=== Strona Główna ===

SzukajUżytkownicyGrupy
RejestracjaZaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?
Autor Wiadomość
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2015-03-26, 23:56   Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?

Całkiem niedawno wróciłem do mojej ulubionej serii, w której jest poruszany między innymi temat "moralności" mordercy.

Główne pytanie brzmi:
Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?
Czy sam jego żywot jest dla Ciebie czymś niedopuszczalnym?
Czy potrafiłbyś wybaczyć mordercy drugiego człowieka?

Co jeśli znałbyś zamordowaną osobę?
Co jeśli byłby to ktoś Tobie bliski?
I wreszcie czy potrafiłbyś wybaczyć mordercy Twojego istnienia?

Gdzie jest granica Twojego wybaczenia i dlaczego jest ona akurat tam?

W książce pojawia się też ... ciekawa teza:
Nie istnieje powód dla którego miałbyś nie zabić drugiego człowieka.
Są tylko powody by to zrobić, a ich brak powstrzymuje nas przed działaniem.

Jak zwykle nie mogę się doczekać waszych opinii, piszcie proszę.
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-03-27, 12:07   Re: Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?

V napisał/a:

Nie istnieje powód dla którego miałbyś nie zabić drugiego człowieka.
Są tylko powody by to zrobić, a ich brak powstrzymuje nas przed działaniem.


V napisał/a:
Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?

Nie. I mam tutaj jakieś pacyfistyczne spojrzenie na to. Twór 'morderstwa' jest na tyle okrutnym i bezsensownym tworem, że nie powinien się w ogóle pojawiać... ale wtedy chyba świat byłby zbyt nudny :crazy: Ale spokojnie to tylko takie pobożne życzenie ateisty. Ze dwa razy w tym poście zaprzeczę sobie.

Bo widzisz, jak nas matka biologia nauczyła w naturze przedstawiciele jednego i tego samego gatunku nie mordują się nawzajem. A wiec wszyscy ludzie którzy zabijają innych ludzi to poprostu chorzy ludzie. Już samo patrzenie na to jak kogoś mordują może doprowadzić do choroby psychicznej. To się dzieje ze wszystkimi żołnierzami na każdej wojnie. Z wojny już nie wracają ludzie zdrowi psychicznie.
Człowiek to tylko bardziej rozwinięte zwierzę. Czy gdyby nagle krowy i świnie stały się superinteligentne oraz superpotężne ,a następnie zaczęły zjadać wasze rodziny na waszych oczach, to byście pokiwali głowami i uznali, że ich działanie jest obiektywnie sprawiedliwe czy raczej byście rozpaczliwie błagali o litość i zrozumienie? Chociaż tu zszedłem na zupełnie inny temat.



V napisał/a:
Czy sam jego żywot jest dla Ciebie czymś niedopuszczalnym?


Oczywiście, patrząc ze strony psychicznej. Są mordercy których nie da się zresocjalizować/uleczyć w szpitalu psychiatrycznym. Żyją w swoim brutalnym świecie i mają swoje zasady niezgodne z dobrem społeczeństwa. Takie osoby, powinny być brane na odstrzał, żeby nie mordować niewinnych ludzi. Ale tutaj ocieramy się o temat ,kary śmierci ,która jak dla mnie jest... za łagodna. [pacyfista tia? :crazy: ]

Wybrałem się z dziewczyną i koleżanką w Toruniu na bulwar. Rozsiedliśmy się i kontemplujemy sobie bo pogoda dopisała. Wisła płynie, widok na starówkę jak zwykle 'amazing'. Nagle czuję swędzenie na łydce.. chyba coś mnie użarło. Robal jakiś albo mrówka. Drapałem się po nodze, aż w końcu zorientowałem się ,że jest tam zaczerwienione miejsce, które w okrutny dla siebie sposób bardzo mocno mnie swędzi. Chciałbym się podrapać ,ale wiem, że nie powinienem. Próbuję się jakoś psychicznie powstrzymać przed tym. I tak sobie myślę, że doznałem większych dolegliwości niż wielu wielokrotnych morderców razem wziętych, na których wykonano wyrok śmierci w postaci zastrzyku trucizny.

V napisał/a:
Gdzie jest granica Twojego wybaczenia i dlaczego jest ona akurat tam?


Jest bardziej pewne niż wiadome, że na początku każdy by chciał zamordować sprawcę naszego bólu i uczucia pustki po zamordowanej bliskiej osobie. Ale gdybyś stanął twarzą w twarz z Nim, trzymając pistolet przy jego głowie... Zrozumiał byś wtedy, że jeżeli to zrobisz ,jeżeli palniesz mu w łeb to też staniesz się mordercą takim samym jak on. Nawet wtedy, gdy dadzą Ci za to medal. Po jakimś czasie ,żądza zamordowania mordercy przechodzi, człowiek chce szczerych przeprosin ,chce żeby ten koleś gnij do końca życia w pudle ale także zrozumiał ,że źle zrobił. I bardziej byś później żałował ,że zabiłeś tego człowieka i skazałeś się na zostanie wrakiem psychicznym. Bo jak już pisałem, zdrowy na umyśle człowiek nie potrafi zamordować drugiego człowieka. To wypacza naszej naturze. Granica mojego wybaczenia zaczyna się tam, gdzie kończy się zdrowy rozsądek. Ot tak, żeby nie zwariować i nie popełnić głupstwa.

Pytanie do Ciebie. Czy potrafiłbyś wybaczyć gdyby bliska Ci osoba, zabiła kogoś.


Podszedłem do tematu ,troszkę nie z tej strony od której powinienem zacząć, ale pytania ociekają dozą 'miłuj bliźniego swego' oraz 'czy nie będziesz miał skazy na duszy nie okazując współczucia' trochę nie moja bajka.
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
aniulek 



Bananów: 38
Wiek: 24
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1269
Wysłany: 2015-03-27, 20:38   

Z jednej strony można powiedzieć, że fascynują mnie takie historie... Książkowo oczywiście, lubię czytać książki o mordercach, zwłaszcza seryjnych. I najlepiej jak historia jest oparta na faktach. Każdy dopracowany szczegół, wyrafinowane techniki, przygotowania, zacieranie śladów.
może dlatego, że nie znam nikogo, kto stracił życie w ten sposób, ani nikogo, kto komuś życie odebrał.
pewnie mimo tych kryminalnych zainteresowań nie potrafiłabym wybaczyć.
_________________
Va'esse deireádh aep eigean, va'esse eigh faidh'ar.
 
     
N4VV 
Wiarygodny
INTJ



Bananów: 1
Dołączył: 11 Lis 2014
Posty: 104
Wysłany: 2015-03-29, 20:52   Re: Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?

V napisał/a:
Całkiem niedawno wróciłem do mojej ulubionej serii, w której jest poruszany między innymi temat "moralności" mordercy.

Główne pytanie brzmi:
Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?
Czy sam jego żywot jest dla Ciebie czymś niedopuszczalnym?
Czy potrafiłbyś wybaczyć mordercy drugiego człowieka?

Co jeśli znałbyś zamordowaną osobę?
Co jeśli byłby to ktoś Tobie bliski?
I wreszcie czy potrafiłbyś wybaczyć mordercy Twojego istnienia?

Gdzie jest granica Twojego wybaczenia i dlaczego jest ona akurat tam?


Po pierwsze - nie każdy wie jakąż to serię sobie ulubiłeś.
Po drugie - nikt kto nie przeżył śmierci bliskiej osoby nie powie prawdy, albowiem sam nie wie.

V napisał/a:
....
Nie istnieje powód dla którego miałbyś nie zabić drugiego człowieka.
Są tylko powody by to zrobić, a ich brak powstrzymuje nas przed działaniem.
....


Możesz wyłożyć więcej zrozumiale logike powyższego zdania?

A tak w ogóle, po co durne pytania zadajesz?
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2015-03-30, 19:21   

Nie chciałbym być niegrzeczny wytykając palcami, więc napiszę do wszystkich mających zeszłorocznego kota w avatarze:

Ci co nie mają czegokolwiek sensownego do powiedzenia na dany temat proponuję zamilknąć i nie marnować cennych bajtów naszego forum.

Zrobię teraz większą przerwę, byleby nikt kto chciał napisać w temacie nie był zmuszony pisać zaraz pod farmazonami.






















The man, ciekawi mnie to, że z jednej strony wykazujesz czysto logiczny punkt widzenia uciekając się wręcz do używania słowa "biologia", gdy inni powiedzieliby po prostu "natura", a chwilę później w poście możemy się doszukać goryczy względem obecnych metod kary śmierci, co wydaje mi się tak bardzo ludzkie.
Ale to tylko taka dygresja, przejdźmy do tematu.

The man napisał/a:
Oczywiście, patrząc ze strony psychicznej. Są mordercy których nie da się zresocjalizować/uleczyć w szpitalu psychiatrycznym. Żyją w swoim brutalnym świecie i mają swoje zasady niezgodne z dobrem społeczeństwa. Takie osoby, powinny być brane na odstrzał, żeby nie mordować niewinnych ludzi.


Co w przypadku ludzi, których da się uleczyć?
Czy oni też nie mają prawa żyć?
Co z ludźmi, u których silnie podejrzewana jest skłonność do morderstwa?
Czy byt takich ludzi jest również niedopuszczalny?

The man napisał/a:
Czy potrafiłbyś wybaczyć gdyby bliska Ci osoba, zabiła kogoś.


Może nie było to morderstwo, ale (bardziej formalnie) nieumyślne spowodowanie śmierci.
Mam wujka, który będąc jadąc samochodem pod wpływem alkoholu zabił nastoletniego chłopaka.
Oczywiście nie wiedziałem o tym przez długi czas, dopiero parę lat temu ktoś mnie uświadomił.
Pierwsza moja myśl, którą zapamiętałem i jednocześnie pytaniem które zadawałem wujowi w myślach było:
"Jak ty możesz spać po nocach?!"
Po pewnym czasie zrozumiałem, że tamto wydarzenie bardzo go zmieniło i oswoiłem się z tą myślą do tego stopnia, że w ogóle już o tym nie myślałem gdy z nim rozmawiałem.

Czy mu wybaczyłem?
Nie zastanawiałem się nad tym, dopóki nie zadałeś mi podobnego pytania.
Nie wiem.
Nie czuję do niego niechęci, nienawiści czy jakichkolwiek negatywnych emocji.
Nie jestem pewien czy mu wybaczyłem, ale z całą pewnością o tym nie zapomniałem.

aniulek napisał/a:
Z jednej strony można powiedzieć, że fascynują mnie takie historie... Książkowo oczywiście, lubię czytać książki o mordercach, zwłaszcza seryjnych. I najlepiej jak historia jest oparta na faktach. Każdy dopracowany szczegół, wyrafinowane techniki, przygotowania, zacieranie śladów.
może dlatego, że nie znam nikogo, kto stracił życie w ten sposób, ani nikogo, kto komuś życie odebrał.
pewnie mimo tych kryminalnych zainteresowań nie potrafiłabym wybaczyć.


Czy wiesz skąd wynika to zainteresowanie?
Sam również się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że nie ma drugiej takiej rzeczy, która by bardziej przyciągnęła uwagę drugiej osoby niż morderstwo.
Jest to argument ostateczny, który wręcz sam mówi:

"Zatrzymaj się i spójrz na mnie! Czy wiesz dlaczego to robię?"

A my nie możemy się powstrzymać i zastanawiamy się:
"Dlaczego do jasnej cholery zabiłeś drugiego człowieka? Powiedz mi! Muszę to wiedzieć, bo nie rozumiem!"
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
The man 
Starszy Kumpel
Ecr. l'inf.



Bananów: 10
Wiek: 26
Dołączył: 06 Mar 2014
Posty: 363
Wysłany: 2015-03-31, 12:56   

V napisał/a:

The man, ciekawi mnie to, że z jednej strony wykazujesz czysto logiczny punkt widzenia uciekając się wręcz do używania słowa "biologia", gdy inni powiedzieliby po prostu "natura", a chwilę później w poście możemy się doszukać goryczy względem obecnych metod kary śmierci, co wydaje mi się tak bardzo ludzkie.


Bo zabicie innego człowieka jest wbrew naturze, jednak skazanie go na śmierć jakby to nazwać... zdejmuje tabu, bo jak można mieć tak wyprany umysł aby żądać dożywotniego karmienia osoby która z wyjątkowym okrucieństwem zabiła niejednego człowieka? W imię czego? Człowieczeństwo wobec zwyrodnialców? Nikt z przeciwników kary śmierci nie jest w stanie na to racjonalnie odpowiedzieć. A to tylko pokazuję, jak zawirowany jest ten temat i ile niespójności za sobą cięgnie. Można rzec ,że jestem w ciągłym dysonansie poznawczym jeśli mowa o karze śmierci.

V napisał/a:

Co w przypadku ludzi, których da się uleczyć?
Czy oni też nie mają prawa żyć?
Co z ludźmi, u których silnie podejrzewana jest skłonność do morderstwa?
Czy byt takich ludzi jest również niedopuszczalny?


Mają, jak najbardziej mają. Opierając się na humanizmie w przypadku szczególnie bestialskich przestępców aparat sprawiedliwości zawsze będzie o krok w tył, bandyta zawsze będzie miał przewagę. Bo on się nie zastanawia nad etyką, nad prawami człowieka, nad imperatywami moralnymi itp. On bierze co ma wziąć a ofiarę karze śmiercią.
Natomiast proces jest w istocie debatowaniem - a może kara za duża, a może miał ciężkie dzieciństwo, a może ojciec go tłukł, a może wpadł w złe towarzystwo, a może szok poporodowy itp. Co sprawia, że przestępca jest zawsze ale to zawsze wygrany w takim wypadku. Niestety, idee humanitarne, prawa człowieka są piękne - ale "na papierku". W rzeczywistości, w starciu z brutalnością i bezwzględnością przestępców przegrywają. I należy w końcu zmądrzeć, odrzucić to i eliminować skrajnie niebezpieczne jednostki ze społeczeństwa. Chodzi mi oczywiście o przypadki naprawdę skrajne jak np. Karol Kot czy Trynkiewicz.
_________________
Nie jestem w stanie prowadzić... zaraz! Nie powinienem się słuchać siebie samego, jestem pijany!
 
     
aniulek 



Bananów: 38
Wiek: 24
Dołączyła: 13 Lut 2014
Posty: 1269
Wysłany: 2015-03-31, 17:52   

V napisał/a:
Czy wiesz skąd wynika to zainteresowanie?
Sam również się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że nie ma drugiej takiej rzeczy, która by bardziej przyciągnęła uwagę drugiej osoby niż morderstwo.
Jest to argument ostateczny, który wręcz sam mówi:

Może nie tyle samo morderstwo, co ogólnie tajemnica. Człowiek z natury jest bardzo ciekawski, jak ktoś przechodzi do szeptu to ludzie dookoła od razu próbują się przesunąć, jak wychwycą, że ktoś wie coś na dany temat, czego oni nie wiedzą, to próbują wyciągnąć informacje.
A morderstwa, cała ta otoczka przygotowań, ukrywania się, samych odczuć w trakcie popełniania zbrodni jest bardzo tajemnicza. I nie każdy może(chce) się o tym przekonać na własnej skórze.
_________________
Va'esse deireádh aep eigean, va'esse eigh faidh'ar.
 
     
V 
Wiarygodny



Bananów: 9
Dołączył: 14 Maj 2014
Posty: 194
Wysłany: 2015-04-16, 00:02   

aniulek napisał/a:
Może nie tyle samo morderstwo, co ogólnie tajemnica. Człowiek z natury jest bardzo ciekawski, jak ktoś przechodzi do szeptu to ludzie dookoła od razu próbują się przesunąć, jak wychwycą, że ktoś wie coś na dany temat, czego oni nie wiedzą, to próbują wyciągnąć informacje.
A morderstwa, cała ta otoczka przygotowań, ukrywania się, samych odczuć w trakcie popełniania zbrodni jest bardzo tajemnicza. I nie każdy może(chce) się o tym przekonać na własnej skórze.


Dobrze powiedziane. Myślę, że mówimy o tym samym, choć inaczej dobieramy słowa.

The man napisał/a:
W imię czego?


Czy zadając to pytanie masz na myśli to, że Twoim zdaniem istnieją idee za które warto zabijać?

The man napisał/a:
Nikt z przeciwników kary śmierci nie jest w stanie na to racjonalnie odpowiedzieć. A to tylko pokazuję, jak zawirowany jest ten temat i ile niespójności za sobą cięgnie.


Ludzie przeciwni karze śmierci to przeważnie takie osoby, które nie miały bezpośredniego dotyczenia z mordercami i gwałcicielami.
Są to ludzie, którzy bardzo starają się naśladować Boga w swoim nieskończonym miłosierdziu i przebaczeniu.
Zapominają jednak, że ich wybaczenie nie ma właściwie żadnego znaczenia, bo nie oni doznali krzywdy. Ma natomiast znaczenie ich wyrok i tu warto zadać sobie pytanie:
"Kim ja jestem by osądzać?"

Ja również zaliczam się do tej grupy i mam nadzieję, ze nigdy w brutalny sposób nie zostanę z niej wyrzucony przez kontakt bezpośredni.

The man napisał/a:
Natomiast proces jest w istocie debatowaniem - a może kara za duża, a może miał ciężkie dzieciństwo, a może ojciec go tłukł, a może wpadł w złe towarzystwo, a może szok poporodowy itp. Co sprawia, że przestępca jest zawsze ale to zawsze wygrany w takim wypadku. Niestety, idee humanitarne, prawa człowieka są piękne - ale "na papierku". W rzeczywistości, w starciu z brutalnością i bezwzględnością przestępców przegrywają. I należy w końcu zmądrzeć, odrzucić to i eliminować skrajnie niebezpieczne jednostki ze społeczeństwa. Chodzi mi oczywiście o przypadki naprawdę skrajne jak np. Karol Kot czy Trynkiewicz.


Tu się jak najbardziej zgadzam, choć podkreślę słowa "eliminacja ... ze społeczeństwa". Czy oznacza to, że bierzesz pod uwagę dożywocie? Czy tez był to dość niefortunny zamiennik dla kary śmierci?


Nie jestem pewien czy stawiasz znaku równości między morderstwem a zabiciem człowieka przez dokonanie kary ostatecznej. Gdzie jest właściwie różnica między jednym a drugim?
Czy chodzi tu o sprawiedliwość? O tę idee? Czym jest sprawiedliwość The man jeśli nie Twoim osądem?

Jedno pytanie do Ciebie,
Czy jeśli Ty miałbyś wydać i wykonać wyrok zrobiłbyś to?
Czy uwierzyłbyś w nieomylność własnego osądu?
Czy potrafiłbyś wybaczyć własnemu istnieniu?
Pytam, bo napisałeś:

The man napisał/a:
Jest bardziej pewne niż wiadome, że na początku każdy by chciał zamordować sprawcę naszego bólu i uczucia pustki po zamordowanej bliskiej osobie. Ale gdybyś stanął twarzą w twarz z Nim, trzymając pistolet przy jego głowie... Zrozumiał byś wtedy, że jeżeli to zrobisz ,jeżeli palniesz mu w łeb to też staniesz się mordercą takim samym jak on. Nawet wtedy, gdy dadzą Ci za to medal. Po jakimś czasie ,żądza zamordowania mordercy przechodzi, człowiek chce szczerych przeprosin ,chce żeby ten koleś gnij do końca życia w pudle ale także zrozumiał ,że źle zrobił. I bardziej byś później żałował ,że zabiłeś tego człowieka i skazałeś się na zostanie wrakiem psychicznym. Bo jak już pisałem, zdrowy na umyśle człowiek nie potrafi zamordować drugiego człowieka.


Czy wydając wyrok, nawet go nie wykonując nie jesteśmy już mordercami? Czy oznacza to, ze strażnik podający truciznę i sędzia wydający wyrok nie są zdrowi na umyśle?

Zdaję sobie sprawę, że przy tych pytaniach stawiam znak równości między morderstwem i karą śmierci, bo takie są moje przekonania, ale również dlatego iż sam tak napisałeś:

The man napisał/a:
Zrozumiał byś wtedy, że jeżeli to zrobisz ,jeżeli palniesz mu w łeb to też staniesz się mordercą takim samym jak on


Czy tym zdaniem nie potwierdzasz, że kara śmierci jest morderstwem?
_________________

There is still a voice I have yet to hear.

There are still words I have yet to remember.
 
     
Amb
Artificial Marvellous Brain



Bananów: 33
Dołączył: 18 Lut 2014
Posty: 1134
Wysłany: 2015-12-15, 21:52   

Może nie jest to słuszne, ale w mojej świadomości istnieje rozróżnienie na morderców-psychopatów i morderców z motywem. Rozróżnienie to bierze się z prostego i egoistycznego zastanawiania nad konkretną sprawą - czy człowiek, który kogoś zabił, byłby w stanie zabić również mnie? Jeśli jest to, powiedzmy, żona latami bita przez swojego małżonka, która w końcu nie wytrzymała i któregoś dnia wzięła pistolet i odstrzeliła mu łeb, lub też mąż zgwałconej kobiety, który w akcie silnej nienawiści do sprawcy dusi go własnymi rękami - oni mieli jeden duży powód by zabić tę konkretną osobę. Jednakowoż, takie przypadki jest chyba łatwiej wybaczyć, niż zabójstwo dla pieniędzy. Choć w tym przypadku też zabijana jest konkretna osoba, na przykład dziadek, po którym można odziedziczyć fortunę, tu już nie ma "moralnego usprawiedliwienia" zbrodni.
Dla jednych nigdy nie ma usprawiedliwienia, dla innych jest, ja natomiast patrzę przyszłościowo, i myślę sobie, że jeżeli zbrodnia ukierunkowana była na jedną konkretną osobę z jasno określonego powodu (obojętnie jakiego), to jest spora szansa, że jednostkę da się zresocjalizować i zabijać już nie będzie, bo tego kogo miała zabić już wyeliminowała. Ciężko mi się postawić w sytuacji i odpowiedzieć na pytanie, czy wybaczyłabym popełnienie zbrodni.
V napisał/a:
Czy potrafisz wybaczyć istnienie mordercy?
Moje pytanie: komu wybaczyć istnienie mordercy, bo przecież sam morderca nie zaistniał z woli własnej.

Jeżeli natomiast chodzi o przypadki 'morderców z zamiłowania' to nie wiem. Nie wiem czy jest co wybaczać, wybaczenie jest dla tych, którzy potrafią je zrozumieć. Jeśli ktoś nie wie, co to za problem kogoś zabić, wybaczanie mu czegokolwiek nie ma sensu, nawet jeśli by się chciało to zrobić.
_________________
Lepiej żeby się ciebie bali niż mieliby cię za bardzo kochać
 
gg
 
     
powidlo 



Bananów: 24
Wiek: 26
Dołączyła: 14 Lut 2014
Posty: 1282
Wysłany: 2016-01-03, 21:23   

Siedzę parę dobrych dni nad tematem i nie mogę go ugryźć, to chyba kwestia czepiania się o słowa. Nie widzę jakiegokolwiek punktu zaczepienia, który pozwoliłby mi wcinać się w sam fakt istnienia mordercy, właśnie tylko istnienia, a nie czynu. Nie mogę zabronić komuś istnieć i nie mam tu nic do powiedzenia w kwestii wybaczania, istnienie człowieka nie powinno być jego wyborem prawdę mówiąc. Oczywiście może potem nadać sobie takie prawo, raczej jednak korzysta się wtedy z tego, aby to życie zakończyć, więc tak czy inaczej złamanie prawa czlowieka do życia, brednie, źle, absurd generalnie. No nie mogę po prostu mieć w ogóle takiego prawa jak wybaczanie bądź nie istnienia. Zawsze chodzi o czyn.

Czy ktoś mnie może naprowadzić jakoś, żebym w kółko nie dreptała? Ciężko mi to ogarnąć, zwłaszcza że generalnie morderstwo to dla mnie dość abstrakcyjny temat, ciężko mi pjąć nawet zachowania w tej kwestii, które wydają się być logiczne.
_________________
arytmia uczuć
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku

Skocz do:  

Kontakt | Forum wielotematyczne: cout.pl © 2014 - 2017 | Forum wielotematyczne, młodzieżowe

Wersja mobilna