem w sztuce jest to kontynuacja naszego poprzedniego życia, a to w jakiej formie się odrodzimy zależy od karmy - czyli od tego co wcześniej uczyniliśmy. Postać, która się odrodzi nie pamięta jednak o tych czynach, choć jest to kontynuacja - uważam, że można to interpretować jako drugą szansę daną konkretnej osobie, co w przypadku bycia ujarzmionym niegodziwymi występkami ma sens. Reinkarnacja to w skrócie ogólnym proces stwarzania samego siebie, swojego "ja" na zasadzie przyczynowo-skutkowej.
No, ale nie chcę robić z siebie tutaj eksperta ds. buddyzmu, bo znam jedynie zalążek tematu i możliwe, że coś pokićkałem.
W każdym razie ostatnio mnie nieco olśniło w związku z tym tematem po obejrzeniu filmu "Wkraczając w Pustkę" Gaspara Noego, który polecam osobom, które chciałyby się zagłębić w temacie.
O reinkarnacji z punktu widzenia hinduizmu się nie wypowiadam, bo tutaj jestem laikiem totalnym, ale wiem tyle, że różnice w stosunku do buddyzmu są w tym zakresie zasadnicze.
 
     
Fragileacacia 
Wiarygodny
Balansując nad krawędzią



Bananów: 8
Dołączyła: 13 Sty 2015
Posty: 199
Wysłany: 2015-08-17, 16:41   

Indya napisał/a:
Ja uważam, że jesteśmy ciągle tą samą duszą, która jest wysyłana na Ziemię do skutku aż "wzrośnie duchowo" - ludzie bardziej prości duchowo są duszami początkującymi, ci, którzy są bardziej rozwinięci są już przy końcu drogi.


Tylko pytanie co jest na końcu tej podróży?

Nie umiem opisać jak bardzo zgadzam się z tym co napisałaś.

Kiedyś na imprezie u mnie w domu, siedziałam ze znajomym na kafelkach pod piekarnikiem w kuchni.
I usłyszałam: ,,Wiem, że znamy się naprawdę długo, od dawna jesteś moim przyjacielem"
Znałam go wtedy kilka miesięcy, ale doskonale wiedziałam o co mu chodzi.
_________________
Rather be someone's shot of whiskey than everyone's cup of tea.

BeatBox napisał/a:
Czego brakuje Wam do pełni szczęścia?

cjelzurr napisał/a:
Bycia pierdolcem w mniejszym stopniu. To główny powód moich życiowych porażek.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna