=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Ateizm
Autor Wiadomość
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-03-06, 22:12   

Indya napisał/a:
Ja myślę, że Bóg i nauka w pewnym momencie dojdą do punktu wspólnego i okaże się, że choć uważamy, że mamy różne poglądy to tak naprawdę mówimy o jednym i tym samym, tylko na różne sposoby

Kiedyś ludzie wierzyli, że to Bóg miota piorunami. Ale przyszedł pan ze studolarówki ze swoim drutem i od tej pory Bóg zajął się bardziej skomplikowanymi rzeczami, np. powstaniem materii. Mam nadzieję ,że rozumiesz o co mi chodzi :-P
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-06, 23:04   

Tak średnio... Mi chodziło o to, że tak naprawdę "Bóg" jest przedstawieniem niezrozumiałej złożoności świata i energii. Już powoli zaczynają być dowody na istnienie innych energii, wszechświatów, gdzie istnieją zupełnie inne prawa fizyki, a wszystko bardzo bliziutko nas. Brzmi znajomo.

Kiedyś, jak ludzie nie wiedzieli, że istnieje gdzieś jakaś Ameryka to też tłumaczyli sobie niewiedzę "końcem świata", jakimiś smokami i potworami, które zamieszkiwały nieznane lądy. Człowiek zawsze będzie próbował jakoś uprościć kwestie, których nie rozumie, by były mu bliższe. Stąd mamy dziadka z brodą i orszakiem aniołów grających na trąbkach. A jest to tak samo fantastyczne jak Helios wożący słońce po nieboskłonie na swoim rydwanie... Jestem pewna, że istota Boga jest bardzo logiczna i wszystko co mamy zrobić na Ziemi proste i zrozumiałe, tylko my jesteśmy jeszcze zbyt głupi, by GO zrozumieć, pojąć. Wiem, że wielu ludziom taki pogląd się na pewno nie podoba, a ja mogę się założyć, że jestem na dobrej drodze.

Kiedyś wszechświaty równoległe będą tak normalne, jak to, że za oceanem Atlantyckim jest Ameryka. Kiedyś będziemy sobie pewnie fruwali do innych wymiarów jak dziś na wakacje do Hiszpanii.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-06, 23:34   

Indya, nie byłabym jedynie pewna tego, że to będziemy jeszcze my ;-) To może trochę potrwać.

Pytanie czy logika boska jeśli w ogóle istnieje przekłada się w jakikolwiek sposób na naszą. :roll:
_________________
arytmia uczuć
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-03-07, 12:29   

Indya napisał/a:

Kiedyś, jak ludzie nie wiedzieli, że istnieje gdzieś jakaś Ameryka to też tłumaczyli sobie niewiedzę "końcem świata", jakimiś smokami i potworami, które zamieszkiwały nieznane lądy. Człowiek zawsze będzie próbował jakoś uprościć kwestie, których nie rozumie, by były mu bliższe. Stąd mamy dziadka z brodą i orszakiem aniołów grających na trąbkach. A jest to tak samo fantastyczne jak Helios wożący słońce po nieboskłonie na swoim rydwanie... Jestem pewna, że istota Boga jest bardzo logiczna i wszystko co mamy zrobić na Ziemi proste i zrozumiałe, tylko my jesteśmy jeszcze zbyt głupi, by GO zrozumieć, pojąć. Wiem, że wielu ludziom taki pogląd się na pewno nie podoba, a ja mogę się założyć, że jestem na dobrej drodze.

Dobra dajmy sobie na to ,że jesteśmy takim Człowiekiem z Cro- Magnom. Dookoła nas sama dzicz, kamienie, my o bosym laczu, prawdziwie nieprzyjazny świat w surowym wydaniu. Każdego ranka budzimy się z myślą ,że może nas zjeść jakieś dzikie zwierze i to nie jakaś kuna, czy ryjówka, nawet nie wilk czy zając, ale lwy bądź niedźwiedzie. Walka o pożywienie, o terytoria , o kobiety [w celu rozmnażania, tak jak to nam w genach pisane] i to nie tylko z własnym gatunkiem Homo sapiens fossilis ,ale także z Neandertalczykiem. Dodajmy do tego wszystkie te zjawiska przyrody, powodzie, burze, pioruny, huragany, cykliczność pór roku wszystko to takie niezrozumiałe, skąd się to wszystko wzięło? Dlaczego tak się dzieje? Skąd się wzięły inne zwierzęta? Skąd się wziął człowiek? Czemu ta kobieta teraz nie sprząta? Tyle pytań i żadnej odpowiedzi, no bo skąd? Ciągły strach i niepewność życia, taki człowiek potrzebował chyba wytłumaczenia i otuchy co nie? W związku z tym ,że przerażenie jest tak wielkie chwyta się najprostszych i zarazem najgłupszych wyjaśnień i jak się już chwycił to całkowicie ignoruje rzeczywistość bo chce się za wszelka cenę czuć bezpiecznie.

* ostatnie zdanie podkreślone, bo jest ciągle aktualne. 10 tyś lat temu, 100 lat temu, 50 lat temu i za 50 lat ludzie będą podświadomie przerażeni swoją sytuacją i wciąż i wciąż szukali najprostszych wyjaśnień.

Co do tego ,że jesteś na dobrej drodze, może i tak może i nie, każda droga i tak prowadzi pod ziemie albo do rzeki/morza czy na półkę [mówię o prochach]
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-07, 19:10   

powidlo napisał/a:
Indya, nie byłabym jedynie pewna tego, że to będziemy jeszcze my To może trochę potrwać.


My w senie ludzie :) Chociaż ostatnio nauka postępuje w takim tempie, że na pewno i nas wiele zaskoczy jeszcze w trakcie naszego życia :)

powidlo napisał/a:
Pytanie czy logika boska jeśli w ogóle istnieje przekłada się w jakikolwiek sposób na naszą.


Na pewno jesteśmy z Bogiem powiązani w jakiś sposób. Pogląd, że Ziemia jest dla naszych dusz "levelem treningowym" też jest całkiem sensowny.

To by świetnie rozwiązywało kwestię "nieba". Oraz reinkarnacji.

Cytat:

W związku z tym ,że przerażenie jest tak wielkie chwyta się najprostszych i zarazem najgłupszych wyjaśnień i jak się już chwycił to całkowicie ignoruje rzeczywistość bo chce się za wszelka cenę czuć bezpiecznie.


Zgadzam się. Mimo, iż już sporo się posunęliśmy na drodze ewolucji to ciągle jesteśmy jeszcze tak w połowie drogi do poznania tego co nas otacza, ciągle jest jeszcze więcej pytań niż odpowiedzi, stąd biorą się różne zabobony i różne wytłumaczenia otaczającego nas świata. Zabobony, które tak naprawdę są innym urzeczywistnieniem prawdy - prostej i przejrzystej. Dlatego między innymi ja np. staram się być religijna, bo myślę, że dzięki temu jestem w stanie się rozwijać i poznawać to, co już jest w sferze wiedzy a nie wiary.

The man napisał/a:
Co do tego ,że jesteś na dobrej drodze, może i tak może i nie, każda droga i tak prowadzi pod ziemie albo do rzeki/morza czy na półkę [mówię o prochach]


Cóż. Ja myślę, że grób to nie koniec drogi. Ale szanuję odmienne zdania ;)
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-07, 23:37   

Cytat:
Na pewno jesteśmy z Bogiem powiązani w jakiś sposób. Pogląd, że Ziemia jest dla naszych dusz "levelem treningowym" też jest całkiem sensowny.

Tak, to fakt, ale nie byłabym taka pewna rodzaju ludzkiego żeby stawiać "logikę" w miejscu cech wspólnych :-)
_________________
arytmia uczuć
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1446
Wysłany: 2014-03-08, 11:45   

The man napisał/a:
W związku z tym ,że przerażenie jest tak wielkie chwyta się najprostszych i zarazem najgłupszych wyjaśnień i jak się już chwycił to całkowicie ignoruje rzeczywistość bo chce się za wszelka cenę czuć bezpiecznie.
Jeśli w tej swojej prelekcji założyłeś, że Bóg jest najprostszym wyjaśnieniem, to rzeczywiście. Jednak Bóg "zawsze jest większy" i w trzecim wymiarze możemy zrozumieć tylko mały jego kawałek. Znacznie prościej założyć, że kilkanaście miliardów lat temu, z punktu wyłonił się wszechświat (a pytanie o pochodzenie tego punktu jest bezsensowne, bo przed nim nie było czasu) niż wsadzić (np. gdzieś tam) Boga. Ignorowania rzeczywistości przez wierzących być nie powinno. Nauka daje nam wiedzę, religia daje nam sens. Jedno bez drugiego sensu nie ma - żadnego. Nie widzę tutaj konfliktu.

The man napisał/a:
Wiara w naukę (a ściślej wiara, że nauka jest jedynym źródłem wszelkiego poznania) nazywa się scjentyzm, i jest logicznie i rzeczowo rozłączna z ateizmem.
Przeczytaj uważnie - ateizm ≠ scjentyzm. Twierdzę, że ateiści wierzą w scjentyzm - nie ważne, kim są z definicji, ale co oni sami się deklarują. Po prostu wypełniają sobie dziury po wierze nauką i stąd ich transformacje, z których sobie czasem nie zdają sprawy. Ich zachowanie jest sekciarskie. Wcale nie chodzi o neofizm (on przecież przechodzi z czasem) - to coś więcej. To istotnie żarliwa obrona swojego stanowiska, ale połączona ze złością, nienawiścią do ludzi wierzących, może nawet opętaniem przez szatana. Mnie to niepokoi.
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2014-03-10, 23:29   

Borcejn napisał/a:
Przeczytaj uważnie - ateizm ≠ scjentyzm. Twierdzę, że ateiści wierzą w scjentyzm - nie ważne, kim są z definicji, ale co oni sami się deklarują. Po prostu wypełniają sobie dziury po wierze nauką i stąd ich transformacje, z których sobie czasem nie zdają sprawy. Ich zachowanie jest sekciarskie. Wcale nie chodzi o neofizm (on przecież przechodzi z czasem) - to coś więcej. To istotnie żarliwa obrona swojego stanowiska, ale połączona ze złością, nienawiścią do ludzi wierzących, może nawet opętaniem przez szatana. Mnie to niepokoi.

Pisałeś, że "Ateizm to wiara w nieskończoną mądrość nauki.", dlatego napisałem ze definicja ateizmu jest inna. Interesujące skąd bierzesz dane na temat ateistów stosując do określania specyfiki tej grupy wielkie kwantyfikatory. Są dwie możliwości. Albo zrobiłeś jakieś doskonałe badanie na gigantycznej próbie (chętnie przeczytam), albo obserwacje pojedynczych przypadków ekstrapolujesz na całą grupę (szkolny błąd w badaniach jakościowych)
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1446
Wysłany: 2014-03-11, 00:27   

No tak, to zdanie jest niesamodzielne (powinienem napisać "ateizm mutuje w wiarę w nieskończoną mądrość nauki" albo "stary ateista = de facto scjentysta"), miałeś prawo się przyczepić. Ten temat nie jest od badań, tylko od "co sądzicie", więc nie widzę problemu. Nie wszyscy kiedyś wierzyli, że to Bóg miota piorunami i co?
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
N4VV 
Wiarygodny
INTJ



Bananów: 1
Dołączył: 11 Lis 2014
Posty: 104
Wysłany: 2014-11-21, 09:00   

Borcejn napisał/a:
....
Sądzę, że ateiści są po prostu biedni. Mam w rodzinie kilku takich. To - pomijając Boga - w żaden sposób nie jest dobre dla psychiki. Jak ktoś się musi od czegoś "wyzwolić" by poczuć "wolność umysłu", to niech wyzwoli się od kłamstwa. Wiara jest człowiekowi niezbędna do prawidłowego funkcjonowania. Niezależnie od ilości - hehe - ateistycznych dogmatów, nie da się w żaden sposób wyzwolić od wiary. Zawsze będziemy w coś wierzyć. Ateizm to wiara w nieskończoną mądrość nauki. Wiara, że mały, ludzki mózg jest w stanie objąć więcej niż 0,01% otaczającego go świata. Megalomania!

Swoją drogą, powyższa wypowiedź jest niezłym wskaźnikiem megalomanii autora. Naprawdę sadzisz, że masz wiedzę, co jest niezbędne (każdemu) człowiekowi do funkcjonowania?
Poczucie objecia własnym mózgiem potrzeb psychicznych 100% populacji, to jest dopiero megalomania.

Nie wątpię, że zinternalizowana niezdolność do wątpliwości i refleksji spowoduje, że ZAWSZE będziecie WIERZYĆ w jedyniesłuszność najmojszych przekonań. Rzeczywiście wygląda na to, że przeciętnym jednostkom nie sposób się od tego wyzwolić.

(Poczytaj waćpanie czym jest osobowość autorytarna, zewnętrzne poczucie kontroli, wewnątrzsterowność. Nie każdy potrzebuje zewnętrznego uzasadnienia dla własnego istnienia.)
 
     
Borcejn
Administrator
Siorbię jerbę;)



Bananów: 15
Dołączył: 09 Lut 2014
Posty: 1446
Wysłany: 2014-11-21, 19:41   

Żeby być gazdą forum wielotematycznego, to trzeba być trochę megalomanem.

N4VV napisał/a:
Swoją drogą, powyższa wypowiedź jest niezłym wskaźnikiem megalomanii autora. Naprawdę sadzisz, że masz wiedzę, co jest niezbędne (każdemu) człowiekowi do funkcjonowania?
Sądzę, że każdy w coś wierzy.
_________________
Co jeden głupi kupi, to dziesięciu mądrych nie sprzeda.
Twoje posty są bezpieczne. Przywróć!
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-01-07, 18:12   

Borcejn napisał/a:
Nie wszyscy kiedyś wierzyli, że to Bóg miota piorunami i co?


I takie osoby nazywamy 'naukowcami' :crazy:

Borcejn napisał/a:
Nauka daje nam wiedzę, religia daje nam sens. Jedno bez drugiego sensu nie ma - żadnego. Nie widzę tutaj konfliktu.


Według ateisty religia jest przestarzałą formą poszukiwań kontaktu z wyższymi poziomami złożoności. Dla ateisty o wiele skuteczniejszą formą poznawania Wszechświata jako całości jest nauka- z całym bogactwem dziedzin swoich zainteresowań.
Nauka odpowiada nie tylko na pytania szczegółowe i pozwala nam rozwijać nie tylko nasze możliwości technologiczne. Dając nam ogólną meta-perspektywę oraz precyzyjne narzędzia obserwacji rzeczywistej budowy i natury świata, nauka oferuje nam jego obraz nieskończenie bogatszym, dokładniejszym i piękniejszym niż oferuje jakakolwiek religia. W obrazie Świata jaki oferuje nauka widać nie tylko to co nas otacza, ale możemy też zobaczyć i zrozumieć co dzieje się w nas samych. To w końcu nauka pozwoliła nam dostrzec, że jesteśmy zbudowani z popiołu dawno wygasłych gwiazd i że to właśnie w naszych głowach- Wszechświat czasami myśli... o samym sobie.
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Lixi 
Indywiduum



Bananów: 3
Wiek: 27
Dołączył: 06 Sty 2015
Posty: 48
Wysłany: 2015-01-07, 19:09   

Borcejn napisał/a:
Nauka daje nam wiedzę, religia daje nam sens.

Nauka jest sensem samym w sobie jeśli się zagłębić, wszystko prowadzi do jakiejś konkluzji, wszystko ma logiczny sens.
Cytat:
Sądzę, że każdy w coś wierzy.

Oczywiście, ja np. wierze w siebie. Nie na każdym osobniku działa metoda kija i marchewki.
Borcejn napisał/a:
To istotnie żarliwa obrona swojego stanowiska, ale połączona ze złością, nienawiścią do ludzi wierzących, może nawet opętaniem przez szatana.

Każdy człowiek, który broni czegoś dla siebie wartościowego tak robi. Chyba nie chcesz powiedzieć, że katolicy, muzułmanie czy inni nie bronią się kiedy ktoś podaje dziwne stwierdzenia dotyczące czegoś co stanowi dla nich dużą wartość.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-01-07, 19:15   

Lixi napisał/a:
Chyba nie chcesz powiedzieć, że katolicy, muzułmanie czy inni nie bronią się kiedy ktoś podaje dziwne stwierdzenia dotyczące czegoś co stanowi dla nich dużą wartość.


Przykład idzie prosto z Francji, o ile można nazwać to 'obroną'.
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
Lixi 
Indywiduum



Bananów: 3
Wiek: 27
Dołączył: 06 Sty 2015
Posty: 48
Wysłany: 2015-01-07, 19:36   

Nie chciałem poruszać już tak skrajnych tematów, chodziło mi raczej o słowne przepychanki.

Z cyklu podejdź do katolika i powiedz mu że książka, w którą wierzy to stek bzdur. Shitstrom na zawołanie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna