=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj

      naszywki i haft komputerowy według twojego pomysłu emblematy na zamówienie projekt gratis jedna sztuka minimum koszulki bluzy z haftowanym logo

Poprzedni temat «» Następny temat
Dojrzewanie
Autor Wiadomość
Indya 
malagueña salerosa



Bananów: 29
Wiek: 26
Dołączyła: 21 Lut 2014
Posty: 1127
Wysłany: 2014-04-07, 22:21   

Szczerze to ja też przerabiałam etap czarnych ciuchów i paznokci. Choć ja byłam raczej czymś w rodzaju hybrydy metala, punka i nacjonalisty/rewolucjonisty. Nosiłam kolorowe dready i na rękach czarne rękawiczki-kabaretki, za które zawsze dostawałam solidny ochrzan od nauczycielki niemieckiego. Punka słucham do dzisiaj ale styl ubierania zmieniłam. Teraz nikt by nie powiedział, że taka dziewczynka jak ja ma takie poglądy jakie ma. I myślę, że to o wiele lepsze.

Amb napisał/a:
Ech, chyba spotykaliśmy innych ludzi.
Po prostu dla mnie zdanie "faceci twierdzą, że laski są tępe" jest na poziomie gimnazjum, ale zapomniałam, że temat jest o dojrzewaniu, więc adekwatnie


Ja bym nie powiedziała, że są tępe ale są trudniejsze. Mają fochy i często potrafią zrobić problem tam gdzie go nie ma. Wliczam w to siebie, i szczerze przyznam, że nieraz chciałabym być jak facet a nie potrafię.
_________________
fai quello che devi comunque sia - un cuore, una via
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 27
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2014-04-08, 11:23   

Tez bylam kindermetalem, ale nie uwazam zeby mozna sie bylo tego wstydzic :roll: fakt faktem, ze duzo durnych rzeczy sie robilo, ale to w sumie calkiem normalne. To byl bardzo tworczy dla mnie okres, sporo sie o sobie dowiedzialam i o swiecie tez, szukalam wlasnego stylu, zainteresowan i odkrywalam powoli charakter. Absolutnie nie moge powiedziec zeby to bylo zle, wrecz przeciwnie. Zreszta, za pare lat znow bede miec powody do smiechu z myslenia jakim posluguje sie dzis i bardzo dobrze, bo to w koncu swiadczy o rozwoju. Chyba :crazy:
_________________
arytmia uczuć
 
     
cjelzurr 
Forumowy ekspert
ten



Bananów: 32
Wiek: 25
Dołączył: 13 Lut 2014
Posty: 692
Wysłany: 2014-04-08, 13:22   

Hehe metale. Ja bawiłem się w metal później, w liceum, ale przynajmniej tam miałem głowę na karku, bo słuchałem konkretów, a nie Mansona, gardziłem naszywkami i nie praktykowałem koszulek z zespołami (kupiłem sobie jeno bluzę Ministry, ale promocja była). Kostki czy glanów używam zresztą do dziś - te ostatnie to jedyne słuszne buty do rąbania drewna, kostka to dwa miejsca siedzące na ognisko.

[ Dodano: 2014-04-08, 14:23 ]
Calamity napisał/a:
W gimnazjum byłam książkowym okazem kindermetala :crazy: . Dodam, że chodziłam do katolickiej szkoły, więc mój image nieszczęśliwego dziecka mroku bardzo mocno rzucał się w oczy. W liceum strasznie wstydziłam się tego etapu, ale w ostateczności doszłam do wniosku, że taka faza była mi potrzebna w przebyciu mojej drogi do samoakceptacji.


Jak Lublin, to pewnie Biskupiak, jak Biskupiak to nie zazdroszczę :crazy:
_________________
Dokąd jedzie ten tramwaj?

Indya napisał/a:
To, że media kłamią i manipulują jest tak oczywiste jak to, że Polacy noszą skarpetki do sandałów

Amb napisał/a:
zna milion języków, ale nie wiem po co mu tyle, skoro jedyne słowa na wyrażenie tego, co zazwyczaj ma na myśli brzmią: "kurwa mać"
 
gg
 
     
Misha 
Przyjęty



Bananów: 3
Dołączył: 31 Mar 2014
Posty: 59
Wysłany: 2014-04-08, 15:53   

Ja tam nigdy nie byłem brudem - ortodoksem. Bardziej kucem od Krula, ale potem zacząłem czytać Wyborczą :crazy:
 
     
Calamity 
Wiarygodny
Killtacular



Bananów: 4
Dołączyła: 05 Kwi 2014
Posty: 100
Wysłany: 2014-04-08, 18:33   

cjelzurr napisał/a:
Ja bawiłem się w metal później, w liceum, ale przynajmniej tam miałem głowę na karku, bo słuchałem konkretów, a nie Mansona, gardziłem naszywkami i nie praktykowałem koszulek z zespołami

A ja właśnie byłam spod znaku metalowego kiczu. Groteskowe, krwawe koszulki z orgią zombie, mnóstwo naszywek, mrocznej biżuterii...

cjelzurr napisał/a:
Jak Lublin, to pewnie Biskupiak, jak Biskupiak to nie zazdroszczę

Nie, nie, ja w Lublinie dopiero na studia zawitałam.
_________________
It looks like I'm taking a break, really I'm just reloading.
 
     
Dafne 
Wiarygodny



Bananów: 3
Wiek: 24
Dołączyła: 02 Sie 2015
Posty: 133
Wysłany: 2016-10-20, 21:36   

Wiek nastoletni to chyba najdurniejszy okres w życiu - nie dość, że patrzymy bardziej radykalnie na świat, to jeszcze te burze hormonów. Raczej jestem poukładaną osobą, jeśli chodzi o wgląd na siebie, z otoczeniem mam problem, bo nie patrzę zbytnio na ludzi. Takie dojrzewanie w okresie nastoletnim ma to do siebie, że większość rzeczy spłycamy i coś jest dla nas na zawsze- najczęściej tak "wzniosłe" rzeczy jak przyjaźń czy miłość. Dla mnie... to nigdy nie było wzniosłe, bo człowiek nie jest w stanie sam w sobie mi zaimponować. Nie zakochiwałam się na mrugnięcie okiem, nie byłam trzpiotką i nawet trochę gardziłam dziewczynami, stroniłam od nich, bo były niemożliwe.
Moje dojrzewanie było raczej chłopięce, bo trzymałam się z chłopcami, jednak w efekcie, nie pasowałam ani tam, ani tam (chłopcy nie wpuszczali, dziewczyny później też przestały). Nie byłam natomiast typem samotnika. :-DD

Z tym, że dojrzewamy całe życie się zgadzam, bo skoro połowę życia dojrzewałam chłopięco, a nie dziewczęco (taki wczesny gender :lol: ), po 21. roku życia nastąpił przełom... zaczęłam dojrzewać dziewczęco.
Na dojrzewanie "level up", w sensie: "bycie kobietą" chyba jeszcze za wcześnie. Nie wiem, czy jest sens poszukiwać tej kobiecości, skoro bardziej czuję się dziewczyną.

Szczerze nie znoszę szuflad, więc do żadnej subkultury nie należałam.
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2017-01-05, 17:14   

Dafne napisał/a:
Takie dojrzewanie w okresie nastoletnim ma to do siebie, że większość rzeczy spłycamy i coś jest dla nas na zawsze- najczęściej tak "wzniosłe" rzeczy jak przyjaźń czy miłość.

Chyba zatrzymałam się na (obecnej, pocieszam się) podstawówce, bo owa "wzniosłość" nadal mnie.. wznosi. :P

Dlaczego dojrzewanie jest takie beznadziejne? Człowieka nabiera pokory, cierpliwości, zdystansowania, słowem robi się z niego zaschnięta, gliniana kula. Możliwości? Zostawić w spokoju, rozłupać albo podpiec na ognisku.
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2017-01-06, 07:53   

Fajtula napisał/a:
Dlaczego dojrzewanie jest takie beznadziejne?
Czy mnie się wydaje, czy mylisz dojrzewanie ze zdziadzieniem i bucowatością XD Przecież można być jednocześnie dojrzałym i zwariowanym. Można być też zgorzkniałym i niedojrzałym. Wydaje mi się, że pokora i cierpliwość są w porządku. Beznadziejna jest bezczelność i rozgorączkowanie.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2017-01-08, 00:18   

Amb, odnoszę się do powszechnych stereotypów z pejoratywnym wyolbrzymieniem, jak zawsze zresztą :-D Ty zaś doszukujesz się na pozór rozwiązań realnych, choć nierealnie skręcających w pozytywne tonacje. Okazujesz się mieć rację, bo trafiasz w punkty uniwersalne, będące bolączką tłumów. Rzesza szaleje, bo nagle ktoś zapewnia happy end. Zastanów się nad objęciem patronatem manifestacji z góry skazanych na porażkę, może być ciekawie :crazy:
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2017-01-08, 21:57   

Nie doszukuję się nierealnych rozwiązań, Fajtulo, po prostu uważam, że dojrzewanie wcale nie jest beznadziejne. Jeżeli nie możesz się pogodzić ze swoją dorosłością, to współczuję jakości życia. Bez znajdowania w życiu pozytywnych tonacji, można oszaleć. I stać się bucem :p
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
Dafne 
Wiarygodny



Bananów: 3
Wiek: 24
Dołączyła: 02 Sie 2015
Posty: 133
Wysłany: 2017-06-29, 23:17   

Fajtula napisał/a:
Chyba zatrzymałam się na (obecnej, pocieszam się) podstawówce, bo owa "wzniosłość" nadal mnie.. wznosi. :P
Nie mam nic przeciwko szerokiemu spojrzeniu na relacje oraz dostrzeganie w nich głębi. Problem jest wtedy, gdy w relacji, np. związku widzimy cały świat. Nie przeczę, że to może dotyczyć także dorosłych osób, ale to jest raczej tendencja wieku młodzieńczego.

Dojrzewanie złe nie jest. Człowiek ma wtedy świetny ogląd sytuacji (może najlepszy w życiu), zazwyczaj jest otwarty, bo testuje różne rzeczy i poszukuje na wielu płaszczyznach czegoś, z czym mógłby się utożsamić.
Mam też wrażenie, że nastolatek na wiele spraw patrzy z dystansu, nie musi się to kłócić z nadawaniem otoczki relacjom czy idealizmem. Dystans chyba dotyczy świadomości, że jednak nie ma się bogatego doświadczenia życiowego, dlatego lepiej obserwować. No i takie hasła jak "bądź sobą", "nie oceniaj" są mu nieobce, ale coraz częściej słyszy się o szykanowaniu w szkole przez rówieśników (nie chodzi mi o te sprawy nagłaśniane przez media, ale też o własne obserwacje), dojrzewanie ma to do siebie, że możemy patrzeć skrajnie na ludzi i sytuacje. Z jednej strony, dystans, chęć wyciągnięcia jak najwięcej wiedzy i otwarty umysł, z drugiej, sprzeczność uczuć i niezrozumienie lub poczucie bycia niezrozumianym... To wszystko chyba zależy od poziomu wrażliwości młodej osoby. To wpływa potem na relacje, na pozycję zajmowaną w grupie i czy jest ważna. Bo jeśli jest, może być groźnie.

Reasumując, jak dla mnie wiek dojrzewania to takie testowanie i nabywanie umiejętności społecznych i stąd różne - ekhem - "eksperymenty".
Uściślę też poprzedniego posta, dojrzewanie jest durne, gdy przebiega zbyt radykalnie, gdy się zapędzamy i nie mamy tego potrzebnego dystansu. Bywało, że go nie miałam i to mogłoby mnie zaprowadzić w kozi róg, gdyby nie mądrzy znajomi.

Tak, to było dość durne.

Długo nie mogłam zrozumieć tego szczebiotania dziewczyn, tego ich chichotu na widok "ciacha", a potem rumieniących się policzków, gdy przyszedł sms od "tego jedynego". Mówiły wtedy, że to na zawsze, chcą być z nim do końca (albo tak myślały), a ja to zbywałam kpiarskim uśmiechem. Nie rozumiałam. Że jak? Tak odlecieć dla faceta? W wieku 16- 17 lat i wcześniej? I to łażenie, sterczenie pod blokami. Jeny. A potem sama tak robiłam, zrozumiałam, że emocje u nastolatka są na bardzo wysokim poziomie i niełatwo ich rozdzielić, zdefiniować, choć próby są. Nastolatek właśnie za bardzo próbuje analizować swoje emocje, przynajmniej wśród koleżanek było to zauważalne. Też temu uległam. Ale to już osobny temat i bardzo złożony.
 
     
pi 
Koneser
czekoladożerca



Bananów: 13
Wiek: 24
Dołączyła: 17 Kwi 2014
Posty: 438
Wysłany: 2017-07-25, 19:40   

Mam wrażenie, że dopiero teraz przechodzę okres dojrzewania w sensie buntu i ogólnie takiego gówniarskiego trochę zachowania. Jakieś poważne opóźnienie mam.
_________________
"Quid est enim novi hominem mori, cuius tota vita nihil aliud, quam ad mortem iter est."
 
     
Fajtula 
Seo kameleo



Bananów: 31
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1856
Wysłany: 2017-07-27, 14:06   

pi, jestem z Tobą, tylko mnie to ewidentnie sprawia przyjemność i dopiero teraz jest odwaga i zapotrzebowanie na świrowanie :-D
_________________
Lubię siedzieć nisko, upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna