=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Islam - religia wyznaczająca nowe trendy?
Autor Wiadomość
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-02-21, 23:28   Islam - religia wyznaczająca nowe trendy?

Ostatnio spacerując po mieście natknęłam się na książkę Patrizii Finucci Gallo, która bardzo mnie zaciekawiła. Niestety nie mogę wam jej polecić bo znajduję informacje na jej temat tylko po włosku, francusku i hiszpańsku, nie sądzę, że została przetłumaczona na polski, ale postaram się streścić o co mniej więcej chodzi.




od wydawcy napisał/a:
Co się dzieje, kiedy twoja najlepsza przyjaciółka wychodzi za muzułmanina i przestaje brać udział w czwartkowych podwieczorkach?

Inne, singielki o barwnym życiu kulturalnym wyobrażają ją sobie zamkniętą w domu, podporządkowaną mężowi, nieszczęśliwą z czarną chustą na głowie. Jednak wkrótce odkryją, że rzeczywistość jest zupełnie inna: Rita jest bardzo zadowolona i jej nowe życie sprawia, że jest spokojniejsza. W ten sposób poprzez miodowe depilacje, błyszczyki do ust zrobione w domu z soków owocowych, ubrania fashion ale zgodne z zasadami islamu, gry w uwodzenie i jaśminowe perfumy, dziewczyny poznają najbardziej intrygującą twarz muzułmańskiego świata.

Oczami głównej boheterki i jej czterech przyjaciółek wejdziemy w islam so chic: ten pełen cekinów i rygoru, rewolucji w postaci pomalowanych paznokci, zakazanych butelek wódki ukrytych w torebce, dziewictwa wymaganego od przyszłych żon i rekonstrukcji tegoż "boskiego znaku". Odkryjemy jaką rewolucję islam przeprowadza w zachodnim świecie, wyznaczając nowe trendy


To tak tytułem wstępu :)

Książka nie dokładnie jest o tym o co ja będę pytała, ale nie mogę się do niej odnieść bo nie miałabym z kim pogadać więc podejdę do tematu od trochę innej strony.

Znam osobiście dwie dziewczyny Europejki (jedna z nich jest Polką, druga Hiszpanką) które wyszły za muzułmanów (obie za Egipcjan). Szczególnie jedna z nich jest mi bliska, i mogłam zaobserwować jak jego kultura wpłynęła na nią, w jaki sposób się zmieniła po wyjściu za niego. Druga wyjechała do Egiptu i tam mieszka w jego rodzinnym domu. Obie stworzył coś w rodzaju fuzji dość rygorystycznej (rygorystyczne nie zawsze znaczy złe;)) kultury arabskiej z "europejskim szykiem". Noszą chusty ale do nich robią staranny makijaż i malują paznokcie. Zakrywają twarz ale chustkami w kwiatki a nie klasycznymi - czarnymi czy jednokolorowymi. Są posłuszne ale jednocześnie zachowały swój temperament i nie dają się zdominować. A co najciekawsze dobrze się czują w swoim życiu, odnajdują w nowych zasadach - są szczęśliwe.

Jakiś czas temu już spotkałam się z tym trendem, myślę, że to pewien nowy nurt, który tworzy się w ostatnich latach poprzez przemieszanie kultury arabskiej i europejskiej - liberalna wersja islamu. Wielu ludzi lubi negować ten nurt, a ja będę się go trzymała. Myślę, że to w pewien sposób równowaga pomiędzy wartościami, którymi powinniśmy się kierować w życiu a wolnością osobistą.

Ja ostatnio zastanawiając się nad moim życiem doszłam do wniosku, że rola muzułmańskiej żony bardzo by mi pasowała. Niestety mam problem tego typu, że nie pociągałoby mnie życie w kraju arabskim (jestem Europejką do bólu i nie chciałabym zmieniać kontynentu) a znalezienie w Europie mężczyzny, który podjąłby się roli jaką spełniają mężowie arabscy jest dość ciężkim zadaniem. Kultura europejska w obecnych czasach opiera się na mniej więcej wyrównaniu ról kobiety i mężczyzny. Kobiety, które chciałyby być w domu by zajmować się domem i dziećmi to raczej rzadkie przypadki, tak samo jak i mężczyźni, którzy utrzymywaliby swoje kobiety i nie wymagali od nich zarabiania pieniędzy. Jednocześnie, jeśli przyznam się do tego, że chciałabym mieć dziecko w wieku 22 lat to najczęstszą reakcją na to jest "Zwariowałaś? A gdzie studia? Gdzie praca? Co temu dziecku zapewnisz?". Tutaj w Europie życiowymi priorytetami jest wykształcenie i praca, rodzenie dzieci schodzi na dalszy plan. Zazwyczaj.

Kwestia do rozpatrzenia dla was: Czy znacie osobiście Europejki, które wyszły za Arabów? W jaki sposób nowy związek wpłynął na ich osobowość? Czy znacie osoby, które tak jak ja szukają tego "tradycyjnego podziału ról między kobietą a mężczyzną", bądź kobiety, które w tym celu wyszły za islamistę? A w końcu czy rola islamskiej żony jest rzeczywiście taka uwłaczająca i unieszczęśliwiająca dla kobiety a może to tylko kwestia poglądów?

Coraz więcej spotykamy na ulicach miast muzułmanek polskiego pochodzenia. Co sądzicie o zasłanianiu włosów? Skromność czy przesada?

Zapraszam do dyskusji :)
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-02-22, 12:07   

Myślę, że możemy porozmawiać, choć moja sytuacja jest nieco inna..
Jestem żoną Kurda. Jest on wychowany w Syrii i w islamie, mówi o sobie że jest muzułmaninem, jednak nie powiedziałabym, żeby tradycji muzułmańskiej się trzymał... Jest w Niemczech krótko, bo jakieś 2-3 lata, ale dość konkretnie wpasował się w tę kulturę. Na pewno ma wiele wspólnego z tym fakt, że pochodzi z liberalnej rodziny, a część dalszej siedzi w Niemczech od jakiś dwudziestu lat i też są dość liberalnymi ludźmi.

To tak. Nie noszę chusty, wolno mi jeść świnię, nie muszę modlić się do Allaha i mówić, że jestem muzułmanką (bo nie jestem). Na ślubie przysięgałam w swojej tradycji (zdeklarowałam się, że przed "neben Isa", czyli przed Jezusem Chrystusem). Nie musiałam zakrywać włosów, chociaż to zrobiłam z szacunku do ich kultury (wszyscy oprócz mnie i katolickiego księdza uczestniczący w ślubie byli muzułmanami). Zwykłą czapką :crazy: Bo hidżabu nie chciałam. Zresztą nikt mnie do tego też nie namawiał. Wytłumaczono mi, zresztą tak jak mi mąż wcześniej powiedział, że nie muszę przechodzić na islam i moje dzieci też nie muszą być w nim wychowywane, jednak mam dać im szansę poznać tę religię jeśli ojciec będzie chciał. Takie ultimatum mi w sumie odpowiada, bo i tak dzieci powinny poznać kulturę ojca i zrozumieć, dlaczego większość Kurdów je posiłek w ramadamie o wschodzie i po zachodzie słonka, nie? :crazy:
Aha, mogę pić alkohol. Ogólnie nie widzę żeby cokolwiek się zmieniło oprócz może tego, że mąż się czuje bardziej odpowiedzialny i rodzinie po jego stronie jest lżej na duszy, bo jak to tak bez ślubu :crazy:

Oczywiście spotykam się z koleżankami. I kolegami też, chociaż ze względu na męża wolę się spotykać z nimi jak on też jest, dopóki się nie znają. Jest to człowiek zwyczajnie dość nieufny, swoje przeżył i nie chcę, żeby był niespokojny.

Pracuję, wolno mi pracować, wolno mi się uczyć - za to ostatnie jestem wręcz chwalona, no bo to dobrze że się rozwijam, że umiem lepiej języki, że będzie mi się lepiej tu żyło, etc. Tu jest konflikt lekki na linii rodzina męża - mąż, bo oni nie potrafią tego zrozumieć, aczkolwiek "rób synu jak uważasz". On się chyba pogodził z tym, że to mi daje satysfakcję, jest mi dobrze w pracy, potrzebuję jej i nie zrezygnuję póki mogę. Taki typ.

Co jeszcze? Jeśli chodzi o jakieś takie zakazy i nakazy, to on jedynie nie je wieprzowiny. Mówi, że nawet próbował w Niemczech i zła nie była, ale po prostu tyle się nasłuchał że nie jest w stanie jej zjeść. No trochę się nie dziwię.

Jeśli chodzi o mnie, to każdy znajomy z tego kręgu jeśli spyta, to dostanie odpowiedź twierdzącą na pytanie czy jestem w stanie zjeść schabowego i wypić piwo :crazy: Nikt się nie czepia, ale to działa też w dwie strony - jak idę do Kurdów to nie piję i nie przynoszę w prezencie świnki, nie? Jak jestem w swoim gronie, to spoko. Poza tym na piwo często i mąż ze mną pójdzie, większość znajomych w sumie też, mężczyzn, nie kobiet.

Jeśli chodzi o obowiązki domowe, to na mnie spada ich większa część. On mi czasem pomaga, choć nie powiem żeby wiele. Jak miał przerwę w pracy to mi dużo pomagał, teraz znów dużo pracuje, więc i go jakoś nie proszę o to. Często i chętnie za to gotuje, zresztą ich kuchnia jest fenomenalna więc chętnie się na to godzę.

Jeśli chodzi o posłuszeństwo, to niespecjalnie, ja się często buntuję (zazwyczaj jest jeden powód, po prostu nie jestem nauczona odwiedzać znajomych co dwa dni po pięć godzin :crazy: ) i po prostu jest "ok, nie to nie". Decyzje podejmujemy wspólnie, zresztą ja tu góruję jeśli chodzi o jakies pisma z urzędów czy coś, bo on niespecjalnie ogarnia na dłuższą metę niemiecki alfabet, skoro jest wychowany na arabskim i chcąc nie chcąc :crazy:

No, i tak sobie dbamy o siebie wzajemnie, się staramy. Często wychodzimy do miasta (tak, trzymamy się za ręce i nikt nas jeszcze za to nie zaciupał), kupujemy sobie drobne rzeczy, myślimy nad tym ile możemy wziąć teraz na raty, jakie drobne sprzęty w tym miesiącu kupić, jakie są terminy w szkołach i na kursach, jak się nauczyć lepiej niemieckiego, kogo odwiedzić i kiedy i co zjeść na obiad.

Życie jak życie.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-02-22, 13:15   

Ekstra, nie spodziewałam się! :) Będę bardzo wścibska jeśli się zapytam ile się znaliście przed ślubem? I jak się dzielicie obowiązkami domowymi? Jak nie chcesz to nie odpowiadaj, pytam bo bardzo mnie ciekawi ten temat i lubię obserwować różne rzeczy.

Widać, ze Twój mąż jest bardziej liberalny, i może i dobrze.

Naprawdę nie chciałaś zrezygnować z pracy zawodowej?
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-02-22, 14:23   

Nie jesteś wścibska, możesz pytać.

Indya, znaliśmy się jedynie parę miesięcy, wszystko się potoczyło dość szybko,pewnie też z tego względu że najbliższe nasze rodziny i przyjaciele pozostawali w naszych rodzinnych stronach ;-) Ponadto pracowaliśmy razem dłuższy okres czasu i mieszkaliśmy razem właściwie od początku, przyznam szczerze też że pierwszy raz się zdarzyło takie łapanie za słówka czy specjalne prowokowanie do udziału w różnych sytuacjach żeby sprawdzić reakcję drugiego... z obydwu stron. Tak działają właśnie ludzie napełnieni stereotypami - bo jak z Syrii to mi zabierze paszport i wywiezie do swojej czwartej żony, a jak Polka to pójdzie w tango z każdym i nie będzie pamiętać, bo taka pijana.
Teraz sobie z tego ironizujemy, ale.

Jeśli chodzi o obowiązki domowe, to broń panie Boże żebym cokolwiek nosiła (choć się rwę czasem, ale mnie stanowczo od tego odgania :-P ), jakieś rzeczy uważane za "niebezpieczne" też nie należą do moich obowiązków, czy po prostu no ciężkie. Jak coś się zepsuje, to jego działka, teoretycznie, bo ja zawsze muszę coś od siebie wtrącić. Ciężkie życie z taką babą :crazy:

Jeśli chodzi o mnie, to zmywam naczynia, myję podłogi, myję blaty, toaletę i łazienkę, ścieram kurze. On najczęściej wynosi śmieci, odkurza, przemeblowuje :-P Ustawia telewizor, etc. Z komputerami radzę sobie lepiej ja, o dziwo. On wkręca żarówki i inne takie, często ja np. programuję pralkę, on rozwiesza, bo na strychu zimno i dlaczego ja mam łazić, tak ponoć.

Jeśli chodzi o np. robienie śniadania, to przeważnie on np. gotuje a ja potem sprzątam cały bałagan, co w sumie wyczynem nie jest. On zaparza najlepszą herbatę na świecie, więc - pewnie też się orientujesz, w tych czajniczkach po turecku. Zostawia po sobie nieposprzątane kubki, ale mi to nie przeszkadza, zresztą sama tak robię :-D a potem zbieram,

Tak się utarło, że to ja robię kawę rano, aczkolwiek i jemu się zdarza nie raz i nie dwa.

To jest generalnie podział obowiązków taki standardowy, a teraz on mnie zastępuje czasem nawet w drobnych pracach, bo jestem w ciąży i czasem naprawdę się źle czuję. Ale generalnie jak jest okej, to robię ile mogę, bo mam bądź co bądź o wiele mniej do zrobienia niż on.

Jeśli chodzi o pracę, to nie chciałam, bo jestem po prostu chyba tak nauczona. Źle się czuję siedząc w domu, nie jestem najlepszą gospodynią domową a i jeśli nie mam gdzieś wyjść, to będę cały dzień chodzić w piżamie, co nie nastraja mnie twórczo. Po prostu muszę mieć jakiś bodziec. Nie pracuję ciężko, bo to jest taka praca jak mini-job (właściwie dwie), nie pracuję codziennie (choć jestem wtedy szczęśliwa :crazy: ). Opłaty za mieszkanie robi on, ja kupuję jedzenie.

Faktycznie jest tutaj taka różnica, że on nie chce żebym ja się dokładała do naszego życia, finansowo w sensie. Jest no nie tyle zły, co chyba źle się czuje z tym kiedy wychodzimy na zakupy np. do butiku i ja chcę płacić ze swoich pieniędzy. Sam mi mówi, że to dla niego dosyć nowe, na co ja, że ma przedsmak, bo po tym jak dziecko będzie troszkę starsze, to będę chciała pracować na pełen etat. Wiem, że się zgodzi, jest to w planach, etc., ale musi się chyba z tym jeszcze przegryźć, że kobieta też może dokładać ze swoich na dom i na wszystko, a praca ma być nie tylko przyjemnością ;-)

Oczywiście wśród naszych znajomych Kurdów jest wiele rodzin w których kobiety nie pracują, siostra mojego męża też mieszka w Niemczech z mężem, są jeszcze nie za bardzo przyzwyczajeni też do tej kultury, ona nie zamierza pracować i dla nich jest to normalne. Zajmuje się domem (przyznam, że perfekcyjnie, pozazdrościć) i dla niej to jest w porządku, nikt nie ma pretensji.

Coraz to więcej jednak z tych kobiet szuka pracy, lekkiej, ale szuka.

Jeśli masz jakieś pytania, to oczywiście możesz je zadać, jeśli będą zbyt osobiste to po prostu nie odpowiem bądź zrobię to w prywatnej wiadomości. Interesujesz się, a chyba nie masz wielu źródeł "praktycznych", więc mogę pomóc :crazy:
_________________
arytmia uczuć
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-02-28, 00:10   

No właśnie dlatego zapytałam, bo w kulturze islamskiej facet ma obowiązek utrzymać kobietę, a kobieta ma obowiązek idealnie zadbać o dom, dlatego pewnie to dla niego dość dziwne uczucie, kiedy ty sama sobie kupujesz szmatki za własne pieniądze :) Ale fajnie, że dobrze się czuje w kulturze europejskiej i nie próbuje Ciebie przystosowywać do siebie. Ważne, żeby nie próbować się nawzajem zmieniać w związku.

Ja tam bym chciała nie musieć pracować :P Niestety mój facet ma do tego takie podejście, że kobieta powinna i zająć się domem i jeszcze na siebie zarabiać. Cóż... :)
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-02-28, 00:23   

Indya, on się chyba pogodził z tym, że ja nigdy idealną panią domu nie będę. Sam jest schludny, ja jestem raczej bałaganiarą, ale cierpliwie mnie (jeszcze) znosi ;-) Sam mi często mówi "weź to już zostaw, chodź, idziemy pić herbatę" i koniec ;-)

Jeśli zaś chodzi o kwestię wydawania swoich pieniędzy, to ciężko mu dalej wziąć te pięć euro na bilet ode mnie zamiast ganiać przez pół miasta do bankomatu, potem z powrotem się wracać i lecieć na dworzec. Co ciekawe, zawsze mi oddaje moje pieniądze, a gdybym ja mu próbowała jego oddać, to nie wiem czy by się do mnie odezwał później, taka hańba dla niego :crazy:

Muszę jednak przyznać, że to on się sporo do mnie dostosował. Wiem że go to uwiera, ale akceptuje. Ja też czasem nie mogę dogadać się przez to z kurdyjskimi koleżankami, bo one nie rozumieją często dlaczego ja wolę siedzieć nad angielskim zamiast przyjść i poplotkować pięć godzin. A ja po prostu lubię. Nie, to nie tak że one w ogóle nic, ale raczej jak nie potrzebują do niczego, to się w to nie zagłębiają. Ja natomiast lubię.

Też źle się czuję jako utrzymanka, nigdy się dobrze nie czułam jako osoba którą trzeba utrzymywać, która płaci nieswoimi pieniędzmi, etc. Zawsze wolałam na siebie jednak cokolwiek zarobić.

Fakt jest faktem, że faktycznie na co mam ochotę do jedzenia, jakie kosmetyki mi się podobają czy rzucę tylko słowem, że fajne buty, to on chętnie zawsze to dla mnie kupuje. Nie z obowiązku, po prostu lubi jak coś mam co mi się podoba albo co mi smakuje. Jest to z jednej strony dobre, miłe, fajne, a z drugiej strony bardzo krępujące dla mnie kiedy nie pracuję.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-02-28, 10:44   

powidlo napisał/a:
Muszę jednak przyznać, że to on się sporo do mnie dostosował. Wiem że go to uwiera, ale akceptuje. Ja też czasem nie mogę dogadać się przez to z kurdyjskimi koleżankami, bo one nie rozumieją często dlaczego ja wolę siedzieć nad angielskim zamiast przyjść i poplotkować pięć godzin. A ja po prostu lubię. Nie, to nie tak że one w ogóle nic, ale raczej jak nie potrzebują do niczego, to się w to nie zagłębiają. Ja natomiast lubię.


Eh, to ja bym się z nimi dogadała świetnie. Bo ja np. nie lubię robić rzeczy, które nie są mi jakoś tam niezbędne, chyba, że mnie właśnie pasjonują, ale zazwyczaj jak mnie coś pasjonuje to to wykorzystuję. Dlatego ciężko mi wytrzymać za uczelni gdzie mam przedmioty totalnie nie pasujące do kierunku i szkoda mi tracić czas na naukę czegoś, co mi się w mojej opinii nie przyda.

powidlo napisał/a:
Jeśli zaś chodzi o kwestię wydawania swoich pieniędzy, to ciężko mu dalej wziąć te pięć euro na bilet ode mnie zamiast ganiać przez pół miasta do bankomatu, potem z powrotem się wracać i lecieć na dworzec. Co ciekawe, zawsze mi oddaje moje pieniądze, a gdybym ja mu próbowała jego oddać, to nie wiem czy by się do mnie odezwał później, taka hańba dla niego
(...)
Też źle się czuję jako utrzymanka, nigdy się dobrze nie czułam jako osoba którą trzeba utrzymywać, która płaci nieswoimi pieniędzmi, etc. Zawsze wolałam na siebie jednak cokolwiek zarobić.


Rozumiem. Ja znowu uważam, że to faceta obowiązek, by mnie utrzymać, tak czuję i tak myślę, że jest ok. Nigdy się z tym źle nie czułam, ale mój facet, który jest do bólu europejczykiem niestety tak. On ma takie podejście do tego jak ogólnie tutaj przyjęte, że i kobieta i mężczyzna pracują i nawzajem dzielą się opłatami i wydatkami. A ja się do pracy na etacie nie nadaję, zresztą nawet jak pracowałam to nigdy nie zarobiłam na tyle by rzeczywiście bardziej aktywnie się dorzucić do budżetu domowego, zazwyczaj finanse były na jego głowie. A z tego niezrozumienie, kłótnie, itd...

powidlo napisał/a:

Fakt jest faktem, że faktycznie na co mam ochotę do jedzenia, jakie kosmetyki mi się podobają czy rzucę tylko słowem, że fajne buty, to on chętnie zawsze to dla mnie kupuje. Nie z obowiązku, po prostu lubi jak coś mam co mi się podoba albo co mi smakuje. Jest to z jednej strony dobre, miłe, fajne, a z drugiej strony bardzo krępujące dla mnie kiedy nie pracuję.


Daj się porozpieszczać ;)
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-02-28, 18:00   

Indya, zapraszam do siebie, mam tu wielu wolnych kolegów którzy szukają takiej dziewczyny/żony jak Ty :-P

Nie wiem, może powinnyśmy się zamienić? :-D


Generalnie to po prostu mamy różne poczucie, myślę jednak że Twoje pasuje bardzo ładnie do Twojej religii i jest prawidłowe. Zresztą, chyba każde jest prawidłowe, bo w sumie co, podział ról jest tak czy inaczej. Mogę spytać, czy Twój Luby jest Europejczykiem, czy po prostu lubi klimaty europejskie? Chyba ciężko będzie dojść do porozumienia na tej płaszczyźnie, nam też.

Powiem tylko, że przy znajomych nie wspominam że ja za cokolwiek płacę. Raz jak z dumą powiedziałam, że "no pewnie, że buty mojego są ładne,w końcu sama mu je na urodziny kupiłam" mojej konserwatywnej koleżance, to mało z krzesła nie spadła :crazy: więc no.

Ale chyba zboczyłyśmy z tematu, albo w sumie nie?
_________________
arytmia uczuć
 
     
PIOTRUŚ 
Indywiduum



Bananów: 1
Wiek: 24
Dołączył: 26 Lut 2014
Posty: 41
Wysłany: 2014-03-01, 16:19   

Dzizas jaka nazwa tematu...

Znam dwóch muzułmanów, obaj pochodzą z Iraku, a zachowują się zupełnie inaczej.

Pierwszy z nich Hassam jako, że się urodził w Iraku i tam też mieszkał przez większość swego życia, oczywiście wyznawca islamu. Bardzo mądry i inteligenty gość, spędziliśmy z nim mnóstwo czasu, a jako, że jestem strasznie ciekawy to wypytywałem o wszystko.
Udało mu się uciec (dosłownie) do naszego kraju dzięki pewnej kobiecie z UAM.
Jak sam stwierdził, na początku był strasznie zdziwiony naszą europejską kulturą, jednakże po pewnym czasie jak sam to powiedział "zrozumiał co to wolność".

Ja osobiście, nigdy nie wypowiadam się negatywnie na tematy o których nie mam pojęcia, ale gadaliśmy godzinami o islamie i z każdym jego zdaniem coraz bardziej byłem przekonany, że nie chcę tego widzieć w naszym kraju.
Przede wszystkim powiedział, że nie ma czegoś takiego jak podział na dobrych i złych muzułmanów, każdy z nich jeśli głęboko wierzy, zrobi wszystko co mu nakazuje koran.
Fakt, podkreślił, że jest to religia pokoju, ale tylko w własnej sferze religijnej i te określenie różni się od tego jak my ten pokój rozumiemy.
Najgorsze w tym wszystkim, że wyznawcy nie zastanawiają się nad tym czy cokolwiek zawarte w koranie jest moralny czy nie, oni wierzą w każde zawarte tam słowo.
Naprawdę gadaliśmy godzinami o tym i być może to moja niewiedza tak mu wierzyła w każde słowo, ale nie dam sobie wmówić, że to coś nazywane religią pokoju, proponuje pokój. A i żeby nie było, że to jakiś koleś z kebabowni, to Hassam jest świetnym chirurgiem mającym staż w klinice tego ziomka z TVNu co robił cycki Grodzkiemu.


Drugi koleś to Kalib, przeciwieństwo Hassama! Tak jak wierzył, tak wierzy(nic do tego nie mam). Tylko najlepsze jest to, że zgadzał się z wszystkim co Hassam mówił w negatywnym stopniu o Islamie, najgorsze, że był z tego taki dumny. Co robi Kalib nie wiem, bo co imprezę znikał narąbany jak meserszmit. Jedynie co o nim wiem to to, że siedzi w akademiku i coś tam studiuje. :D


Swoje zdanie gdzieś tam wtrąciłem, dlatego jak dla mnie nazwa tematu, strasznie głupia (sorki bejbe).
Teraz pewnie będziecie bronić tej jakże cudownej religii, ale to co usłyszałem mi wystarczy, naprawdę.
Nawet byłem tak ciekaw, że oglądałem setki filmików jak to wyznawca islamu kłóci się z przeciwnikiem tej religii, wiecie co? Muzułmanom zawsze brakowało argumentów i wykrzykiwali to samo.

Pozdrowiam kochani, idę na kebaba.
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-01, 17:58   

PIOTRUŚ napisał/a:
Co robi Kalib nie wiem, bo co imprezę znikał narąbany jak meserszmit

a to coś jak nasz niedzielny katolik chyba, im nie wolno :crazy:

Yyy przeczytałeś cały temat? Bo w sumie to jeszcze oceniania na dobrą sprawę nie było. Ale miło, że zacząłeś :crazy:
_________________
arytmia uczuć
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-01, 19:08   

powidlo napisał/a:
Indya, zapraszam do siebie, mam tu wielu wolnych kolegów którzy szukają takiej dziewczyny/żony jak Ty

Nie wiem, może powinnyśmy się zamienić?



Mogłybyśmy naszych mężczyzn przewartościować, bo w całości bym nie oddała :-P

powidlo napisał/a:
Generalnie to po prostu mamy różne poczucie, myślę jednak że Twoje pasuje bardzo ładnie do Twojej religii i jest prawidłowe. Zresztą, chyba każde jest prawidłowe, bo w sumie co, podział ról jest tak czy inaczej. Mogę spytać, czy Twój Luby jest Europejczykiem, czy po prostu lubi klimaty europejskie? Chyba ciężko będzie dojść do porozumienia na tej płaszczyźnie, nam też.


Jest Europejczykiem, choć wykazuje sporo arabskich cech. Myślę, że w jego kulturze mężczyźni też są trochę maczo (jeśli tak to można ująć) i po prostu nieźle się wpasował w to, czego "szukałam". Pozostaje jeszcze kwestia tego, żeby chciał mnie i rodzinę utrzymywać (w większości, bo oczywiście zamierzam dorabiać, ale nie pracować na pełen etat przy wychowaniu dzieci, nie wyobrażam sobie tego i on będzie musiał to zrozumieć) ale to też mam nadzieję jakoś wypracujemy z czasem ;)

powidlo napisał/a:
Powiem tylko, że przy znajomych nie wspominam że ja za cokolwiek płacę. Raz jak z dumą powiedziałam, że "no pewnie, że buty mojego są ładne,w końcu sama mu je na urodziny kupiłam" mojej konserwatywnej koleżance, to mało z krzesła nie spadła więc no.


Też nie ma co przesadzać, zbytni konserwatyzm nie jest dobry, tak jak i całkowita rozpusta ;) Prezent to przecież nic złego.

powidlo napisał/a:
Ale chyba zboczyłyśmy z tematu, albo w sumie nie?


Trochę zboczyłyśmy, ale wątki poboczne tez są nieraz potrzebne dla dobra dyskusji :D

PIOTRUŚ napisał/a:
Dzizas jaka nazwa tematu...


Co z nią nie tak? :-D

PIOTRUŚ napisał/a:
Pierwszy z nich Hassam jako, że się urodził w Iraku i tam też mieszkał przez większość swego życia, oczywiście wyznawca islamu. Bardzo mądry i inteligenty gość, spędziliśmy z nim mnóstwo czasu, a jako, że jestem strasznie ciekawy to wypytywałem o wszystko.
Udało mu się uciec (dosłownie) do naszego kraju dzięki pewnej kobiecie z UAM.
Jak sam stwierdził, na początku był strasznie zdziwiony naszą europejską kulturą, jednakże po pewnym czasie jak sam to powiedział "zrozumiał co to wolność".

Ja osobiście, nigdy nie wypowiadam się negatywnie na tematy o których nie mam pojęcia, ale gadaliśmy godzinami o islamie i z każdym jego zdaniem coraz bardziej byłem przekonany, że nie chcę tego widzieć w naszym kraju.
Przede wszystkim powiedział, że nie ma czegoś takiego jak podział na dobrych i złych muzułmanów, każdy z nich jeśli głęboko wierzy, zrobi wszystko co mu nakazuje koran.


Jasne, bo podział jest na muzułmanów i niemuzułmanów. Ci, którzy wysadzają samoloty to po prostu nie są muzułmanie :)

PIOTRUŚ napisał/a:
Swoje zdanie gdzieś tam wtrąciłem, dlatego jak dla mnie nazwa tematu, strasznie głupia (sorki bejbe).
Teraz pewnie będziecie bronić tej jakże cudownej religii, ale to co usłyszałem mi wystarczy, naprawdę.
Nawet byłem tak ciekaw, że oglądałem setki filmików jak to wyznawca islamu kłóci się z przeciwnikiem tej religii, wiecie co? Muzułmanom zawsze brakowało argumentów i wykrzykiwali to samo.


Ja nie zamierzam niczego bronić, a właściwie to nie zamierzam się kłócić na ten temat, bo zdań jest tyle ilu ludzi na świecie, przechodziłam już przez to nie raz i nie dwa i już wiem, że nie ma sensu :) Nazwa taka a nie inna, bo w sumie temat miał być trochę o kobietach-Europejkach, które przechodzą na islam przez miłość do swoich ukochanych mężczyzn i o fuzji kulturalnej (w tym i fashion), która po tym następuje. Miało być lekko i przyjemnie (tak bardziej ludzko, bo chciałam od tej strony pokazać islam - zwykłych, normalnych wyznawców) a zeszło na trochę cięższy tor (jak zazwyczaj). Cóż, trudno.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-01, 19:25   

Indya, będzie schodzić na cięższy tor, bo to jest jeszcze kwestia dość nieodkryta wbrew pozorom.

Indya napisał/a:

Też nie ma co przesadzać, zbytni konserwatyzm nie jest dobry, tak jak i całkowita rozpusta ;) Prezent to przecież nic złego.

No, koleżanka to taki typ po prostu. Mnie dość denerwujący, czy to w wersji europejskiej czy nie.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-03-01, 19:35   

powidlo napisał/a:
Indya, będzie schodzić na cięższy tor, bo to jest jeszcze kwestia dość nieodkryta wbrew pozorom.


No niestety, szczególnie jeśli chodzi o Polskę. Choć to się ostatnio myślę, że zmienia. W ogóle ja teraz jak kilka miesięcy temu "wróciłam" do Polski po kilkunastu miesiącach w Hiszpanii to byłam w szoku o ilu więcej jest obcokrajowców. Nie wiem jak w innych miastach, ale w Poznaniu jest o wiele więcej ludzi z różnych krajów niż rok wcześniej. W tym muzułmanów, i również muzułmanek polskiego pochodzenia. Cieszy mnie to, może ludzie bardziej się obędą z innymi narodowościami, językami i również religiami.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
PIOTRUŚ 
Indywiduum



Bananów: 1
Wiek: 24
Dołączył: 26 Lut 2014
Posty: 41
Wysłany: 2014-03-01, 20:39   

Cytat:
Jasne, bo podział jest na muzułmanów i niemuzułmanów. Ci, którzy wysadzają samoloty to po prostu nie są muzułmanie :)


Bardziej skłaniałbym się do podziału takiego jak jest w chrześcijaństwie, wierzę praktykuję i wierzę, ale nie praktykuję.
Nie ma takiego podziału jak umiarkowany czy radykalny islam.

Kobieta (żona) wierzącego muzułmanina ma nakaz nosić hidżab, ile takich kobiet w niemczech to praktykuje? No i o to mi chodzi, tacy wierzący, że nie praktykujący. :crazy:


PS. Ja również nie mam zamiaru się kłócić, ale mam takie zdanie na ten temat, tym bardziej, że nie są to bzdury wyczytane, a najprawdziwsze historie z życia mojego znajomego. Jestem bardzo tolerancyjny, ale i przekonany o tym, że przyjdzie czas, kiedy to zaczną nam narzucać własną religię, wtedy z miłą chęcią oddeleguje ich na swoje miejsce, a w prezencie dostaną wieprza w plecak.

Miłego wieczoru ;)
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-03-01, 21:06   

Cytat:
Kobieta (żona) wierzącego muzułmanina ma nakaz nosić hidżab, ile takich kobiet w niemczech to praktykuje? No i o to mi chodzi, tacy wierzący, że nie praktykujący. :crazy:

Hm, no właśnie. Nie każda. Ja deklarowałam podczas ślubu, że nosiła hidżabu nie będę, na islam nie przechodzę i jakoś nikt nie miał z tym problemu.

PIOTRUŚ napisał/a:
wtedy z miłą chęcią oddeleguje ich na swoje miejsce, a w prezencie dostaną wieprza w plecak.

No wiesz, troszkę przesadzasz. Ten jad jest trochę nie na miejscu. Też mam znajomych muzułman(inów?) w sumie nieco wielokrotnie więcej niż Twoich dwóch, są praktykujący bądź średnio, zwolenniczką Islamu nie jestem, ale takie słowa są co najmniej mało kulturalne zwłaszcza jeśli dobrze wiesz o co chodzi, bo inaczej byś to inaczej sformułował.

Może powiedz tak swoim kolegom? Ucieszą się...

Zniesmaczyłeś.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna